Aktualności
Spór o programy
Ekspertyzy i opinie
Kasy mieszkaniowe
Archiwum
Konferencje i szkolenia
Dokumenty Kongresu
Różne
Kontakt


Archiwum nagłówek


Z głębokim smutkiem żegnamy
Stanisława Kukurykę
Ministra Budownictwa w latach 1982-1985
Szefa spółdzielczości mieszkaniowej w latach jej największego rozkwitu
Wieloletniego Prezesa Polskiego Towarzystwa Mieszkaniowego
Człowieka wielkiego serca
Pierwszego i ostatniego MINISTRA SUKCESU MIESZKANIOWEGO

Kongres Budownictwa
Roman Nowicki



ZGINĄŁ WIELKI PRZYJACIEL BUDOWLANYCH MARSZAŁEK SEJMU RP JERZY SZMAJDZIŃSKI. BYŁ JEDYNYM POLITYKIEM ODPOWIADAJĄCYM NATYCHMIAST NA SPOŁECZNE POSTULATY. LOS 1,5 MILIONA RODZIN BEZ ODRĘBNYCH MIESZKAŃ LEŻAŁ MU NA SERCU, CZEGO DAWAŁ LICZNE DOWODY.
DZIĘKI NIEMU POSIEDZENIE KONGRESU
W UBIEGŁYM ROKU POD DRAMATYCZNYM HASŁEM: „CZY TAK MUSI BYĆ? BUDOWNICTWO W KRYZYSIE”
ODBYŁO SIĘ W SALI KOLUMNOWEJ SEJMU.
MARSZAŁEK AKTYWNIE UCZESTNICZYŁ W OBRADACH.
MARSZAŁEK POPARŁ SKUTECZNIE OSTATNIĄ INICJATYWĘ KONGRESU W SPRAWIE PODJĘCIA PRZEZ SEJM REZOLUCJI DOTYCZĄCEJ PRZYGOTOWANIA NARODOWEGO PROGRAMU ROZWOJU BUDOWNICTWA MIESZKANIOWEGO
NA LATA 2010-2020.
W DOBIE LEKCEWAŻENIA NABRZMIAŁYCH PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH TA STRATA SZCZEGÓLNIE BOLI.
Roman Nowicki

Pusty gabinet Szmajdzińskiego
Pusty gabinet Marszałka J. Szmajdzińskiego

Przed Sejmem
Na dziedzińcu przed Sejmem

Szmajdziński na Kongresie
Marszałek zawsze był z nami, był z problemami polskiej bezdomności
i pomagał Kongresowi Budownictwa

(posiedzenie 13 maja 2009)

Roman Nowicki
12 kwietnia 2010



Z GŁĘBOKIM ŻALEM PRZYJELIŚMY WIADOMOŚĆ O ŚMIERCI KRZYSZTOFA TEODORA TOEPLITZA, POTOMKA ORGANIZATORA I KONGRESU BUDOWNICTWA W 1937roku. JEDNA SPRAWA LEŻY MI NA SERCU. W TRAKCIE ROZMOWY, KILKANAŚCIE MIESIĘCY TEMU, WYRAŻAŁ OBAWĘ CO SIĘ STANIE Z JEGO OGROMNYM, PRYWATNYM ARCHIWUM. POWINNIŚMY ZADBAĆ, ŻEBY DOROBEK JEGO ŻYCIA ZOSTAŁ WŁAŚCIWIE ZABEZPIECZONY I SŁUŻYŁ POKOLENIOM.
Roman Nowicki

Stanisław Kukuryka i Krzysztof Teodor Toeplitz
Goście Honorowi Kongresu: Pan Stanisław Kukuryka - minister sukcesu mieszkaniowego i Krzysztof Teodor Toeplitz - potomek organizatora pierwszego Kongresu Budownictwa w 1937r.


Krzysztof Teodor Toeplitz
UWAGI NA MARGINESIE

    Bawi mnie dowcip naszego przyjaciela, prezesa Romana Nowickiego, który już po raz drugi postanowił zaprezentować Państwu moją skromną osobę jako dziw natury, a mianowicie wnuka głównego twórcy idei Kongresu Budownictwa w roku 1937, Teodora Toeplitza. Prosiłbym jednak, aby nie odbierało mi to możliwości powiedzenia kilku słów bardziej serio, jako publicyście.
    Zdaję sobie sprawę, że budownictwo jest bardzo skomplikowaną dziedziną, której tajniki znają Państwo nieporównanie lepiej ode mnie. Istnieje jednak kilka powszechnych przekonań, dostępnych wszystkim, o których nie wolno nigdy zapominać.
    Pierwszym z nich jest przekonanie, że budownictwo, zwłaszcza zaś budownictwo mieszkaniowe, jest głównym kluczem do jakości ludzkiego życia. Bez jasnych, zdrowych, nowoczesnych mieszkań nie można myśleć o wydajnej i rozsądnej pracy, której warunkiem jest także wypoczynek, nie można myśleć o kulturze, której warunkiem jest czytelnictwo, nie można myśleć o oświacie, której warunkiem jest miejsce do nauki dla dzieci, nie można także myśleć o zdrowiu społeczeństwa. Jest to truizm, na którym jednak oparty był cały przedwojenny międzynarodowy ruch housing, który dał początek idei Kongresu Budownictwa.
    Otóż jest niestety faktem, że w Polsce XXI wieku, mimo, że mamy doczynienia z imponującym rozwojem różnych form budownictwa prywatnego, nie zbliżamy się, lecz raczej oddalamy od idei mieszkania jako dobra społecznego, dostępnego zwłaszcza dla młodego pokolenia. Znacie Państwo statystyki, które pokazują, że od kilkunastu już lat ilość oddawanych do użytku mieszkań komunalnych, społecznych czy spółdzielczych spada systematycznie, a pomiędzy normalną pracującą rodziną, a własnym mieszkaniem wyrasta coraz wyższy mur cenowy, dla większości już dawno nie do pokonania. Państwo wiecie to lepiej, jak obalić ten mur cenowy. Dla ogromnej większości społeczeństwa jest on jednak faktem, który sprawia, że mamy do czynienia z jednej strony z mieszkaniami, które stoją puste, z drugiej zaś z młodymi rodzinami czy młodymi ludźmi, dla których jedyną możliwością jest mieszkanie przy rodzicach, często w mieszkaniach, które urągają już dzisiaj wszelkim kryteriom nowoczesności.
    Drugim powszechnym przekonaniem jest to, że dom, osiedle, ulica, dzielnica tworzą środowisko, w którym rozwija się zmysł społeczny i zmysł estetyczny mieszkańców. Mówi się o mieście przyjaznym i mieście nieprzyjaznym. Otóż miastem przyjaznym jest takie, które spełnia zarówno określone standardy funkcjonalne, jak i określone standardy estetyczne. Wystarczy przejść się po Warszawie, także po jej centrum, aby zgodzić się z opinią, wyrażoną niedawno przez wybitnego scenografa i architekta zarazem, że wzorem naszej obecnej architektury są dwa przedmioty – pralka i lodówka. Pierwszy Kongres Budownictwa w 1937 inspirowany był nie tylko przez społeczników-budowniczych, ale także przez architektów i urbanistów, zwłaszcza z grupy „Praesens”. Jaka idea architektoniczna poza przypadkiem i eklektyzmem inspiruje dziś rozwój naszych miast?
    Trzecim wreszcie powszechnym przekonaniem jest to, że miasto jest i powinno być jednością, wspólnym dobrem, w którym realizuje się poczucie wspólnoty jego mieszkańców. Niestety żyjemy w czasach – na co zwracają uwagę coraz liczniejsi socjologowie – że ta idea miasta ulega rozpadowi. Przestrzeń publiczna kurczy się na rzecz rosnącej przestrzeni prywatnej, a symbolem tego stają się mnożące kondominia, wydzielone przestrzenie demonstracyjnie odcinające się od miasta jako społeczności. Jest to wielki problem teraźniejszości i przyszłości, który zauważyła nawet jedna z tegorocznych szopek bożonarodzeniowych w Warszawie, pokazująca, że gdyby dzisiaj Święta Rodzina zechciała w drodze do Egiptu zanocować w Warszawie, na teren kondominiów nie wpuściliby jej ochroniarze.

Dziękuję za możliwość wypowiedzenia tych oczywistości.



Warszawa grudzień 2008
ŻYCZENIA NOWOROCZNE

    Osobiście żegnam 2008 rok z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony wielkie nadzieje związane z nową koalicją rządową, a z drugiej narastająca świadomość, że nic albo niewiele zrobiono dla rozwoju budownictwa i budownictwa mieszkaniowego. Wzrost ilości oddawanych mieszkań na początku roku był wynikiem dobrej koniunktury gospodarczej a nie świadomej polityki Państwa. Na rok bieżący i na przyszły rok rząd przyjął najniższy po wojnie budżet dla sfery mieszkaniowej i relatywnie najniższy w Europie (0,08% PKB). Trwa niezrozumiały bałagan w porządkowaniu prawa inwestycyjnego (jednocześnie trzy projekty prawa budowlanego z tej samej formacji politycznej, korupcjogenna i niszcząca przestrzeń publiczną ustawa o odrolnieniu gruntów rolnych, jednoczesne rozpatrywanie dwóch identycznych projektów ustaw o termorenowacji i remontach bez zapewnienia potrzebnych środków finansowych itp.). Inne kraje europejskie ratując się przed kryzysami przyjęły Choinkaprogramy nadzwyczajnego wspomagania inwestycji i budownictwa mieszkaniowego (gwarancje kredytowe, dalsze obniżanie stawek podatku VAT, zwiększone środki publiczne na budownictwo socjalne i komunalne itp.), a u nas w Polsce ciągle drepczemy w miejscu.

    Życzę więc nam wszystkim radykalnej zmiany polityki inwestycyjnej albo zmiany polityków, którzy tym się zajmują. Braci budowlanej życzę wytrwałości i wiary, że pomimo kryzysu przetrwamy ten trudny czas bez wielkich strat. Organizacjom pozarządowym budownictwa życzę jedności w działaniu na rzecz wspólnego dobra. W Święta i w Nowym Roku nie zapominajmy o rodzinnej miłości i o toastach "zdrowie na budowie".

Roman Nowicki
Przewodniczący Kongresu Budownictwa
biuro@kongresbudownictwa.pl
www.kongresbudownictwa.pl



OIGD 158/08                                                          Warszawa, dnia 29 sierpnia 2008 r.

PAN
DONALD TUSK
PREZES RADY MINISTRÓW


    Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa, którą mam zaszczyt i przyjemność reprezentować, jest dobrowolną organizacją samorządu gospodarczego, zrzeszającą ponad 200 firm drogowych i mostowych z terenu całego kraju.
    Specyfiką branży drogowej jest realizacja robót finansowanych praktycznie jedynie przez państwo i samorządy terytorialne. Stąd też, odmiennie jak w innych gałęziach budownictwa, stan naszych firm, ich rozwój i osiągane wyniki ekonomiczne uzależnione są od polityki transportowej prowadzonej przez kolejne rządy oraz poszczególne samorządy.
    Izba powstała w roku 1994, gdy w drogownictwie, po kolejnych reorganizacjach, rozpoczęła się stagnacja odczuwalna w firmach drogowych szczególnie ze względu na drastyczny spadek realizowanych robót. Wiele firm wówczas upadło. Odeszli też z branży specjaliści – inżynierowie, technicy i operatorzy sprzętu. Izba ocenia ich liczbę na nie mniej, niż 10 tys. osób.
    Po wspólnych działaniach, w roku 1996 nastąpiła poprawa. Wówczas to ustawowo ustalono źródło finansowania drogownictwa, jakim był 30 % odpis od akcyzy od paliw silnikowych. Niestety, w kolejnych latach, środki te były systematycznie zmniejszane, szczególnie po reformie terytorialnej w 1998 roku, kiedy to subwencja drogowa przekazywana samorządom, stanowiła przez wiele lat podstawowe źródło ich utrzymania i w swojej znacznej części przeznaczana była na inne niż drogowe cele.
    Wspominając o tym istotnym dla drogownictwa fakcie należy stwierdzić, że w ostatniej dekadzie lat, plany finansowe dotyczące tej branży, ogłaszane przy okazji uchwalania kolejnego budżetu, nigdy nie zostały w pełni zrealizowane. Ich realizacja w kolejnych latach sięgała nie więcej niż 60 – 70 % kwot określanych w początkowych rocznych planach.
    Oczywiście miało to odbicie w realizacji planów rzeczowych. Każdy kolejny rząd po roku 1989 w którego polityce infrastruktura, wbrew zapowiedziom, nie była priorytetem - ogłaszał nowy program budowy dróg, w tym autostrad, którego realizacji na dobre jeszcze nie rozpoczęto. Zdaniem Izby, do największych zaniechań w branży doprowadziły trzy poprzednie rządy, niewiele robiąc dla sprawnej realizacji określonych przez siebie programów, szczególnie w zakresie ograniczenia czasochłonności przygotowania inwestycji infrastrukturalnych.
    Również Pana rząd, ustami ministra infrastruktury, zdaniem Izby, niestety rozpoczął od błędu, przejmując od poprzedników absolutnie niewykonalny program budowy dróg i autostrad, szczególnie w kontekście oczekiwań związanych z EURO 2012. W tej sprawie Izba wielokrotnie zajmowała stanowisko, uzasadniając je niepodważonymi do tej pory argumentami.

Nierealność tego programu wynika z kilku aspektów. Podstawowe to:
  • brak rozwiązań prawnych umożliwiających szybkie i właściwe przygotowanie procesów inwestycyjnych,
  • brak przejrzystości w sposobie finansowania drogownictwa,
  • brak działań państwa umożliwiających właściwy rozwój firm branży drogowo – mostowej funkcjonujących w Polsce,
  • niewłaściwe formy organizacji i funkcjonowania jednostek administracji drogowej oraz niewystarczający poziom merytoryczny osób tam zatrudnionych,
    Nie czas i miejsce, by przedstawiać tutaj szczegółowe argumenty, którymi Izba dysponuje ale wydaje się koniecznym przedstawienie tych najważniejszych.

    Państwo polskie jest absolutnie nieprzygotowane pod względem prawnym do realizacji w możliwie krótkim czasie inwestycji drogowych. Dopiero od września Sejm RP debatować będzie nad projektami ustaw upraszczających i przez to przyśpieszających proces przygotowania inwestycji. To stanowczo za późno, tym bardziej, że istnieją uzasadnione obawy, że z uchwaleniem niektórych ustaw mogą być obiektywne i polityczne problemy. Nadal wiele wątpliwości budzą przepisy ustawy o zamówieniach publicznych. Działa ona niekorzystnie na interesy firm a szczególnie zamawiających, czyli państwa i samorządów. Nie do przyjęcia jest na przykład fakt, że z powodu niewielkich błędów czy omyłek, nie mających absolutnie żadnego wpływu na realizację kontraktu, zamawiający odrzuca najkorzystniejszą dla siebie ofertę, w wielu przypadkach wybierając znacznie droższą, co w branży drogowej oznacza kwoty sięgające setek tysięcy złotych. Poprzez niedostosowanie naszych przepisów do dyrektyw UE, sprawy związane z ekologią wydają się być w sytuacji patowej. W tej sprawie, bez postawienia jej przez stronę polską na forum UE i wyjednania tam decyzji bardziej dla nas przychylnych, jak np. załatwili to Niemcy w stosunku do terenów byłej NRD, problemy praktycznie nie do uzgodnienia, będą występować na większości realizowanych autostradach, drogach, łącznie z obwodnicami miast. Istotną sprawą jest też ważność i hierarchia aktów prawnych regulujących daną sprawę. Wydaje się, że ze względu na wagę, jaką państwo przykłada do programu budowy dróg i autostrad, niezbędne byłoby ujęcie tego programu w formę ustawy, w której określone byłyby cele (odcinki dróg) i zasady zapewniające ich realizację. Byłaby to swego rodzaju gwarancja obligująca kolejne rządy do realizacji ustawowego programu, uniezależniająca od wszelkich zmian politycznych.

    Izba od wielu lat ocenia budżety i ich części dotyczące drogownictwa. Niestety, co wcześniej wspomniano, od dekady lat wielkość planowanych środków co roku w znaczny sposób odbiegała od kwot rzeczywiście wydanych. Średnio wydawano jedynie około 60 – 70 % pieniędzy. Największa różnica pomiędzy zaplanowanymi środkami a rzeczywistymi wydatkami prawdopodobnie będzie w tym roku. Wielokrotnie publicznie powtarzana przez ministra infrastruktury informacja o tegorocznych środkach na drogownictwo przekraczających 20 mld zł, nigdy nie była i nadal nie jest realna. Znając budżet, realia jego realizacji oraz możliwości wykorzystania środków z innych źródeł finansowania, minister nie miał żadnego prawa przekazywać takich informacji, które już teraz okazały się nieprawdziwe. Absolutne zdziwienie wzbudza jedna z ostatnich informacji prasowych, że „GDDKiA uda się ocalić unijne pieniądze na kluczowe inwestycje drogowe, choć jeszcze w lipcu sprawy wyglądały źle”. Mowa tam jest o konieczności weryfikacji wartości kosztorysowych opracowanych jeszcze w 2005 r. oraz o górnym pułapie finansowym – 121 mld zł na lata 2007 – 2013. Wynika stąd niezbicie, że znając obecne realia cenowe, niezależnie od kraju pochodzenia wykonawców, należy opracować nowy program budowy dróg i autostrad na lata 2009 – 2013, obowiązkowo z innym, znacznie bardziej czytelnym, jak obecnie, planem finansowym, wskazującym rzeczywiste źródła finansowania, szczególnie pochodzące z własnych przychodów budżetowych. Analizując obecne plany finansowe, nawet fachowcowi, trudno zorientować się w sprawie. Ponadto, naszym zdaniem, istnieje obecnie zbyt wielu dysponentów środków przeznaczonych na drogownictwo.
Bez przyjęcia takich zasad, każda projekcja planów rzeczowych i finansowych będzie przyjmowana jako nierzetelna, czysto propagandowa, dodatkowo bardzo niekorzystnie wpływająca na działania planistyczne firm działających na naszym rynku. W tym miejscu należy zaznaczyć, że Polska jest jedynym krajem, w którym nie ma żadnych wiarygodnych źródeł, na podstawie których można byłoby przygotować średnioterminowe programy rozwoju, będące podstawą do prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstw w przyszłości.

    Środowisko wykonawców drogowych uznaje bieżący rok za jeden z najgorszych w ostatnim dziesięcioleciu. Według przeprowadzonych przez Izbę badań, wykorzystanie potencjału wykonawczego sięga 40 – 50%, zależnie od wielkości firm. Ogłaszana jest niezwykle mała ilość przetargów, a obecnie trwające roboty prowadzone są najczęściej na kontraktach wieloletnich, rozpoczynanych w ubiegłych latach. Ponadto widoczna jest tendencja ogłaszania przetargów przez samorządy terytorialne na kontrakty o znacznie ograniczonych zakresach robót w stosunku do wcześniej planowanych, co wynika z trudności z wykorzystaniem środków UE.
    Wspomniano wyżej, że zdaniem Izby, za taki stan rzeczy, główną winę ponosi poprzedni rząd. Pana rząd, zaniechał działań poprawiających sytuację co najmniej przez pierwsze dwa kwartały. Specyfika naszych firm, to wspomniane już ograniczone i ustalone źródła pozyskiwania zamówień, wysoka specjalizacja techniczno – sprzętowa oraz sezonowość robót. Obecnie, uzyskiwany wskaźnik rentowności firm drogowo – mostowych, w zależności od ich wielkości, wynosi od 1% do 5%. Dane te pochodzą z corocznie, profesjonalnie przygotowywanego przez firmę konsultingową, raportu, który sporządzany jest na podstawie danych ekonomiczno – finansowych z poszczególnych przedsiębiorstw. Z raportów tych niezbicie wynika, że uzyskiwane wyniki ekonomiczno – finansowe nie gwarantują oczekiwanego rozwoju i należy spodziewać się w ostateczności upadłości wielu firm lub wycofywania się z rynku. Raport ten znany jest Ministerstwu Infrastruktury, bowiem każda jego edycja jest tam przekazywana. Należy zaznaczyć, że wskaźnik ten w firmach naszej branży działających w pozostałych krajach europejskich wynosi nie mniej niż 7%. Wydaje się, że żaden kraj nie może pozwolić sobie na zmniejszenie potencjału firm działających w infrastrukturze, szczególnie w momencie ogłaszania dużego programu inwestycyjnego. Każde inne działanie uznawane będzie jako nieodpowiedzialne, rujnujące krajową gospodarkę. Wspominając o braku działań państwa umożliwiających rozwój firm naszej branży, Izba oczywiście nie ma na myśli powrotu do zasad obowiązujących w gospodarce nakazowo – rozdzielczej. Chodzi nam jedynie o wprowadzenie i przestrzeganie przejrzystych zasad przetargowych, dobre przygotowanie inwestycji oraz doprowadzenie do pełnego wykorzystania sezonu wykonawczego robót. Paradoksem jest, że poprzez późno ogłaszane przetargi, zasadniczy sezon na roboty przypada na miesiące jesienno - zimowe a pracownicy, ze względu na brak robót, wysyłani są na urlopy w miesiącach letnich, co w poprzednich latach się nie zdarzało. Kolejną sprawą wymagającą poruszenia, jest realna obawa o doprowadzenie, poprzez obecnie prowadzoną politykę przetargową, do spiętrzenia robót uniemożliwiającego w miarę normalną ich realizację. Nie ma możliwości, zarówno technicznych jak i organizacyjnych, by jednocześnie prowadzić roboty na 2 tys. km autostrad. Nie pozwolą na to choćby względy logistyczne, w tym absolutnie nie przygotowany do tego podstawowy przewoźnik, jakim jest kolej. Izba nie wskazuje innych form wspomagania firm miejscowych przez państwo, lecz
    Panu Premierowi, jako osobie o zdecydowanych poglądach liberalnych obowiązujących w gospodarce, należałoby wskazać, że np. w kolebce liberalizmu – w Stanach Zjednoczonych istnieje przepis, umożliwiający poszczególnym resortom wydanie jedynie 3% swojego budżetu na zamówienia dla firm, które na stałe nie prowadzą podstawowej działalności na terenie USA. Kolejne przykłady dobrych relacji państwa ze swoimi firmami płyną także z Hiszpanii i Portugalii. Nie wypada również przypominać jednej z podstawowych zasad ekonomicznych, która mówi, że zwrot nakładów na inwestycje realizowane przez firmy prowadzące swoją podstawową działalność we własnym kraju sięga 80%. Reasumując, dobra kondycja miejscowych firm jest niezbędna Państwu , choćby do realizacji swoich celów. Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt społeczny, którego nie należy lekceważyć.

    Organizacja i funkcjonowanie jednostek administracji drogowej jest problemem, który nigdy nie stanowił podstawowego zakresu działań Izby, która wychodzi z założenia, że jest to problem państwa i poszczególnych samorządów. Jednakże ze względu na dotychczasowe doświadczenia w kontaktach z administracją drogową, nasuwają się następujące spostrzeżenia.
    Po pierwsze, istnieje zbyt duże rozdrobnienie dróg pomiędzy różnego rodzaju szczeblami zarządców. Wydaje się, że rezygnacja z jednego szczebla zarządców dróg samorządowych jest uzasadniona. Otwartą kwestią pozostaje wielkość sieci dróg krajowych. Uwzględniając wszystkie argumenty „za i przeciw”, zdaniem Izby, utrzymanie dróg, stanowiące istotny czynnik we właściwym ich administrowaniu, powinien mimo wszystko pozostać w jednych rękach. I tym bardziej, że jest to działalność GDDKiA, do której w powszechnej opinii zgłaszanych jest najmniej uwag. Nadto niezwykle istotną sprawą jest standaryzacja utrzymania na drogach.
    Po drugie, przechodząc do funkcjonowania Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Izba może jedynie stwierdzić, że dalsze działanie tej instytucji w takiej formie, nawet po kolejnych reorganizacjach, nie przyniesie spodziewanych przez wszystkich zainteresowanych efektów. Jednostka ta jest niezbędnym dla państwa urzędem, który dobrze może jedynie spełniać funkcję administratora i zarządcy dróg. Wszystkie jego funkcje związane z przygotowaniem i prowadzeniem inwestycji, zdaniem Izby, powinny zostać wydzielone i przekazane nowo powołanej agendzie rządowej, najlepiej funkcjonującej jako spółka prawa handlowego w której jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, z zastrzeżeniem, jak to jest w innych krajach, że sama nie będzie mogła wykonywać żadnych robót drogowych.
    Po trzecie zaś, pozostaje problem Ministerstwa Infrastruktury. Zdecydowanie, jest to resort, w którym występują największe problemy gospodarcze, przy których drogownictwo wydaje się być problemem najmniejszym a nadto tego - tą branżą, która przy prowadzonej zdecydowanej i odważnej polityce może odnieść jakiś sukces. Wydaje się, że jest to zbyt duży resort, by jego minister mógł skutecznie oddziaływać na każdą, tak odmienną w swoim działaniu branżę wchodzącą w jego skład. Realizacja programu budowy dróg na pewno jest problemem całego rządu. Pozostawienie odpowiedzialnym za ten program jedynie ministra infrastruktury, z jego umocowaniami i możliwościami byłoby zbytnim uproszczeniem sprawy. Nie ma on w tym stanie rzeczy możliwości wdrożyć i zapewnić realizację tego tak ważnego dla Polski programu. Jedyną szansą na wyjście z obecnego impasu jest wręcz powołanie specministerstwa z szerokimi uprawnieniami koordynacyjnymi pomiędzy ministerstwami uczestniczącymi w inwestycyjnym procesie przygotowawczo – realizacyjnym, co niestety, wydaje się mało realne. Wartym rozpatrzenia rozwiązaniem może natomiast być powołanie pełnomocnika rządu - wysoko umocowanego, może nawet w randze wicepremiera z szerokim zakresem pełnomocnictw. Konkludując, bez osobistego zaangażowania Pana Premiera w sprawy drogownictwa, środowisko wykonawców drogowych przewiduje duże problemy w realizacji choćby niewielkiej części programu ogłoszonego przez Pana w exposeé prezentowanym jesienią 2007 r. Nie chcielibyśmy być biernymi świadkami porażki Pana rządu w budowie dróg, zważywszy że wraz z momentem jego powołania łączyliśmy duże nadzieje na choć niewielką poprawę oraz na czynne uczestnictwo w działaniach na rzecz naszych dróg.

    Pozostaje jeszcze problem uczestnictwa firm chińskich w realizacji robót niezbędnych do przeprowadzenia w Polsce EURO 2012 oraz związanych z tym, licznych w ostatnim czasie, publicznych wypowiedzi ministra Drzewieckiego.
    Izba zmuszona jest w stanowczy sposób zaprotestować, szczególnie w kwestiach merytorycznych, nie wspominając o formie i sposobie przedstawienia, co świadczy jedynie o braku klasy i wiedzy członka Pana rządu.
    Minister sportu nie ma prawa występować jako osoba kompetentna w sprawach dotyczących realizacji wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Ponadto w żaden sposób nie można przekładać działań podmiotów sportowo – turystycznych i handlowo – usługowych na sposób przygotowania realizacji inwestycji drogowych.
    Z oburzeniem przyjmujemy wypowiedzi o „cyckaniu” i „dojeniu” państwa przez firmy realizujące roboty infrastrukturalne. Można w tym miejscu domyślać się, że chodzi tu o firmy drogowe stosujące „zmowy cenowe”, ale jeżeli ktoś, szczególnie urzędnik, posiada takie informacje, to jego obowiązkiem jest niezwłoczne powiadomienie właściwych organów ścigania. Jeśli zaś chodzi o powyższe określenia, to mają one zastosowanie do działań zamawiających, którzy w sposób niespotykany w innych krajach, wykorzystują wykonawców obarczając ich wszelkimi ryzykami, szczególnie związanymi z nieprzewidzianym wzrostem cen materiałów i brakiem ich waloryzacji, błędami projektowymi, pogodą, terminami realizacyjnymi itd.. To państwo ponosi wielkie koszty związane z odrzucaniem tańszych ofert jedynie ze względu na omyłki i niewielkie błędy, nie mające żadnego wpływu na realizację poszczególnych kontraktów, o czym już wcześniej wspomniano. Racjonalne jest przecież wybieranie ofert najkorzystniejszych, co wcale nie oznacza tanich.
    Kolejna sprawa, to głoszenie przez ministra Drzewieckiego nieprawdy i świadome wprowadzanie Pana Premiera oraz opinii publicznej w błąd, przedstawiając koszty budowy autostrad w Polsce jako dwu - trzykrotnie wyższych, niż w innych krajach europejskich. Wiemy, że posiada Pan Premier informacje przekazane przez ministerstwo infrastruktury oraz przekazane z innych źródeł (OIGD, TOR), że koszty budowy 1 km autostrady w Polsce mieszczą się w dolnych cenach kosztów zanotowanych w Europie. Nie jest nam znana rola, jaką pełnił minister Drzewiecki, rozmawiając w Chinach z przedstawicielami firm budowlanych. Można się domyślać, że przedstawiony został program realizacyjny i skierowano zaproszenie dla firm chińskich do realizacji robót w Polsce, choć to też zbędne, bowiem tego typu roboty każdorazowo ogłaszane są w ogólnodostępnym Dzienniku Urzędowym UE.
    Izba nie wypowiada się w sprawach związanych z realizacją stadionów i budowli kubaturowych wiedząc, że poruszone zostały przez inne organizacje budowlane. O ile tymi sprawami, zgodnie z zapowiedzią, zajmuje się spółka EURO 2012, to zdziwienie budzi informacja, że budowa dróg związanych z EURO 2012 również leży w gestii tej spółki. Należy w tym miejscu zadać pytanie, jaka jest rola ministra infrastruktury w realizacji programu budowy dróg i autostrad ?.
    Izba przedstawiając swoje stanowisko w tej sprawie nie kieruje się dużymi obawami w relacjach rynkowych po wejściu firm chińskich na polski rynek. Przy realizacji takiego programu, wszystkie firmy drogowe znajdą zatrudnienie. Istnieje jednak obawa o destabilizację rynku, przy uzyskiwaniu przez każdą nową firmę wchodzącą na rynek jakichkolwiek prerogatyw, co byłoby oczywistym naruszeniem obowiązującego prawa.
    Błędna jest również ocena ministra Drzewieckiego, co do możliwości sprowadzania kruszyw i innych materiałów z Chin. Izba pragnie w tym zakresie przypomnieć, że w krajach UE obowiązuje lista państw z którymi Wspólnota Europejska podpisała umowy o równym traktowaniu przedsiębiorców. Zgodnie z przyjętymi zasadami, np. każdorazowo powinna być odrzucona oferta, w której udział towarów pochodzących z państw członkowskich UE nie przekracza 50%. Tego rodzaju umowa nie została zawarta pomiędzy UE a Chinami. Tak więc mogą wystąpić problemy z wykorzystaniem materiałów z Chin, nie wspominając już o kłopotach z ich transportem, biorąc pod uwagę również obecną sytuację polityczną w Gruzji i sąsiednich państwach. Zakładając strukturalne zatrudnianie Chińczyków na terenie Polski, Izba przewiduje również konieczność przeprowadzenia niezbędnych zmian w przepisach regulujących zatrudnianie obcokrajowców a także w przepisach dotyczących osób pełniących samodzielne funkcje techniczne w budownictwie.
    Podsumowując, środowisko drogowców zrzeszone w Izbie, oczekuje od Pana Premiera zdecydowanej reakcji na mijające się z prawdą wypowiedzi ministra Drzewieckiego i choćby spowodowanie sprostowania wcześniej głoszonych przez niego twierdzeń.

    Panie Premierze,
    Zarząd Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa przedstawia niniejsze pismo z upoważnienia i w uzgodnieniu z Władzami Izby, gdzie poruszane tutaj sprawy miały odbicie w dyskusjach i uchwałach Walnego Zgromadzenia i Rady Izby. Podyktowane ono zostało jedynie troską o przyszłość drogownictwa w Polsce.
    Wielokrotnie deklarowaliśmy wolę konstruktywnego współdziałania w celu poprawy istniejącej krytycznej sytuacji drogownictwa. Deklarowaliśmy też z naszej strony wsparcie międzynarodowym doświadczeniem fachowców, którzy za granicami naszego kraju odnieśli zawodowe sukcesy. Szkoda, że tak rzadko mamy możliwość osobistego przedstawiania naszego punktu widzenia na sprawy nas wszystkich dotyczące. Nie zważając na to, pragniemy podtrzymać wolę współpracy.
    Wierząc, że Pan Premier osobiście zainteresuje się przedstawionymi problemami, oczekujemy na reakcję.

Wojciech Malusi
Prezes Zarządu



KOMENTARZ DO OBECNEJ SYTUACJI NA RYNKU MIESZKANIOWYM.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym po dwóch miesiącach 2009 roku nie uległa istotnej poprawie. Skala obrotów wyraźnie zmalała i pozostaje na poziomie podobnym do IV kwartału 2008 roku. Podstawową przyczyną jest ograniczenie akcji kredytowej, wymuszające powrót do transakcji gotówkowych. Producenci materiałów domagają się pomocy państwa, firmy wykonawcze sygnalizują spadek zamówień. Firmy deweloperskie są zagrożone bankructwami, liczba rozpoczynanych inwestycji spadła o 80-90%. Wobec dramatycznego spadku liczby transakcji spadają ceny. W konsekwencji spada także wartość zabezpieczenia obecnych kredytów hipotecznych. Jednocześnie grozi nam cały ciąg niekorzystnych zjawisk, które w konsekwencji zaowocują wyjątkowym spadkiem podaży.

Spadek poziomu sprzedaży oznacza groźbę upadku firm deweloperskich, a z pewnością – wobec dramatycznego spadku skali kredytowania deweloperów – żadne nowe inwestycje nie będą rozpoczynane. Oznacza to z kolei załamanie na rynku wykonawstwa – masowe przechodzenie firm na działalność remontową i projekty infrastrukturalne jest założeniem nierealistycznym. W konsekwencji zapotrzebowanie na materiały i produkty budowlane spadnie wielokrotnie, podobnie jak zapotrzebowanie na materiały do wykańczania mieszkań. Oznacza to zwolnienia: w bankach, w firmach deweloperskich i budowlanych, u producentów materiałów, w hurtowniach i sklepach, zajmujących się sprzedażą materiałów do budowy i wykańczania mieszkań i domów. Banki będą musiały zażądać od tysięcy rodzin dodatkowego zabezpieczenia – najlepiej hipotecznego – lub zwiększyć rezerwy.

W opiniach specjalistów, przedstawicieli rządu i mediach pojawia się opinia, że problem spowodowany został przez zbyt wysoką podaż mieszkań i zbyt wysokie w stosunku do możliwości nabywczych ceny.

Czy 37-40 tysięcy mieszkań w budowie na sześciu największych rynkach w Polsce to dużo czy mało? Na rynku zbliżonym do równowagi w każdym momencie w ofercie powinno znajdować się w przybliżeniu tyle mieszkań ile wynosi roczna skala sprzedaży (a także – jeśli rynek jest bliski równowagi – roczna skala produkcji). Jaki poziom produkcji powinien być utrzymany w Polsce?

Abstrahując od skali deficytu mieszkaniowego, poziom produkcji rzędu 130-140 tysięcy rocznie (3,4-3,7 na 1000 mieszkańców), z czego połowa realizowana przez firmy deweloperskie (ok. 65-70 tys. czyli 1,7-1,85 nowego mieszkania na 1000 mieszkańców) to poziom typowy dla krajów o nasyconym rynku mieszkaniowym. Można poziom ten ocenić jako zbliżony do optymalnego w przypadku Polski.Oznacza to, że na sześciu największych rynkach, na których realizowane jest ok. 2/3 krajowej produkcji deweloperskiej powinno być rocznie realizowanych około 43-47 tysięcy lokali.

Czy firmy deweloperskie i spółdzielnie rzeczywiście przesadziły ze skalą budownictwa? W 2007 roku w kategorii „na sprzedaż lub wynajem” w całym kraju rozpoczęto budowę ok. 78,7 tysiąca mieszkań, zaś w ramach działalności spółdzielni mieszkaniowych – ok. 8,7 tysiąca. W 2008 roku – w kategorii na sprzedaż lub wynajem – już tylko nieco ponad 67 tys. mieszkań, a w budownictwie spółdzielczym – 5,7 tys. Były to wprawdzie najlepsze wyniki w historii sektora deweloperskiego, ale dalekie od szalonych poziomów budownictwa w krajach – europejskich rekordzistach, takich, jak Irlandia czy Hiszpania.

Czy problemem były rzeczywiście zawyżone ceny? W okresie pierwszych trzech kwartałów 2008, kiedy ceny ustabilizowały się lub zaczęły powoli spadać, sprzedaż mieszkań wprawdzie wyhamowała ale była na 3-5 krotnie wyższym poziomie niż obecnie. Dla przykładu na rynku warszawskim sprzedaż w okresie I-III kwartał 2008 przełożona na skalę roczną oznaczałaby około 11-12 tysięcy transakcji – poziom wprawdzie niezbyt wysoki, ale odpowiadający długoterminowym trendom sprzedaży. Biorąc pod uwagę całkowity brak transakcji inwestycyjnych – był to całkiem dobry wynik.

Podsumowując: przy przeciętnym lub nieco niższym poziomie cen i przeciętnej skali kredytowania hipotecznego mieszkania obecnie znajdujące się w ofercie powinny być wchłonięta przez rynek w ciągu roku.

O ile spadnie liczba rozpoczynanych mieszkań? O ile nic się nie wydarzy – do poziomu poniżej 20 tysięcy w skali kraju, czyli dla tej branży - epoki kamienia łupanego, jak można określić czasy sprzed kredytowania hipotecznego.

Spadek cen jest bezpośrednim skutkiem spadku liczby transakcji. Innymi słowy – towar tanieje, ale kilkakrotnie szybciej maleje liczba osób, które za tę cenę rzeczywiście są w stanie mieszkania kupić. Czy przy braku kredytów mieszkania za gotówkę wykupią znów głównie spekulanci? Nie można tego wykluczyć. A kiedy akcja kredytowa powróci do normalnej skali - ceny błyskawicznie wzrosną.

Kluczową sprawą jest w tej sytuacji zwiększenie skali kredytowania hipotecznego. Wobec braku dostępnych środków na rynku międzybankowym – udostępnienie bankom innych środków długoterminowych. Takie rozwiązanie już funkcjonowało w Polsce. Był to tzw. Fundusz Hipoteczny, utworzony w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych z pożyczek Banku Światowego, Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, środków budżetu państwa oraz kredytów objętych gwarancjami rządu Stanów Zjednoczonych. Ze środków Funduszu Hipotecznego udzielane były zarówno kredyty dla deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych jak i dla indywidualnych kredytobiorców. Fundusz zlokalizowany w Banku Rozwoju Budownictwa Mieszkaniowego nie udzielał kredytów bezpośrednio, lecz pożyczał środki bankom uczestniczącym w programie.

Ze względu na wysoką inflację, niski poziom rozwoju kredytowania hipotecznego i nadpłynność banków popyt na środki z funduszu był niewielki. Banki wolały udzielać kredytów z własnych środków i
w lutym 2006 Rada Ministrów zgodziła się na przeniesienie wolnych środków z Funduszu Hipotecznego do Funduszu Dopłat, utworzonego w Banku Gospodarstwa Krajowego. Decyzja ta miała związek z zaprzestaniem udzielania kredytów refinansowych ze środków Funduszu Hipotecznego w ramach programu finansowania budownictwa mieszkaniowego. Tym niemniej istniał i funkcjonował mechanizm, który mógłby okazać się lekarstwem na obecne problemy rynku, w tym banków, deweloperów, a dalej także firm wykonawczych i producentów. Dziś można tylko wyrazić żal, że przynajmniej formalnie instytucja ta nie została zostawiona przy życiu.

Dodatkową zaletą takiego rozwiązania byłoby rozpoczęcie procesu budowania portfela kredytów w celu ich późniejszej sekurytyzacji czyli odsprzedania na rynku w postaci obligacji hipotecznych. Dziś nie ma popytu na tego rodzaju instrumenty, ale nie ma także – w Polsce – ich w podaży. Za kilka lat portfel kredytów udzielonych dzięki zasilaniu z funduszu można byłoby najprawdopodobniej zsekurytyzować, uzyskując kolejne środki na nowe kredyty. Trzeba podkreślić, że pomoc państwa w tym przypadku miała – i mieć nadal powinna - charakter inicjatora procesu i pożyczkodawcy, a nie podmiotu rozdającego dotacje.

W obecnej sytuacji pojawiają się jednak dwa pytania: czy dziś znajdzie się międzynarodowa instytucja gotowa pożyczyć Polsce na ten cel pieniądze i czy możemy – a także, czy powinniśmy się w tym celu w ogóle zapożyczać. Warto zwrócić w tym kontekście uwagę na to, że utrzymanie na rozsądnym poziomie skali działalności deweloperskiej ma jeszcze jeden aspekt. Dopuszczenie do upadłości wielu firm deweloperskich oznaczać będzie dramat dla tysięcy rodzin, które podpisały z nimi umowy wstępne. Wobec braku jakiegokolwiek mechanizmu zabezpieczającego interesy klientów i wpłacone przez nich zaliczki oznaczać to może scenariusz z filmu „Plac Zbawiciela” pomnożony tysiąckrotnie. To zaś oznaczać będzie nie tylko koszty finansowe i społeczne, ale także polityczne.

Kazimierz Kirejczyk,
Prezes Zarządu REAS, Ekspert Kongresu Budownictwa
Marzec 2009
11/03/2009






BUDOWNICTWO EUROPEJSKIE
Janusz Piechociński
Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury

    W dniach4-5 grudnia w Brukseli odbyła się 66 zimowa konferencja stowarzyszenia Euroconstruck, na której omówiono stan budownictwa w Europie i perspektyw na najbliższe lata.
    Przedstawiciele europejskich instytutów badawczych ocenili, ze skutki spekulacji na rynku nieruchomości i dramatycznie kurcz ac3ego się rynku hipotecznego odbija się na rynku budowlanym w niespotykanej dotychczas skali. Budownictwo i sektor motoryzacyjny będą bowiem główną ofiarą narastającego kryzysu. Począwszy od 2008 roku z dramatycznym pogłębianiem się tego zjawiska w 2009 we wszystkich krajach UE wystąpi największa od 30 lat skala załamania w budownictwie.
    Kryzys budowlany najmocniej dotknie Hiszpanie i Irlandię. Największe spadki wskaźników rozwoju wystąpią w budownictwie mieszkaniowym. W 2008 nakłady na budowę nowych mieszkań spadły w porównaniu do 2007 roku o 51 mld euro tj. o ok.15 % w tym Irlandia 45 %, Hiszpania prawie
30 %, Wielka Brytania 20 %.
    Po okresie ożywienia w latach 2005-2007 nastąpiła 2008 roku w europejskim budownictwie budynków komercyjnych i użyteczności publicznej stagnacja ( wzrost o tylko 1 %).Negatywne skutki recesji odczuwa też coraz bardziej europejski rynek budownictwa inżynieryjnego ( zaskakujący niewielki wzrost o zaledwie 1,5 %).

    Ogółem według Euroconstruck w 2008 europejski rynek budowlany skurczył się o 37 mld euro tj. o 2,5 %.Spadek produkcji budowlanej wywołał w 2008 roku spadek zużycia cementu o ok.10 mln ton.

    Euroconstruck prognozuje na 2009 dalsze pogarszanie się wskaźników opisujących budownictwo :
  • zmniejszenie rynku budowlanego o blisko 5 % tj. o kolejne 65 mld euro
  • spadek liczby rozpoczynanych budów nowych mieszkań o ponad 120 tysięcy
  • spadek liczby oddawanych mieszkań do użytku o ok. 520 tysięcy
  • spadek zużycia cementu o kolejne 13 mln ton.



Logo Uni-BUD
KORPORACJA PRZEDSIĘBIORCÓW BUDOWLANYCH

Al. Jana Pawła II 70, lok.100, 00-175 Warszawa,
e-mail: unibud@neostrada.pl, www.kpbunibud.webpark.pl


Konferencja KPB „UNI-BUD”
Warszawa, 27 listopada 2008 r.

GENEZA, TEMATYKA, WNIOSKI


I. GENEZA (CEL) KONFERENCJI

W ostatnich latach, praktycznie na każdym spotkaniu przedsiębiorców, konferencjach i seminariach – postulowano potrzebę stworzenia w Polsce optymalnego w naszych warunkach wzorca regulacji procesu budowlanego, zapewniającego równoprawną pozycję zamawiającego i wykonawcy. W przeszłości kwestie te regulowały krytykowane i nie spełniające oczekiwań przedsiębiorców Ogólne Warunki Realizacji Inwestycji (OWRI). Obecnie praktycznie jedyną podstawą do określenia wzajemnych zobowiązań stron jest Kodeks Cywilny. Kryzys w gospodarce światowej a co za tym idzie duże trudności i perturbacje na rynku budowlanym w Europie i w Polsce oraz bardzo silna pozycja inwestorów powodują, że wykonawcy (zwłaszcza ci z grupy MSP) są narażeni na wiele zagrożeń. Właśnie dlatego w wielu krajach europejskich funkcjonują fakultatywne wzorce regulujące ogólne warunki umów na usługi budowlane opracowane przez organizacje branżowe (często we współpracy z Ministerstwem Budownictwa) wzorowane na niemieckim VOB i (lub) warunkach kontraktowych FIDIC lub wykorzystujące znaczną część regulacji i rozwiązań zawartych w tych modelach. W tym miejscu należy przyznać, że w Polsce podejmowane są również w ostatnim czasie liczne próby regulowania przebiegu procesu budowlanego np. zmianami w ustawie o zamówieniach publicznych, planowanymi zmianami w Kodeksie Cywilnym itd. Niestety są to działania, -choć bardzo potrzebne, to - ograniczające się do wybranych zagadnień i pojedynczych problemów. A potrzeby środowiska i oczekiwania są większe. Chodzi mianowicie o stworzenie spójnego systemu regulacji, wywodzącego się wprawdzie z Kodeksu Cywilnego, ale normalizującego cały proces budowlany tj. warunki zlecania, realizacji, gwarancji aż po rozliczenie należności za roboty budowlane.

Dlatego też w trakcie konferencji zaprezentowano dwa modele (wzorce) regulacji dotyczących warunków zlecania i wykonawstwa robót budowlanych:
  • Standardy (wzorce) „narodowe” – na przykładzie niemieckiego VOB/B (znormalizowanych warunków zlecania i realizacji robót budowlanych)
  • Regulacje natury ogólnej (uniwersalnej) – na przykładzie warunków kontraktowych FIDIC

II. VOB/B – ZNORMALIZOWANE ZASADY ZLECANIA I WYKONAWSTWA ROBÓT BUDOWLANYCH - I INNE PRZEPISY PRAWA DOTYCZĄCE UMÓW O DZIEŁO

W tej części konferencji mec. Kai F. Sturmfels – specjalista z zakresu prawa budowlanego
europejskiego i niemieckiego omówił m.in.:
  1. VOB/B – z uwzględnieniem przepisów korzystnych i niekorzystnych z punktu widzenia zleceniobiorcy
  2. Prawo dotyczące ochrony „świadczących usługi budowlane” w Niemczech – wg §648 Kodeksu Cywilnego (BGB)
  3. Zabezpieczenie wierzytelności wg VOB/B, BGB oraz nowej ustawy o zabezpieczaniu wierzytelności w budownictwie (fundusz budowlany)
Ad punktu 1

Ogólne informacje o specyfice VOB

Przepisy VOB wiążące się dość ściśle ze zleceniami publicznymi powstały już w roku 1926 w celu zapewnienia równorzędnej pozycji stronie popytowej i podażowej kontraktów budowlanych. W późniejszych latach były wielokrotnie modyfikowane przez Niemiecką Komisję ds. Tworzenia Regulacji (DVA), która reprezentuje interesy zarówno zleceniodawców jak i zleceniobiorców. Zmiany wprowadzane w ostatnich latach spowodowane były głównie koniecznością dostosowania tychże przepisów do wymogów unijnych (głównie do dyrektywy 93/37 EWG)
Ponadto – niemiecki ustawodawca – koryguje określone zapisy, w przypadku stwierdzenia, że funkcjonujące regulacje w praktyce nie gwarantują stronom równoprawnych warunków. Takie zmiany wprowadzono m.in. w 2006 w VOB/B oraz w 2008 roku w BGB (Kodeksie cywilnym). Należy tu podkreślić, że większość wprowadzonych w/w nowelizacjami VOB i BGB zmian – wzmacnia pozycję zleceniobiorcy.
W chwili obecnej przepisy VOB składają się z trzech odrębnych aczkolwiek powiązanych ze sobą części. Część A dotyczy przyznania zamówienia na świadczenia budowlane od momentu przetargu aż do uzyskania zlecenia. Część B zawiera ogólne warunki umowy o wykonanie usług budowlanych, obejmujące okres od momentu zawarcia umowy, poprzez wykonanie, aż po odbiór, rozliczenie, zapłatę oraz rękojmię, Część C natomiast dotyczy technicznych warunków realizacji usług budowlanych i skierowana jest głównie do inżynierów. Warto tutaj podkreślić, że niektóre państwa członkowskie Unii Europejskiej (np. Francja, Włochy czy Hiszpania) wprowadziły uregulowania ustawowe dotyczące zamówień publicznych, w związku z tym są one stosowane obligatoryjnie, natomiast przepisy VOB są wewnętrznymi regulacjami administracyjnymi i w zasadzie zamiast nich można stosować się do odpowiednich artykułów Kodeksu cywilnego (BGB) i handlowego (HGB). Niektóre rozwiązania tam proponowane okazują się jednak często trudniejsze do zastosowania oraz w mniejszym stopniu uwzględniają występowanie konfliktów pomiędzy stronami kontraktu. To z kolei zostało stosunkowo dobrze rozwiązane w przypadku VOB, gdzie jedną z podstawowych zasad jest wzajemne, pisemne informowanie się kontrahentów o występujących problemach. Bez wątpienia w znacznym stopniu ułatwia to później rozstrzyganie wszelkich spornych kwestii. Ponadto w przypadku stosowania zasad mniej precyzyjnego Kodeksu cywilnego możemy często mieć do czynienia z interpretacją pewnych zdarzeń raz na korzyść zleceniodawcy, a innym razem na korzyść zleceniobiorcy. Generalnie uwzględnienie w umowie przepisów VOB ma dla zleceniobiorcy o wiele więcej zalet , niż uzgodnienie zastosowania przepisów Kodeksu zwłaszcza w przypadku postanowień dotyczących rękojmii czy form odbioru.
Ponieważ przepisy VOB nie mają charakteru normy znajdują one zastosowanie jedynie w przypadku gdy zostaną przyjęte przez obie strony kontraktu jako część umowy. W przypadku braku stosownego odniesienia nie mogą one stać się podstawą stosunku umowy i w takim przypadku obowiązywać będą postanowienia ustawowe (kodeksy).

Korzystne i niekorzystne z punktu widzenia zleceniobiorcy klauzule VOB – znajdą Państwo w prezentacji mec. Sturmfelsa (w materiałach konferencyjnych)
Ponadto – warto zwrócić uwagę na stosunkowo szerokie możliwości zabezpieczenia wierzytelności (zarówno wg VOB jak i wg BGB) oraz na nową ustawę o zabezpieczaniu wierzytelności np.:
  • Wstrzymanie prac przez zleceniobiorcę:
    • § 16 nr 5 ust.5 VOB/B
    • § 320 Kodeksu cywilnego (BGB) i 273 – prawo ochrony świadczenia
    • § 648 BGB – ochrona świadczących usługi
    • § 321 BGB – zarzut niepewności
  • Zabezpieczenie wierzytelności:
    • fundusz budowlany (nowa ustawa o zabezpieczeniu wierzytelności)
    • § 17 nr 6 VOB/B – rachunek zablokowany
    • § 16 nr 6 VOB/B – płatności świadczone przez generalnego wykonawcę
Szczegółowe uwarunkowania w/w „zabezpieczeń” zleceniobiorcy znajdują się w prezentacji mec. Sturmfelsa w materiałach konferencyjnych oraz w załączonej do tych materiałów aktualnej wersji VOB/B.

Ad. punktu 2

„Ochrona” świadczących usługi budowlane według § 648 a BGB

Ten przepis został całkowicie zmodyfikowany. Najważniejsza innowacja polega na tym, że prawo do zapłaty jest odtąd ustanowione jako główne roszczenie. To przynosi wykonawcy różnorodne korzyści. W szczególności, krótko przed niewypłacalnością inwestora, gwarancja płatnicza nie może stanowić przedmiotu roszczenia od późniejszego syndyka masy upadłościowej z powodu tzw. niezgodnego pokrycia.
Gdy zleceniodawca nie wystawi w określonym czasie gwarancji płatniczej, narusza on warunki umowy. Konsekwencją tego jest to, że wykonawca może wnieść powództwo o zapłatę i (lub) przerwać roboty budowlane i (lub) odstąpić od umowy bez wcześniejszego zagrożenia odstąpieniem. Najważniejszą korzyścią jest to, że wykonawca po odstąpieniu od umowy może rozliczyć kontrakt tak, jak po dobrowolnym odstąpieniu od umowy. Może on od pełnego wynagrodzenia odliczyć zaoszczędzone koszty lub inne dochody. Wynagrodzenie za niewykonane dzieło wynosi zwyczajowo 5 %, wykonawca może jednak udowodnić wyższe wynagrodzenie.

Ad. punktu 3

Do szczegółów na temat zabezpieczeń wierzytelności wg VOB/B odsyłamy do tekstu źródłowego (tłumaczenie VOB) oraz do prezentacji mec. Sturmfelsa.
Zabezpieczenie wierzytelności według BGB omówiono szczegółowo również w w/w prezentacji a powyżej przedstawiona została tylko najważniejsza zmiana dotycząca § 648 a BGB.
Na szczególną uwagę zasługuje zaś obowiązek wykorzystania funduszu budowlanego wg § 1 BauFort SIG (ustawy o zabezpieczeniu wierzytelności).
Ustawa ta wprowadza istotne zmiany w przepisach prawnych dotyczących umów o dzieło oraz w prawie budowlanym i ma na celu ochronę zleceniobiorcy przed utratą roszczeń – (weszła w życie z dniem 1 stycznia 2009 r.). Zmiany te – choć wydają się niepozorne – są rozwiązaniem radykalnym w umowach łańcuchowych pomiędzy inwestorem – wykonawcą – podwykonawcą, - pod – podwykonawcą itd. Według nowych regulacji wymienieni wykonawcy – przedsiębiorstwa zyskują lepszą ochronę. Każdy przedsiębiorca w umowie łańcuchowej, który otrzymał od zleceniodawcy kapitał na roboty budowlane – od 1 stycznia 2009 r. jest to każda zaliczka – zobowiązany jest wykorzystać te pieniądze na zapłatę podwykonawcy za roboty budowlane. Gdy wykorzysta te sumy niezgodnie z celem przeznaczenia, po czym roszczenia podwykonawcy zostaną przez niewypłacalność jego zleceniodawcy wykluczone, organy zleceniodawcy, np. prezes, prokurent, kierownik oddziału, muszą liczyć się nie tylko z grzywną lub karą pozbawienia wolności, ale również z poniesieniem odpowiedzialności przed wykluczonym podwykonawcą. Wraz z tą nową regulacją staje się każdy przedsiębiorca budowlany powiernikiem, który musi zarządzać i wypłacać otrzymany kapitał w interesie podprzedsiębiorcy. Ustawa zawiera ponadto daleko idące ułatwienia dowodowe na korzyść wykluczonego przedsiębiorcy (dostawcy, architekta, itd.).

III.  WARUNKI KONTRAKTOWE – FIDIC

Załączona prezentacja i referat dr Z. Boczka znakomicie ilustruje znaczenie wzorców FIDIC dla realizacji przedsięwzięć finansowanych przez Bank Światowy, EBOR i dużych projektów infrastrukturalnych finansowanych ze środków UE. W prezentacji tej podkreślono szczególnie:
  • 60 lat doświadczeń w realizacji takich projektów na całym świecie
  • ich uniwersalność oraz zasadę zrównoważonego ryzyka rozłożonego między zamawiającym a wykonawcą
  • zgodność z ustawą prawo zamówień publicznych i Kodeksem cywilnym
Jest rzeczą oczywistą i bezdyskusyjną, że duże firmy, zatrudniające przygotowanych i znających specyfikę FIDIC specjalistów (inżynierów, prawników) realizujące duże projekty infrastrukturalne stosują procedury opisane w warunkach kontraktowych FIDIC. Natomiast z całą pewnością nie są to regulacje, które w sposób ekonomicznie uzasadniony i z sukcesem mogą stosować firmy małe i średnie, realizujące niewielkie projekty budowlane. Dla tej grupy docelowej (MSP) zasadne jest stosowanie standardowych wzorców, wykorzystujących nasze dotychczasowe doświadczenia oraz rozwiązania stosowane w innych krajach europejskich.

IV.  PODSUMOWANIE, WNIOSKI

W wyniku konsultacji i dyskusji podjętych po Konferencji należy stwierdzić, że generalnie – nikt nie neguje zasadności stosowania procedur FIDIC w odniesieniu do większości projektów. Zresztą w gronie firm zrzeszonych w KPB „UNI-BUD” stosunkowo duża grupa przedsiębiorstw stosuje (z mniejszym lub większym powodzeniem) warunki kontraktowe FIDIC i dlatego szalenie ważne jest permanentne ich szkolenie w tym zakresie.
Jednak większość przedsiębiorców widzi potrzebę stworzenia „polskiego” modelu (wzorca) regulacji procesu budowlanego w oparciu m.in. o:
  • wybrane regulacje z niemieckiego VOB/B i
  • wybrane regulacje z FIDIC oraz
  • doświadczenia innych krajów europejskich („nowej” i „starej” UE)
Regulacje te miałyby charakter fakultatywny i byłyby adresowane głównie do MSP, realizujących niewielkie kontrakty, w których koszty stosowania FIDIC i czasochłonnych procedur z tym związanych nie jest ekonomicznie uzasadnione.

WNIOSKI:

  1. Powołanie (lub wyłonienie w ramach Zespołu Trójstronnego) Zespołu ds. opracowania projektu polskich wzorców (procedur) regulacji inwestycji
  2. Zaproszenie do w/w Zespołu w charakterze ekspertów:
  • Przedstawicieli organizacji branżowych, stowarzyszeń, izb (krajowych i zagranicznych) znających tę problematykę
  • Przedstawicieli „świata nauki” zajmujących się tą problematyką
  • Prawników – z polskich i zagranicznych kancelarii, firm doradczych, organizacji etc.
  1. Nawiązanie szerszej współpracy z przedstawicielami tych Ministerstw i organizacji branżowych, które w innych krajach UE uczestniczyły w procesie tworzenia analogicznych regulacji (np. Dania, Holandia, Niemcy, Słowacja)
  2. Skompletowanie, przetłumaczenie, analiza i weryfikacja obowiązujących w wybranych krajach regulacji pod kątem wyboru tych rozwiązań, które się sprawdziły i które mogą być zastosowane w polskim projekcie
  3. Równoległa praca Zespołu nad doskonaleniem i modyfikacją prawa dotyczącego umów o roboty budowlane wynikającego z Kodeksu cywilnego, ustawy o zamówieniach publicznych, prawa budowlanego, etc.
Zespół – poza pracą nad projektem regulacji „narodowych” byłby naturalnym wsparciem i organem doradczym dla Ministerstwa Infrastruktury w zakresie prac nad zmianami prawa dotyczącymi warunków realizacji inwestycji.
Reasumując – żadna z organizacji nie jest w stanie we własnym zakresie (organizacyjnym, merytorycznym i finansowym) zrealizować w/w projektu. Niezbędna jest akceptacja, stała współpraca i pomoc administracji ( w tym szczególnie właściwego branżowo Ministerstwa)) w realizacji tego projektu. Znakomitym usytuowaniem tego Zespołu wydaje się być Zespół Trójstronny ds. Budownictwa.
Niezależnie od tego niezbędne jest prowadzenie systemu szkoleń z zakresu FIDIC z uwzględnieniem specyfiki branżowej, odrębnie dla dużych firm realizujących obiekty „pod klucz” a odrębnie dla MSP.

Barbara Reduch-Widelska
Prezes Zarządu KPB „UNI-BUD”



Strona 1 Listu do Premiera
    W tej sytuacji ludzie powstrzymują się przede wszystkim od inwestycji długofalowych, a takimi są z reguły inwestycje budowlane.
    Wszystko wskazuje na to, że te niekorzystne zjawiska- skrótowo tylko sygnalizowane w tym liście – ulegną w przyszłym roku nasileniu, zadziała bowiem, znany w budownictwie efekt „opóźnionej fali”. Dlatego też pilnie, już teraz, zanim kryzys uderzy całą mocą, należy podjąć działania zapobiegawcze.
    Mówimy otwarcie – branża, firmy budowlane i ludzie –własnymi siłami nie poradzą sobie z nadciągającym kryzysem. Potrzebne jest wsparcie ze strony rządu – konkretne, wielozakresowe i co najmniej równe pomocy dla sektora finansów. Idzie o coś więcej niż o osłonę branży. Idzie o osłonę całej gospodarki przed recesją i jej zgubnymi skutkami dla rozwoju kraju. Bo gdy stają budowy, zatrzymuje się Polska.

    Szanowny Panie Premierze,

    Doceniamy działania, podjęte i zamierzone przez rząd pod Pana kierownictwem dla zapobieżenia skutkom obecnego kryzysu.. Równocześnie, pozwalamy sobie wyrazić opinię, że skuteczność tych działań będzie niewystarczająca, jeżeli problemy budownictwa nie zostaną w należytym stopniu uwzględnione. Baczna obserwacja ostatnich wydarzeń w krajach rozwiniętych, najbardziej dotkniętych kryzysem, nie pozostawia wątpliwości, że właśnie budownictwo i integralnie związany z nim rynek nieruchomości jest pierwszym, najbardziej newralgicznym obszarem zagrożenia w gospodarce realnej. Zgodnie z logiką, na tym obszarze należałoby zatem w pierwszym, zalążkowym okresie kryzysu skoncentrować środki zaradcze. Przemawia za tym nie tylko interes branży, ale przede wszystkim interes społeczny.
    W Polsce, niestety, nie jest to należycie rozumiane.
    Nie docenia się przede wszystkim społecznego aspektu problemów budownictwa. Aby normalnie żyć i pracować – trzeba przecież mieszkać. Posiadanie mieszkania – nie dachu nad głową, nie klitki ani kącika do spania, ale przyzwoitego lokalu, zapewniającego minimum wygód według standardów cywilizacji europejskiej - jest warunkiem wszelkiej aktywności – zawodowej, twórczej, obywatelskiej, warunkiem pozytywnego samopoczucia obywatela.
    Tymczasem problem mieszkaniowy w Polsce narasta. Jest on rozwiązywany tylko na poziomie ludzi zamożnych i średnio zamożnych, których stać na kupno mieszkania, czy budowę domu. Wciąż jednak ponad 1,5 miliona rodzin nie posiada własnego mieszkania, a około 2 mln. mieszkań wymaga natychmiastowego remontu. Przekazywanie rocznie do eksploatacji ponad 100 tys. mieszkań to mniej niż połowa tej ilości, jaka potrzebna jest dla nowo zawieranych małżeństw i na przekwaterowania z mieszkań zdekapitalizowanych.
    Bez podźwignięcia krajowego budownictwa, bez istotnego wsparcia rodzimych firm budowlanych nie uda się osiągnąć tego celu polityki społecznej, jakim jest poprawa warunków mieszkaniowych Polaków.
    Po transformacji ustrojowej wszystkie kolejne rządy zapowiadały tę poprawę. Żadnemu nie udało się osiągnąć wyniku, zgodnego ze składanymi deklaracjami. Zapewne nie z niechęci czy ze złej woli.
    Specyfika budownictwa – jego rozległość, wielopłaszczyznowość, przenikanie się z innymi dziedzinami, silne uzależnienie od uwarunkowań zewnętrznych, poza budowlanych i wreszcie długofalowe skutki dziś podejmowanych decyzji - wszystko to obiektywnie utrudnia wypracowanie właściwych, kompleksowych rozwiązań. Ale oczywiście nie zwalnia od stałego poszukiwania dobrych wariantów.
    Obecna sytuacja, tzn. zagrożenie kryzysem, wbrew pozorom stwarza szanse i wręcz zmusza do podjęcia radykalnych decyzji, które pozwolą nie tylko ożywić budownictwo, ale też uczynić z niego koło napędowe rozwoju całej gospodarki. O to w naszym przekonaniu powinna toczyć się gra.
    Aby ją wygrać, potrzebne są działania, zarówno doraźne, jak i zakrojone na dłuższą perspektywę, ale przede wszystkim konkretne, spójne wewnętrznie i skoordynowane.
    Skonsultowane ze środowiskiem pracodawców i pracowników budownictwa, bo jest to obszar naszej zawodowej aktywności i dobrze wiemy, czego potrzeba i co przeszkadza.
    Uzgodnione ze wszystkimi zainteresowanymi i zaaprobowane przez główne ośrodki decyzyjne w kraju.
    Dlatego też proponujemy opracowanie i zawarcie paktu, nazwijmy go „Budownictwo +”, który będzie zwięzłym katalogiem najważniejszych zadań do wykonania ( w branży i poza nią, stąd ten „+” w nazwie), służących wzmocnieniu kondycji krajowego budownictwa i wykorzystaniu jego możliwości dla nadania wyższych obrotów gospodarce.
    Ze zrozumiałych względów nie rozwijamy w tym liście szczegółów. Mogą i powinny być one przedmiotem dyskusji z ministerstwem właściwym do spraw budownictwa, bez udziału którego trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek istotne poczynania w tym obszarze. Ze swej strony – jako przedstawiciele środowiska pracodawców i pracowników budownictwa, deklarujemy gotowość do podjęcia takiej dyskusji i wspólnej pracy na rzecz paktu.
    Poparcie Pana Premiera dla idei paktu, byłoby niezwykle cenne dla powodzenia tej inicjatywy i nadania impetu pracom przygotowawczym. Zwracamy się o to poparcie i bardzo na nie liczymy.
    Zdajemy sobie sprawę, iż różnych programów, raportów i analiz mających pomóc budownictwu było w ostatnim czasie sporo – z niewielkim efektem praktycznym. Dlatego podkreślamy - nie chodzi o kolejne „ założenia i kierunki”, o kolejny wielki program, który zalegnie w szufladach, ale o zwięzły wykaz spraw do załatwienia; kto, co i kiedy. Coś w rodzaju mapy drogowej, która – na określonym etapie działania – pozwala na precyzyjną orientację,, w którym miejscu jesteśmy, co wykonano i co jeszcze przed nami.
    Tak rozumiany pakt „Budownictwo +”, aczkolwiek obejmujący szeroki zakres spraw – m.in.. legislację, politykę kredytową i fiskalną w odniesieniu do budownictwa, gospodarkę przestrzenną, inwestycje infrastrukturalne, ochronę konkurencyjności i inne. – wcale nie musi być dokumentem – monstrum. Co więcej, może on mieć elastyczny charakter- tak, by zależnie od aktualnej sytuacji i wyłaniających się problemów uzupełniać go o nowe zadania.
    Oczywiście, niektóre działania, wynikające z paktu, jak np. zmiany w ustawodawstwie czy alokacja środków budżetowych, wymagać będą rangi ustawy i przejścia normalnej, parlamentarnej procedury. Nie oznacza to jednak, iż pakt powinien być dokumentem, zatwierdzanym przez Sejm. Sejmowa droga, przewlekła i siłą rzeczy związana z uwikłaniem w politykę, może paktowi bardziej zaszkodzić niż pomóc.
    Wyobrażamy sobie „Budownictwo +” jako pakt narodowy, ponad partyjny i ponad podziałami. Zaaprobowanie go, na zasadzie dobrowolności, przez wszystkie partie polityczne oznacza zarówno przyjęcie współodpowiedzialności, jak i prawo do współautorstwa sukcesu. Aprobata ze strony ugrupowań i organizacji poza parlamentarnych będzie ważnym i dodatkowym atutem paktu.
    Sadzimy, iż zaistniała sytuacja – globalny charakter kryzysu finansowego i zagrożenia, jakie niesie dla gospodarki realnej, w tym również dla polskiej - uzasadniają celowość paktu „Budownictwo +” w zaproponowanej przez nas, nieco niekonwencjonalnej formule.

    Szanowny Panie Premierze,

    Przedstawimy Panu Premierowi nasze niepokoje i troski zdając sobie sprawę, że działania rządu dla poprawy kondycji polskiego budownictwa oraz kompleksowe wsparcie branży w obliczu nadciągającego kryzysu wymaga odpowiednich przygotowań, czasu. Zarazem jednak nurtuje nas obawa, że podtrzymywanie obecnego, przedkryzysowego stanu może tylko pogłębić ostrość problemów. Dlatego też oprócz propozycji ogólnej w postaci paktu „Budownictwo +” prosimy Pana Premiera o pomoc w kilku sprawach doraźnych, możliwych – w naszym przekonaniu – do szybkiego załatwienia. Są to sprawy znane, wielokrotnie podnoszone, niekontrowersyjne – w ich załatwieniu przeszkadza przede wszystkim ociężałość polskiej machiny decyzyjnej. Wierzymy, że zainteresowanie i impuls ze strony Pana Premiera pozwoli to przełamać.
  • Uruchomienie działań obligujących do projektowania budynków bardziej energooszczędnych oraz do termomodernizacji budynków istniejących – to otwarcie ogromnych możliwości zaoszczędzenia energii i zmniejszenia emisji CO2. Przyjęta ustawa o dopłatach do termomodernizacji jest krokiem w dobrym kierunku ale nie rozwiązuje problemu. Wnosimy o obowiązkowe podwyższenie normy cieplnej (do poziomu K=0,3) dla budynków nowo projektowanych.
  • Potrzebne jest również przyspieszenie prac nad rzeczywistym wdrażaniem systemu świadectw energetycznych budynków, do czego zobowiązuje dyrektywa unijna. Polskie opóźnienie we wdrażaniu tej dyrektywy nie wynika głównie z przyczyn technicznych i organizacyjnych – zasadniczą przyczyną jest traktowanie tej dyrektywy jako swojego rodzaju unijnej uciążliwości ; nie rozumienie, że jest ona szansą na bardzo. znaczną poprawę bilansu energetycznego kraju i na przeciwdziałanie efektowi cieplarnianemu poprzez obniżenie emisji CO 2. W Polsce nie przemysł i nie transport lecz właśnie budynki i ich ogrzewanie pochłania najwięcej energii finalnej (przetworzonej) – 40 proc. ogólnego zużycia. Z tego 34 proc. przypada na mieszkania i 6 proc. na budynki użyteczności zbiorowej. Duża część tej energii ulatuje bezużytecznie w powietrze.
  • Budynki stanowią w Polsce największy, niewykorzystany potencjał oszczędności energii. Wg fachowych analiz – jest to kwota rzędu 20 mld. zł. Kwota tracona. Produkcja wydajnych, już stosowanych w świecie materiałów termoizolacyjnych, powstawanie firm wykonujących termomodernizacje „pod klucz’ – to szansa na nowe miejsca pracy i wpływy do budżetu. Bez pomocy państwa rynek będzie to regulował latami. A czas nagli.
  • Należy, wzorem Wielkiej Brytanii wprowadzić w Polsce zerową stawkę VAT na energooszczędne urządzenia i akcesoria (nowe typy żarówek, sprzęt AGD), tak, aby dzięki obniżonej cenie zachęcić Polaków do ich powszechnego kupowania i stosowania. Powinien to być proces regulowany, aby całości zysku z obniżenia podatku nie przechwycili producenci.
  • Za pilnie potrzebne uważamy obniżenie stawki VAT od materiałów i usług budowlanych do poziomu 18 proc. Obecny poziom -22 % - jest nazbyt wysoki, wyższy niż w wielu krajach Unii i wbrew temu, co twierdzono przy wprowadzaniu podatku – nie wynika bynajmniej z imperatywu unijnej dyrektywy. Przepisy unijne stwarzają możliwość obniżenia tego podatku do 18 proc. i to niekoniecznie przy obniżeniu generalnej, podstawowej stawki VAT do tego poziomu.
  • Wzorem krajów zachodnich, które stosowały nadzwyczajne rozwiązania stymulujące budownictwo mieszkaniowe Polska winna wystąpić o zgodę na wprowadzenie specjalnej, obniżonej stawki podatku dochodowego od firm, realizujących budownictwo mieszkaniowe.
Ostatnia strona listu do Premiera






Nie pierwszy raz zdarzają się w Sejmie zdumiewające i nieprofesjonalne przypadki podczas procedowania ważnych ustaw. Oto jeszcze niedawno z całą powagą rozpatrywano  w komisjach dwie prawie identyczne projekty ustaw o termorenowacji i remontach. Żeby było jeszcze śmieszniej był to dokładny plagiat tylko niewiadomo PIS od rządu, czy odwrotnie. Na zwróconą uwagę przedstawicieli Kongresu Budownictwa, że jest to nie racjonalne i nie dopuszczalne nie było reakcji. Aktualnie trwają natomiast pośpieszne prace nad nowelizacją ustawy Prawo Budowlane (druk nr 1048). Nikogo by to nie dziwiło gdyby nie fakt, że od kilkunastu miesięcy rząd pracuje nad taką samą ustawą. Dodajmy pracuje bardzo solidnie. Odbyło się 16 dużych spotkań konsultacyjnych w województwach, zgłoszono prawie 1000 poprawek, do opiniowania zaangażowano wybitnych ekspertów i nagle w sejmie pojawia się zupełnie inna inicjatywa ustawodawcza, żeby było śmieszniej tym razem z tej samej formacji politycznej. Rządowy, dobry projekt jest w zasadzie gotowy, a jednak partyjnie zdecydowano, że najpierw zostanie rozpatrzona "palikotówka". Nikt nawet nie przejął się uwagami posłów, że nadmierne uproszczenia mogące zniszczyć przestrzeń publiczną i są robione w interesie deweloperów mocno zaangażowanych w lobbing tej ustawy. Eksperci zachodzą w głowę, czy chodzi tu o wyrabianie normy przed opinią publiczną, czy o jeszcze coś innego.

Roman Nowicki







Stanowisko

Zarządu Związku Gmin Wiejskich
Rzeczypospolitej Polskiej

z dnia 18 października 2008 r.

w sprawie:
ustawy z dnia 10 października 2008 r. o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych.

Zarząd Związku Gmin Wiejskich RP wyraża sprzeciw wobec wprowadzenia w/w aktem uprzywilejowanej pozycji miast w zakresie tworzenia warunków rozwoju lokalnego oraz znacznego pogorszenia przez to sytuacji gmin wiejskich w tym zakresie.
Domagamy się równocześnie zachowania w działalności prawotwórczej Państwa równowagi w zakresie tworzenia warunków do rozwoju lokalnego na terenach miejskich i wiejskich.

Uzasadnienie:
Sejm RP uchylając obowiązywanie ustawy z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych jedynie wobec terenów znajdujących się w granicach administracyjnych miast wprowadził tańszą i prostszą procedurę pozyskiwania terenów inwestycyjnych na tych obszarach. Należy zauważyć, że już nawet w sytuacji wcześniejszego braku takich prawnych uprzywilejowań, zdecydowana większość inwestycji służących rozwojowi społecznemu była i jest lokalizowana na terenach miast. Sprzyjały temu głównie dostęp do zasobów pracowniczych oraz stan technicznej infrastruktury komunalnej, w tym przede wszystkim: komunikacja, sieci energetyczne, wodociągi i kanalizacja. Gminy wiejskie wielkim wysiłkiem organizacyjnym i finansowym istotnie poprawiają stan infrastruktury komunalnej na swoich terenach. Zaowocowało to większym zainteresowaniem inwestorów do lokalizowania inwestycji służących rozwojowi lokalnemu na terenach pozamiejskich.

Wdrożenie przyjętych przez Sejm RP norm prawnych w tym zakresie spowodowałoby zmarnotrawienie dużego wysiłku jaki wykonały gminy wiejskie dla przygotowania terenów inwestycyjnych oraz osłabiłoby pozycję gminy wiejskiej jako terenu inwestycyjnego. Pozostawałoby to w jawnej sprzeczności z regułą zrównoważonego i równomiernego rozwoju, poprzez ograniczenie w ten sposób gminom wiejskim dochodów podatkowych oraz rozwiązywania problemów na lokalnych rynkach pracy.

Przewodniczący ZGW RP

Mariusz Poznański



Stanowisko Związku Miast Polskich
w sprawie
ustawy z dnia 10 października 2008 r.
o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych


1. Związek Miast Polskich wyraża kategoryczny sprzeciw wobec nowelizacji ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych (uchwalonej wbrew negatywnej opinii Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, bez wzięcia pod uwagę stanowiska organizacji samorządowych), polegającej na odrolnieniu z mocy prawa gruntów rolnych w granicach miast.

2. Ustawa, podjęta w imię interesów partykularnych, spowoduje daleko idące, często nieodwracalne zmiany w zagospodarowaniu przestrzennym miast. Nagłe odrolnienie setek tysięcy hektarów gruntów rolnych w miastach, dla których nigdy nie opracowano planów zagospodarowania przestrzennego (oczywiście niepotrzebnych dla pól i łąk), które nie mają nawet założeń innego zagospodarowania w studiach uwarunkowań przestrzennych, przyniesie szkody w postaci:
  - gwałtownego wzrostu spekulacyjnego obrotu tymi nieruchomościami, z wykorzystaniem niewiedzy o faktycznym statusie tych obszarów,
  - zagrożenie niekontrolowanymi inwestycjami na obszarach, które nie mają i w przewidywalnym czasie nie będą miały niezbędnej infrastruktury technicznej, drogowej ani społecznej (zwłaszcza przy dzisiejszych fatalnych przepisach dotyczących planowania przestrzennego oraz braku środków finansowych na nieplanowane inwestycje),
  - inne niekorzystne zjawiska gospodarcze i społeczne.

3. Związek Miast Polskich od lat domagał się ułatwienia zmiany przeznaczenia gruntów rolnych na obszarach zurbanizowanych (nota bene bynajmniej niezwiązanych z granicami administracyjnymi miast). Zasadnicza treść naszego postulatu polegała jednak na tym, by aktem prawnym, sankcjonującym odrolnienie, był miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ten akt prawa miejscowego:
  - określa nowe możliwości zagospodarowania gruntów objętych planem,
  - określa uwarunkowania środowiskowe dla danego obszaru,
  - konkretyzuje zakres i horyzont czasowy uzbrojenia terenu,
  - wyznacza obszary niezbędne dla realizacji na danym obszarze innych funkcji (drogi, przestrzenie publiczne, infrastruktura społeczna, obszary handlu, usług i innej obsługi mieszkańców.
    Wszystkie te ustalenia winny być poprzedzone stosownymi zmianami w studiach, umożliwiającymi ustanowienie powiązań tych obszarów z innymi częściami miasta.
    Oczekiwane rozwiązania zawiera rządowy projekt ustawy, pozytywnie zaopiniowany m.in. przez Związek Miast Polskich i przez Komisję Wspólną Rządu i ST.

4. Związek Miast Polskich apeluje do Senatu RP o odrzucenie w całości nowelizacji ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Jeśli niniejszy apel nie znajdzie zrozumienia w Parlamencie, poprosimy Prezydenta RP o niepodpisywanie tej szkodliwej ustawy.

Warszawa, 28 października 2008 r.                                     (-) Ryszard Grobelny
                                                                                                PREZES ZWIĄZKU



EKSPERTYZY W SPRAWIE WETA PREZYDENTA DOTYCZĄCEGO USTAWY O OCHRONIE GRUNTÓW ROLNYCH I LEŚNYCH

1. Opinia merytoryczna do o ochronie gruntow rolnych i lesnych

2. List kassenberga do borusewicza

3. List romana nowickiego w sprawie weta

4. Dane o chlonnosci terenow rolnych w miastach

5. Wniosek o zawetowanie ustawy odrolnieniowej tup kpzk



Przedstawiam opinię naszych kolegów, członków GKUA, o projekcie ustawy „prawo zagospodarowania przestrzennego”. Jest to kuriozalna inicjatywa, zarówno z racji tworzenia przez partię rządzącą (PO) konkurencyjnych ustaw (przez posłów PO) do ustawy przygotowywanej przez Rząd i Minstra z PO; również musi budzić zdumienie, że w kraju europejskim, w drugiej połowie XXI Wieku, taka propozycja jest poważnie traktowana. Opinia jest doskonale napisana i chyba przesądzi o losie tej absurdalnej inicjatywy.

/-/ Adam Kowalewski
Przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej









Szanowni Państwo,


Po kilkuletnich studiach nad polskim systemem budownictwa społecznego, przeanalizowaniu wielu przypadków i wykonaniu wielu symulacji, przedstawiamy Państwu cykl artykułów poświęconych budownictwu społecznemu.

Po raz pierwszy w publicystyce przeanalizowaliśmy funkcjonowanie systemu z punktu widzenia relacji towarzystw budownictwa społecznego z ich klientami – partycypantami i najemcami. 

W poniższym opracowaniu położyliśmy nacisk przede wszystkim na:

1)      katalog praw i obowiązków oraz korzyści i efektywnych całkowitych kosztów ponoszonych przez beneficjentów systemu;

2)      rezentację zakładanych przez ustawodawcę funkcji systemu w zderzeniu z występującymi w praktyce jego dysfunkcjami;

3)      niezwykle istotne, a nagminnie pomijane w ubogim piśmiennictwie kwestiach regulujących zasady partycypacji w kosztach i najmu;

4)      obalenie niektórych mitów obecnych w świadomości większości społeczeństwa oraz samych polityków.


W analizach skupiliśmy się na prawnych i finansowych skutkach paradoksów i niespójności w prawodawstwie regulującym funkcjonowanie TBS-ów. Pokazaliśmy, w jaki sposób brak szczegółowych regulacji dotyczących warunków najmu i partycypacji w kosztach budowy lokali powoduje patologie w budownictwie czynszowym.

To pionierskie spojrzenie pozwoli na realną ocenę pozycji partycypantów i najemców w systemie budownictwa czynszowego, jakiej z niewiadomych przyczyn nie dokonują instytucje odpowiedzialne za sprawne funkcjonowanie systemu. Okazuje się bowiem że o ile minister infrastruktury wraz z ministrem finansów monitorują zarówno globalny rozwój budownictwa społecznego, jak i wykorzystanie specjalnie utworzonych instrumentów finansowych, o tyle brak jest informacji na temat szczegółów bieżącego funkcjonowania systemu z odwołaniem do stosowanych praktyk i obyczajów. Wykonywane na szczeblu rządowym analizy wg rozmaitych kryteriów, dostarczają z pewnością cennych informacji o trendach w budownictwie społecznym. Do właściwej oceny atrakcyjności budownictwa czynszowego powinna jednak służyć wiedza, jak system działa w praktyce i jak regulacje prawne sprawdzają się w relacjach towarzystwa z ich klientami oraz jak teoretyczne kryteria finansowe prezentują się na tle rzeczywistej dochodowości beneficjentów.

Prezentowane refleksje są wstępem do krytyki systemu. Ta z kolei służyć ma wskazaniu optymalnych rozwiązań, pozwalających na pełną realizację celu, dla którego system stworzono. Naszym zdaniem zakładany przez ustawodawcę cel budownictwa czynszowego jest zagrożony, a zagrożenie to jest natury strukturalnej i tkwi w założeniach ustawowych, które okazują się nieadekwatne do rzeczywistości. Ryzyko dysfunkcji systemu jest szczególnie wysokie w wielkich metropoliach, dlatego zaprezentujemy je na przykładzie miasta stołecznego Warszawy.

Zapraszamy serdecznie do lektury i prosimy o Państwa opinie.

         Agnieszka Uścińska

Spis treści:

I. Geneza budownictwa społecznego


II. Adresaci systemu


III. Źródła prawa regulującego budownictwo społeczne


IV. Towarzystwa budownictwa społecznego


V. Źródła finansowania inwestycji TBS

Partycypacja w kosztach budowy lokalu mieszkalnego (środki powierzone)

Metoda naliczania partycypacji

Podstawa naliczenia partycypacji

Wnioski n.t. partycypacji

Krajowy Fundusz Mieszkaniowy (kredyt preferencyjny)

Pozostałe źródła finansowania inwestycji oraz konsekwencje ich wyboru


VI. Najem lokalu i czynsz najmu

Najem

Czynsz najmu w towarzystwach budownictwa społecznego

Regulacje dotyczące czynszu

Składniki czynszu

Wnioski n.t. najmu


VII. Relacje wzajemne najemców i partycypantów z właścicielami mieszkań.

Relacje partycypant – TBS

Relacje najemca – TBS

Wnioski n.t. relacji towarzystw z klientami


VIII. Koszt najmu lokalu, a dochody najemców

Efektywny koszt partycypacji i czynsz najmu

Koszt alternatywny

Dochodowość najemców TBS

Wnioski n.t. efektywnych kosztów zamieszkania w TBS

 

IX Pożądane kierunki reformy systemu

Zasady ograniczania stawek czynszowych

Przenoszenie własności lokali.

Przywrócenie równości stron w stosunku partycypacji oraz ekwiwalentność świadczeń.

Reprezentacja beneficjentów i kontrola towarzystw


X Zakończenie

Geneza budownictwa społecznego

W art. 75 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej czytamy:

1)      Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania.

2)      Ochronę praw lokatorów określa ustawa.

Na początku lat 90 ubiegłego stulecia, w związku z silnymi tendencjami wzrostowymi polskiej gospodarki, dynamicznie zachodzącymi zmianami społecznymi i demograficznymi, przemianami własnościowymi i cywilizacyjnymi, powstała pilna potrzeba wypracowania instrumentów pobudzających budownictwo mieszkaniowe, na którego głód Polacy cierpieli od dziesięcioleci. Jednakże w okresie transformacji gospodarczej pod koniec XX wieku, polski system bankowy nie sprzyjał długookresowym inwestycjom, a sfinansowanie kredytem bankowym zakupu własnego mieszkania dla wielu Polaków było niemożliwe. Stało się jasnym, że bez finansowego i legislacyjnego wsparcia państwa, zamieszkanie w godnych i stabilnych warunkach dla dużej liczby obywateli będzie niemożliwym. Na wzór systemów zachodnioeuropejskich, powołano do życia system budownictwa społecznego (czynszowego).

System ten jest formą pomocy publicznej państwa. Skierowany jest do osób, które nie są w stanie nabyć mieszkania na własność po cenach komercyjnych. Poza pewnymi wyjątkami, zadaniem budownictwa społecznego jest podaż mieszkań na wynajem o umiarkowanych kosztach budowy i umiarkowanych czynszach. W praktyce gospodarczej niekiedy zdarzały się przedsięwzięcia budowlane, w których lokale przeznaczane były nie na wynajem, ale na sprzedaż. Budową i eksploatacją mieszkań społecznych zajmują się specjalnie do tego celu powoływane towarzystwa budownictwa społecznego.

Adresaci systemu

Na etapie konstruowania systemu przyjęto koncepcję, że jego beneficjentami będą osoby młode, dla których mieszkanie w lokalach wynajmowanych z zasobów TBS będzie możliwością usamodzielnienia się od rodziców. Lokale w TBS-ach miały być pierwszymi mieszkaniami młodych rodzin, zajmowanymi przez nie przez okres do kilku lat. Przewidywano, ze wraz z rozwojem zawodowym i ekonomicznym młodzież stopniowo będzie rezygnować z najmu i kupować własne mieszkania.

W koncepcji systemu mieszkania te również miały ułatwić migrację zarobkową i jako lokale przejściowe służyć pracownikom w większych ośrodkach przez krótki okres. Dla wywołania takiego skutku przewidziano nawet odrębną kategorię partycypacji.

Ponieważ system adresowany jest do kręgu obywateli wymagających wsparcia w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, najemcy lokali w zasobach TBS-ów spełniają określone kryteria:

1)      Łączny dochód gospodarstwa domowego jest ograniczony, niewiele wyższy niż średni dochód dla poszczególnych województw, szczegółowo opisany w ustawie.

2)      Żaden z członków gospodarstwa domowego najemcy nie posiada tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego w tej samej miejscowości

3)      W przypadkach TBS-ów należących do gmin, lokale mieszkalne często wynajmowane są osobom spełniającym dodatkowe kryteria, wynikające z ich polityk mieszkaniowych.

Warunkiem wynajęcia lokalu w zasobach TBS jest prawie zawsze wpłata wkładu partycypacyjnego przez partycypanta. Partycypant ponosi część kosztów budowy lokalu w zamian za uprawnienie wskazania najemcy lokalu. Najczęściej partycypant i najemca to jedna osoba, istnieją jednakże przypadki, w których partycypant wskazuje innego najemcę.

Konsekwencją przeznaczenia systemu dla osób o niewysokich dochodach, jest wyznaczenie w ustawie górnej granicy czynszu obowiązującego w towarzystwach. Granicą tą jest 4% wartości odtworzeniowej obowiązującej w województwie w drugim kwartale roku poprzedniego. Wartość odtworzeniowa jest indeksem, ogłaszanym przez wojewodów i wyraża przeciętny koszt budowy 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danym okresie. Jej wysokość jest więc wprost proporcjonalna do koniunktury na rynku budowlanym. Do czynszu, zasad i podstaw jego kalkulacji wrócimy wkrótce.

Kryteria dostępu najemców do systemu podlegają ścisłej kontroli. Co dwa lata najemca jest zobowiązany do złożenia deklaracji o dochodach wszystkich członków swojego gospodarstwa domowego oraz do niezwłocznego poinformowania wynajmującego, w przypadku nabycia prawa do innego lokalu mieszkalnego w tej samej miejscowości. W przypadku niespełnienia w/w kryteriów, towarzystwo może zastosować czynsz wolny, tj. nie obowiązuje wspomniana wyżej dopuszczalna granica czynszu. W przypadku nie złożenia w terminie lub złożenia niezgodnych z prawdą oświadczeń, TBS wypowiada umowę najmu bez zachowania okresu wypowiedzenia, a za okres, którego dotyczy oświadczenie może podwyższyć najemcy czynsz do 200% obowiązującej stawki.

Koniecznym podkreślenia jest fakt, że w 2005 roku nastąpiła nowelizacja ustawy o niektórych formach (…) w jednej z najistotniejszych kwestii. Pierwotnie zakładano, że skoro system przeznaczony jest dla osób niezamożnych, partycypantem może być wyłącznie osoba trzecia, której nie dotyczyć będą restrykcje co do dochodu i posiadania praw do innych lokali. Zakładano bowiem, że partycypantami okażą się wyłącznie osoby prawne, np. gminy, pracodawcy, poszukujący lokali dla swoich pracowników lub osoby fizyczne (np. rodzice), które zechcą wesprzeć inne osoby (np. dzieci) w uzyskaniu prawa najmu mieszkania. Powszechnie panuje opinia, że w praktyce większość najemców samodzielnie ponosiła koszty partycypacji wykorzystując jako partycypantów osoby, którym powierzała kwoty partycypacji z przeznaczeniem na wpłatę towarzystwu. Proceder ten, wydaje się, że bardzo powszechny, zweryfikował poglądy architektów systemu i prawdopodobnie przyczynił się do zmiany ustawy. W obecnym kształcie osoba fizyczna zawierająca umowę partycypacji z mocy prawa nabywa uprawnienie i obowiązek wynajęcia lokalu, w którego kosztach budowy partycypuje. Takie rozwiązanie pozwoliło wyeliminować fikcję. Należy jednak pamiętać, że w momencie wejścia w życie w/w nowelizacji, na rynku funkcjonowało już kilkanaście tysięcy lokali mieszkalnych, wynajmowanych przez osoby, które nie partycypowały w kosztach budowy. W konsekwencji w dniu dzisiejszym występują cztery kategorie partycypantów, o czym szczegółowo mowa będzie w dalszej części.

powrót na poczatek strony

Źródła prawa regulującego budownictwo społeczne

System budownictwa społecznego konstytuuje ustawa z dnia 26 października 1995 r. o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego. Ustawa ta reguluje między innymi funkcjonowanie towarzystw budownictwa społecznego, powołuje Krajowy Fundusz Mieszkaniowy, wprowadza pojęcie partycypacji i partycypanta oraz wskazuje kryteria, jakim odpowiadać mają najemcy lokali.

Powoływanie i funkcjonowanie TBS-ów odbywa się również w oparciu o przepisy prawa dotyczące poszczególnych form prawnych towarzystw (Prawo spółdzielcze, Kodeks spółek handlowych) oraz przepisów regulujących poszczególne dziedziny działalności towarzystw (z obszaru prawa budowlanego, zarządzania nieruchomościami, rachunkowości itp.). Funkcjonowanie KFM zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz finansowo-prawne aspekty kredytów zaciąganych przez towarzystwa regulują szczegółowo ustawy z obszaru prawa bankowego, a zasady udzielania kredytów i pożyczek przez KFM uszczegółowiono w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 7 listopada 2007 w sprawie warunków i trybu udzielania kredytów i pożyczek ze środków Krajowego Funduszu Mieszkaniowego oraz niektórych wymagań dotyczących lokali i budynków finansowanych z tych środków. W przypadku TBS-ów powoływanych z majątku samorządów lokalnych (a takich jest większość) mogą mieć zastosowanie również przepisy z obszaru gospodarowania mieniem publicznym.

powrót na poczatek strony

Towarzystwa budownictwa społecznego

Towarzystwa budownictwa społecznego mogą być tworzone wyłącznie w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spółek akcyjnych bądź spółdzielni osób prawnych. Gmina, na której terenie działa TBS, ma prawo do wprowadzenia swoich przedstawicieli do rady nadzorczej. Akt założycielski towarzystwa podlega zatwierdzeniu w drodze decyzji administracyjnej przez ministra właściwego do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej. Pozytywna decyzja może być zmieniona w określonych w ustawie przypadkach.

Zgodnie z ustawą o niektórych formach (…), przedmiotem działania towarzystw budownictwa społecznego jest budowanie domów mieszkalnych i ich eksploatacja na zasadach najmu. Budowa i wynajem lokali mieszkalnych to główny cel statutowy każdego TBS-u (nie sa powoływane w celu osiągania zysków z dzialaności). Ponadto TBS-y mogą nabywać i modernizować budynki  mieszkalne w celu wynajmowania pozyskanych tą drogą lokali, a także prowadzić działalność polegającą na usługowym zarządzaniu nieruchomościami niebędącymi ich własnością.

W praktyce większość TBS-ów podejmuje się zarządzania i administrowania własnymi nieruchomościami. Fakt ten, pozornie uzasadniony ekonomicznie, rodzi wiele negatywnych konsekwencji, o czym szczegółowo mowa będzie w dalszej części opracowania.

Mimo, że TBS-y z założenia powoływane są jako organizacje non-profit, co oznacza, ze ich głównym celem jest budowa i eksploatacja mieszkań na zasadach najmu, a nie osiąganie zysku, towarzystwa jako podmioty gospodarujące, mają prawo osiągać dodatnie saldo ze swej działalności. Istnieją jednakże dwa niezwykle istotne zastrzeżenia: 

1)      dochody TBS-u nie mogą być przeznaczane do podziału między wspólników lub członków, a przeznaczane mają być w całości na jego działalność statutową (reinwestowane)

2)      czynsz z tytułu najmu lokali mieszkalnych uchwalany jest w takiej wysokości, aby suma czynszów za najem wszystkich lokali eksploatowanych przez towarzystwo pozwalała na pokrycie kosztów eksploatacji oraz spłatę kredytu zaciągniętego na budowę, jednak nie więcej niż 4% wartości odtworzeniowej.

Zdaniem niektórych prawników, wymóg pokrycia kosztów eksploatacji i kredytu traktuje się jako górną granicę dopuszczalnego czynszu w określonym czasie w towarzystwie. Oznacza, że towarzystwo ma obowiązek kalkulowania stawek czynszu w kwotach nie wyższych niż koszty ponoszone w związku z zarządzaniem nieruchomością oraz koszty kredytowe. Naturalną konsekwencją powyższej opinii jest teza, że towarzystwo powinno prowadzić gospodarkę w taki sposób, aby na działalności podstawowej, tj. budowie (modernizacji) i wynajmie lokali mieszkalnych, pojawił się co najwyżej zerowy wynik finansowy. Ewentualny dochód może być zatem generowany z tytułu innej działalności niż najem lokali mieszkalnych lub ich budowy (innej działalności gospodarczej zgodnej z ustawą np. eksploatacją lokali niemieszkalnych).

powrót na poczatek strony

Źródła finansowania inwestycji TBS

Przedsięwzięcie budowlane, podobnie jak każde inne przedsięwzięcie gospodarcze może być finansowane ze źródeł własnych, pożyczonych lub powierzonych. W przypadku budownictwa społecznego, ustawodawca przykłada szczególną wagę do stworzenia instrumentów finansowania tychże przedsięwzięć. Przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlane realizowane przez TBS-y finansowane są z:

1)      partycypacji,

2)      kredytów udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego ze źródeł KFM

3)      środków własnych

4)      kredytów komercyjnych.

Partycypacja w kosztach budowy lokalu mieszkalnego (środki powierzone)

Ustawa o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego wprowadza instytucję partycypanta, oraz pojęcie partycypacji, jako źródła finansowania inwestycji mieszkaniowej. Partcypacja jest zwrotnym wkładem pieniężnym. W zamian za wkład, partycypant ma prawo wskazać najemcę lokalu, w którego kosztach budowy partycypuje. Prawo wskazania najemcy jest treścią i sednem umowy partycypacji.

Dla inwestycji w toku, przed wynajęciem lokalu po raz pierwszy, partycypację nalicza się od kosztów budowy lokalu mieszkalnego. W przypadku, gdy nie dochodzi do zawarcia umowy najmu, partycypacja zazwyczaj zwracana jest w kwocie pobranej, chociaż przepisy nie regulują jednoznacznie tej kwestii. Ustawa o niektórych formach (…) precyzuje natomiast dokładnie zasady zwrotu partycypacji, jeśli mieszkanie zostało wybudowane i wynajęte. Przepis Art. 29a ust. 2 stanowi, że w przypadku zakończenia najmu i opróżnienia lokalu, partycypacja zwracana jest w kwocie stanowiącej odsetek aktualnej wartości odtworzeniowej lokalu równy udziałowi wniesionemu na mocy umowy partycypacji. Termin zwrotu partycypacji nie może być dłuższy niż 12 miesięcy od dnia opróżnienia lokalu. Kolejny partycypant może zostać zobowiązany do wpłat partycypacji w kwocie równej partycypacji zwróconej jego poprzednikowi. Jest to o tyle istotne, że wraz ze wzrostem wskaźnika odtworzeniowego lokalu, wzrasta wartość należnej partycypacji, wypłacanej po rozwiązaniu umowy najmu.

W pierwotnym modelu systemu budownictwa społecznego, ustawodawca przyjął założenie, ze skoro mieszkania te przeznaczone te są dla niezamożnych obywateli, to nie są oni w stanie udźwignąć finansowego ciężaru współudziału w kosztach budowy. Z tego powodu partycypantami mogły być tylko i wyłącznie osoby trzecie (fizyczne lub prawne), które w zamian za wkład finansowy wskazywały najemców – osoby fizyczne. Partycypant był fundatorem prawa najmu, które przypadało wskazanej przez niego osobie.

W wyniku nowelizacji ustawy o niektórych formach popierania (…), zgodnie z art. 29 i 29A ustawy, obecnie istnieją następujące kategorie partycypantów:

1)      Pracodawcy działający w celu uzyskania mieszkań dla swoich pracowników, którzy jako najemców wskażą tychże pracowników

2)      Inne osoby prawne mające interes w uzyskaniu mieszkań przez wskazane przez nie osoby trzecie

3)      Osoby fizyczne, partycypujące w kosztach budowy lokalu, mieszkalnego, którego będą najemcą

4)      Osoby fizyczne, które przed nowelizacją ustawy w 2005 r. partycypowały w kosztach budowy lokali, następnie wynajętych osobom przez nich wskazanym


W przypadku partycypantów – osób fizycznych – kwota partycypacji nie może przekroczyć 30% kosztów budowy lokalu. Podobne ograniczenie nie istnieje w przypadku partycypantów – osób prawnych. Jednocześnie warto podkreślić, ze nie istnieje obowiązek pobierania partycypacji przez towarzystwa, partycypacja może wynosić 0 zł.

Inne osoby prawne mające interes w pozyskaniu mieszkań dla osób fizycznych to najczęściej gminy, wskazujące najemców w ramach lokalnych polityk mieszkaniowych, należących do ich zadań własnych. W Warszawie istnieje bardzo wiele lokali, szczególnie w TBS Praga Północ i TBS Praga Południe, w których kosztach partycypowało miasto stołeczne, a najemców wskazywano zgodnie z potrzebami i kryteriami wyznaczanymi przez samorządy dzielnic, w rejonie których powstawały inwestycje. Lokale w TBS-ach bardzo często są wykorzystywane jako zasoby do realizowania zadań własnych gminy, polegających na zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych.

Wydaje się uzasadnionym przypuszczenie, że koncepcja uprawnienia pracodawców do pozyskiwania mieszkań dla swych pracowników w zasobach TBS-ów nie spotkała się z szerszym zainteresowaniem. Trudno podać jednoznaczną przyczynę tego stanu rzeczy. Być może finansowe oferty TBS-ów w sprawie poziomu partycypacji okazały się zaporowe, możliwe też, że pracodawcy nie są wogóle zainteresowani w nabywaniu praw wskazania najemców.

Ponadto z uwagi na fakt, ze zapotrzebowanie społeczne budownictwo jest ogromne, a jego zasoby niewielkie, gminy, mające pośredni wpływ na zasady kwalifikacji najemców w TBS-ach, w pierwszej kolejności pragną zaspokajać potrzeby swoich mieszkańców, a nie przybyszów.

Niezwykle ważnym jest zdefiniowanie czym w systematyce prawnej jest instytucja partycypacji. Istota stosunku partycypacji wynika z jego treści i jest to udział w kosztach budowy lokalu mieszkalnego w zamian za prawo wskazania najemcy lub osobiste wynajęcie tego lokalu. Należy zatem przyjąć, że partycypacja jest prawem majątkowym, materializującym się poprzez wskazanie najemcy w umowie najmu. Ze strony partycypanta rodzi obowiązek wpłacenia oznaczonej kwoty oraz wskazania najemcy (bądź zobowiązania się do zawarcia umowy najmu). Ze strony towarzystwa rodzi obowiązek wybudowania oznaczonego lokalu oraz zawarcia umowy ze wskazanym najemcą. Nie istnieją natomiast wyraźne regulacje, które definiowałyby prawa i obowiązki stron umowy partycypacji pomiędzy datą jej zawarcia, a datą zawarcia umowy najmu, tj. w przypadku gdy partycypacja jest źródłem finansowania w trwającym procesie inwestycyjnym. Przepisy nie regulują również momentu ustania stosunku partycypacji. W przypadku osób prawnych, istnieje możliwość rotacji najemców, a zatem konieczność ponownego ich wskazywania po rozwiązaniu umowy najmu z poprzednim.

Jako prawo majątkowe partycypacja podlega przeniesieniu (cesji). Ustawodawca wyraźnie uprawnił  partycypantów będących osobami prawnymi, do przenoszenia praw i obowiązków wynikających z umowy najmu na rzecz wskazanych przez siebie najemców, bez zgody towarzystwa.  Jednocześnie nie uregulował wyraźnie analogicznego prawa cedowania partycypacji na rzecz osób trzecich, które zawrą umowę najmu lub wskażą najemcę. Uprawnienie do przenoszenia praw majątkowych wynika jednakże z przepisów Kodeksu cywilnego, dotyczących przelewu wierzytelności.

powrót na poczatek strony


Metoda naliczania partycypacji

W sytuacji destabilizacji rynku mieszkaniowego, w tym również na rynku mieszkań czynszowych, zdecydowana nadwyżka popytu nad podażą wymusza na zainteresowanych konieczność wpłaty należnych wkładów najczęściej jeszcze przed rozpoczęciem procesu inwestycyjnego lub w jego trakcie. W związku z powyższym, wymieniony w umowie partycypacji koszt budowy lokalu mieszkalnego jest często z natury rzeczy wartością szacunkową, mimo braku stosownej wzmianki w treści umowy. Ponadto, z uwagi na ogromne utrudnienia w renegocjacji warunków i podwyższenia kwot przyznanego kredytu z KFM, istnieje naturalna tendencja do przeszacowywania kosztów na etapie planowania i wnioskowania o kredyt, uwzględniając ewentualny wzrost cen materiałów i robót budowlanych.

Dla rozliczenia pobranej partycypacji fakt ten ma tym większe znaczenie, im precyzyjniej określony jest sposób naliczenia należnej partycypacji. Jeżeli jako procentowy udział w koszcie budowy lokalu, oczywistym jest, że wartość partycypacji musi być odniesiona do kosztu rzeczywiście poniesionego, a nie planowanego. Szczególnie uważnie należy rozliczyć partycypację osób fizycznych, której wysokość ustawa ogranicza do 30% kosztów budowy lokalu mieszkalnego. Zasady współżycia społecznego winny zobowiązywać TBS do ostatecznego rozliczenia tych kosztów po zakończeniu prac budowlanych i odniesienia kwoty partycypacji wpłaconej, do kwoty należnej, liczonej od rzeczywistych kosztów księgowych. Omawianą problematykę obrazują poniższe symulacje liczbowe:

 PartycypantSposób określenia partycypacjiSzacunkowy koszt budowy lokaluSzacunkowa wartość partycypacjiRzeczywisty koszt budowy lokaluNależna partycypacjaSaldo partycypanta
Wariant A
1Osoba fizycznaProcentowy udział – 30%150.000,0045.000,00120.000,0036.000,00+10.000,00
2PracodawcaProcentowy udział– 100%150.000,00150.000,00120.000,00120.000,00+30.000,00
3PracodawcaKwotowo – 130.000,00150.000,00130.00,00120.000,00120.000,00+10.000,00
Wariant B
1Osoba fizycznaProcentowy udział – 30%150.000,0045.000,00170.000,0051.000,00-6.000,00
2PracodawcaProcentowy udział– 100%150.000,00150.000,00170.000,00170.000,00-20.000,00
3PracodawcaKwotowo 130.000,00150.000,00130.000,00170.000,00130.000,000,00

W tabeli zaprezentowano dwa warianty kształtowania się kosztów rzeczywistych budowy lokalu mieszkalnego w stosunku do kosztów planowanych, dla różnych metod obliczania wysokości wkładu partycypacyjnego. W przykładzie, podobnie jak w praktyce warszawskich towarzystw, przyjęto partycypację osób fizycznych na poziomie 30% kosztów. Partycypacja pracodawców obliczona jest bądź jako procentowy udział w kosztach, bądź kwotowo.
W przykładzie nie uwzględniono przypadku partycypanta – osoby prawnej, bowiem jej zobowiązania i uprawnienia kształtują się analogicznie do pracodawców.

W wariancie A przyjęto, że rzeczywisty koszt jest niższy od szacowanego. Kwotę należnej partycypacji przeliczono w pozycjach 1 i 2 jako odpowiedni udział w rzeczywistych kosztach budowy lokalu. Dla pozycji 3 partycypacja jest ustalona kwotowo. Saldo partycypanta jest dodatnie w każdej sytuacji. Gdy koszt rzeczywisty spada poniżej kwoty umówionej, różnica powinna być zwrócona partycypantowi. Wynika to z zasady, że partycypacja odnosi się wyłącznie do kosztów budowy lokalu mieszkalnego. Naliczenie i uiszczenie partycypacji w kwocie wyższej niż koszt budowy lokalu jest złamaniem zasady ustawowej (art. 29A ustawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego (…)).

W wariancie B koszt rzeczywisty ostatecznie wzrasta. Kwotę należnej partycypacji obliczono analogicznie jak w wariancie A. Partycypacje obliczone procentowo wymagają uzupełnienia (przypadek 1 i 2). W przypadku 3 saldo jest zerowe, partycypant nie jest zobowiązany do dopłaty.

W Warszawie ani jeden z funkcjonujących TBS-ów nie rozliczył się z pobranych partycypacji. Nie odnotowano przypadku zwrotu nadpłaconej partycypacji ani żądania jej dopłaty. Niestety, ustawa o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego (…) nie reguluje kwestii rozliczania partycypacji, a w sprawach nieuregulowanych przepisami rozdziału 4 (dotyczącego towarzystw) odsyła wprost do Kodeksu cywilnego lub ustawy o ochronie praw lokatorów. Brakuje jednoznacznego odesłania do przepisów, które nakładałyby na TBS obowiązek sporządzania sprawozdań powykonawczych oraz terminowego rozliczenia powierzonych wkładów partycypacyjnych. W ustawie o ochronie praw lokatorów (…) nie znajdujemy żadnego przepisu wskazującego rozwiązanie omawianej problematyki. Natomiast jeśli chodzi o Kodeks cywilny, z pewnością warto podjąć próbę odniesienia partycypacji do prawa zobowiązaniowego i przeprowadzić wnioskowanie analogiczne do zasad stosowanych w rozliczaniu zaliczek. Podobna dedukcja wymaga jednakże gruntownych analiz prawnych i wybiega poza możliwości przeciętnego beneficjenta systemu budownictwa społecznego. Niezaprzeczalnie obowiązek takiego rozliczenia istnieje. Zarówno zasady współżycia społecznego, jak normy prawne nakazują rozliczać się z powierzonego kapitału. Jednak w tym, szczególnym przypadku mechanizmy jasno określające zasady rozliczenia partycypacji wydają się niezbędne, a ich brak stanowi istotną lukę prawną.

Podstawa naliczenia partycypacji

Innym zagadnieniem, wymagającym ścisłej regulacji prawnej, jest precyzyjne zdefiniowanie podstawy naliczania partycypacji. Istnieją bowiem uzasadnione wątpliwości co do tej podstawy, nasuwające się w trakcie lektury Art. 29 ust.1 i 29A ust. 1 i 2 ustawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego(…).

Art. 29

1)      Pracodawca, działając w celu uzyskania mieszkań dla swoich pracowników, a także inne osoby prawne mające interes w uzyskaniu mieszkań przez wskazanie przez nie osoby trzecie mogą zawierać z towarzystwem umowy w sprawie partycypacji w kosztach budowy tych mieszkań

Art. 29 a.

2)      Osoba fizyczna może zawrzeć z towarzystwem umowę w sprawie partycypacji w kosztach budowy lokalu mieszkalnego, którego będzie najemcą.

3)      Kwota partycypacji w kosztach budowy lokalu mieszkalnego uzyskana od osób, o których mowa w ust. 1, nie może przekroczyć 30% kosztów budowy tego lokalu.

Przytoczone wyżej zapisy ustawy generują dwa obszary niejasności związane z podstawą naliczania partycypacji. Pierwszy, to uznawanie przez TBSy za tożsame kosztów przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego i kosztów budowy lokalu mieszkalnego. Drugi to brak obowiązku rozliczenia pobranych prtycypacji po zakończeniu inwestycji, w oparciu o rzeczywiście poniesione koszty.

W celu wyjaśnienia pierwszego obszaru niejasności, należy zdefiniować pojęcia lokalu mieszkalnego i mieszkania oraz kosztów budowy lokalu mieszkalnego i mieszkania. Te bowiem koszty mogą być podstawą naliczenia partycypacji. Przypomnijmy, że w systemie budownictwa społecznego funkcjonują jeszcze dwie inne kategorie kosztów budowy:

a)      koszt przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego, o którym mowa była w rozdziale 1, tj. koszt budowy części mieszkalnej budynku z przyłączami technologicznymi, pracami projektowymi, gruntu itp.

b)      koszt inwestycji, tj. kompleksowy koszt budowy obiektu, włącznie z powierzchniami niemieszkalnymi, np. komercyjnymi, garażami, parkingami oraz zagospodarowaniem przestrzeni w obrębie budynku, np. zieleń, droga dojazdowa, mała architektura

Jak już kilkakrotnie wspominano, w sprawach nieuregulowanych rozdziałem 4 zastosowanie maja przepisy Kodeksu cywilnego oraz ustawy o ochronie praw lokatorów (…). W tej ostatniej znajdujemy definicję lokalu mieszkalnego, w brzmieniu: przez „lokal” należy rozumieć lokal służący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych (…). Definicja ta jest nieprzydatna do ustalenia rodzaju kosztu, mogącego służyć za podstawę rozliczeń z partycypantem. Rozsądną determinantą, która z logicznego punktu widzenia mogłaby posłużyć do wyznaczenia kosztu budowy lokalu mieszkalnego jest pojęcie powierzchni lokalu mieszkalnego. I tak powierzchnię użytkową lokalu mieszkalnego stanowi powierzchnia wszystkich pomieszczeń znajdujących się w lokalu, tj. kuchni, pokoi, przedpokoi, łazienek itp., natomiast za powierzchnię użytkową lokalu nie uważa się balkonów, tarasów i loggi, spiżarni, szaf i schowków w ścianach, pralni, suszarni, wózkowni, strychów i piwnic. Lektura obu ustaw nasuwa wniosek, że 30% kosztu budowy lokalu mieszkalnego nie jest tożsamy z 30% kosztu przedsięwzięcia inwestycyjno budowlanego.

W praktyce warszawskich towarzystw za podstawę obliczenia należnej partycypacji przyjmuje się koszt przeciętny metra kwadratowego wynikający z podzielenia kosztu przedsięwzięcia inwestycyjno – budowlanego przez ilość metrów p.u.m. Tak wyliczony współczynnik daje oczywiście wyższą wartość bezwzględną. W rezultacie partycypacja odnosi się do kosztów przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego a nie kosztów budowy lokalu mieszkalnego. Jest to kryterium na korzyść dla TBS i na niekorzyść partycypanta. Ponieważ żadne warszawskie towarzystwo nie zaprezentowało dotychczas rzeczywistego kosztu inwestycji, kosztu przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego, ani kosztu budowy lokali mieszkalnych, ciężar udowodnienia tezy o zawyżonej partycypacji spoczywa na partycypancie. Wobec braku dostępu do rzetelnej dokumentacji, pozostaje mu wnioskowanie poszlakowe. Przeprowadzenie dowodu w sporze o rozliczenie partycypacji w oparciu o koszty faktycznie poniesione jest niezwykle trudne. Towarzystwa odmawiają przedstawienia kosztów faktycznie poniesionych powołując się na tajemnicę handlową. Z przyczyn oczywistych również banki kredytujące inwestycje nie udzielają żadnych informacji. W polskim systemie budownictwa społecznego nie przewidziano żadnych mechanizmów ani instytucji kontrolnych lub odwoławczych, których zadaniem byłaby weryfikacja legalizmu działania, prawidłowości rozliczeń, czy też racjonalnego zarządzania mieniem publicznym przez towarzystwa w toku eksploatacji lokali.

Spór o podstawę naliczania partycypacji jako udziału w kosztach budowy lokalu mieszkalnego, lub kosztach przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego jest trudny do rozstrzygnięcia ze względu na różnice interpretacyjne w nazewnictwie (problemy z właściwą nomenklaturą mają nawet kontrolerzy z Najwyższej Izby Kontroli). Jednakże, nawet pomijając sporną kwestię: co jest kosztem budowy lokalu mieszkalnego i przyjmując, że partycypacja stanowi 30% kosztów przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego, można wskazać przypadki pobierania partycypacji znacznie przekraczających dozwoloną ustawą granicę.


Wnioski n.t. partycypacji

Partycypant, jeśli zawiera z towarzystwem umowę partycypacji na długo przed zakończeniem inwestycji, ponosi ryzyko inwestycyjne wyższe niż główny inwestor. W razie nieukończenia inwestycji może otrzymać jedynie zwrot wpłaconego wkładu. Przepisy dotyczące waloryzacji partycypacji dotyczą wyłącznie sytuacji, w której ustaje stosunek najmu, a więc kiedy dochodzi do zakończenia inwestycji. Z uwagi na to, że jest podmiotem niezwykle słabym finansowo (kryterium dochodowe), nie jest często w stanie ubezpieczyć ryzyka fiaska inwestycji. W umowach partycypacji w Warszawie nie zastosowano żadnych mechanizmów ochronnych wobec partycypanta na wypadek nie zakończenia lub przedłużenia się procesu budowlanego, albo znaczącego wzrostu cen. Nie stosuje się kar umownych ani oprocentowania wkładu przeciwnie do zwyczajowych kontraktów zawieranych przez towarzystwa z wykonawcami usług budowlanych i dostawcami materiałów. TBS-y jako inwestorzy dywersyfikują ryzyko nieukończenia inwestycji i są w stanie zabezpieczyć się przed stratami, jednakże partycypanci nie mają udziału w odszkodowaniach. Jako moralni współinwestorzy, a w praktyce jedyni inwestorzy, powierzają swoje wkłady na zasadach nie dość precyzyjnie zabezpieczających ich interesy.

Nie sprecyzowano w przepisach dość dokładnie podstawy naliczenia wkładu partycypacyjnego, ani zasad rozliczenia powierzonych wkładów. Wobec braku jednoznacznego nałożenia na towarzystwo obowiązku rozliczenia powierzanych mu kwot jako partycypacji w kosztach budowy lokalu, mamy do czynienia z sytuacją patową. Polega ona na określeniu stanu docelowego (udział partycypacji w kosztach budowy), ale bez zobowiązania i uprawnienia stron do udowodnienia wypełnienia dyspozycji normy prawnej i bez sankcji. 

powrót na poczatek strony


Krajowy Fundusz Mieszkaniowy (kredyt preferencyjny)

Jak wcześniej wspomniano, zaistniała w Polsce bardzo silna potrzeba stworzenia systemu prawno-finansowego, dzięki któremu możliwy będzie wzrost podaży oraz dostępność do rynku wynajmu lokali mieszkalnych o niewygórowanym czynszu. Zapewnienie odpowiedniego poziomu czynszu w warunkach nadwyżki popytu jest możliwe tylko dzięki regulacjom prawnym wynikającym z interwencji państwa. Również pobudzenie inwestycji mieszkaniowych i wzrost podaży mieszkań w umiarkowanej cenie w warunkach rynkowych panujących w 90 latach w Polsce (zdecydowany niedobór realizowanych inwestycji, stopy procentowe na poziomie blisko 20%, niski efektywny popyt kredytobiorców i nabywców nieruchomości) mogło nastąpić wyłącznie na skutek wyraźnej, kierunkowej ingerencji państwa na rozregulowanym rynku nieruchomości.

Ustawą o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego powołano Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. KFM to wydzielony fundusz, zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego, utworzony przez Radę Ministrów. Służy realizacji zadań wynikających z polityki państwa w zakresie gospodarki mieszkaniowej oraz rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Zasadniczym źródłem finansowania funduszu są środki budżetu państwa. Głównym przeznaczeniem środków pochodzących z KFM jest:

1)      Udzielanie TBS-om i spółdzielniom mieszkaniowym kredytów na preferencyjnych warunkach, z przeznaczeniem na budownictwo mieszkaniowe na wynajem,

2)      Udzielanie pożyczek bankom prowadzącym kasy mieszkaniowe

3)      Udzielanie gminom preferencyjnych kredytów na realizację komunalnej infrastruktury technicznej towarzyszącej budownictwu mieszkaniowemu

4)      Oraz na tworzenie instrumentów inżynierii finansowej związanej z powyższą działalnością

Kredyty udzielane przez KFM nie mogą przekroczyć 70% kosztów przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego. Rozporządzenie Rady Ministrów, o którym mowa w podrozdziale 1.2. określa dokładnie warunki, jakim odpowiadać musza lokale mieszkalne wybudowane przy współudziale kredytu udzielonego przez KFM. Są to warunki technologiczne, wskazujące minimalne parametry energooszczędności budynków oraz minimalny standard wyposażenia lokali. Lokale wynajmowane w zasobach TBS musza być wykończone „pod klucz”, tj posiadać niezbędna armaturę, wykończenie ścian i podłóg, stolarkę drzwiową itp. Ponadto określa wysokość oprocentowania kredytów i pożyczek, które jest kryterium jego atrakcyjności, czy tez preferencyjności, zgodnie z założeniem ustawodawcy. Zdecydowanym wyróżnikiem inwestycji współfinansowanych środkami pochodzącymi z KFM jest w przypadku towarzystw budownictwa społecznego fakt, ze lokale mieszkalne kredytowane przez KFM nie mogą być – pod rygorem nieważności – wyodrębnione na własność, ani ustanowione do nich spółdzielcze prawo własnościowe. Zapis ten przekreśla możliwość przeniesienia własności mieszkania wybudowanego przez TBS przy udziale środków z KFM.

Kredyty ze środków funduszu udzielane są wyznaczonym kredytobiorcom (TBS-om, spółdzielniom mieszkaniowym i gminom), na podstawie złożonych wniosków, które po ocenie formalno-merytorycznej i ekonomicznej punktowane są wg kryteriów ogłaszanych przez BGK. Aplikacje wnioskodawców biorą udział w rankingach raz do roku i konkurują o ograniczone środki.

Działalność Krajowego Funduszu Mieszkaniowego traktuje się jako formę polityki mieszkaniowej państwa, polegającej w tym wypadku na zapewnieniu pobudzenia inwestycji oferujących lokale wybudowane i eksploatowane w przystępnych cenach. Gwarantem konkurencyjnej ceny jest wymóg ograniczenia kosztu wybudowania 1 m2 do poziomu wartości wskaźnika odtworzeniowego obowiązującego w danym województwie. Gwarantem eksploatacji (wynajmu) wybudowanych lokali w zamian za niewygórowany czynsz jest natomiast wskazanie górnego możliwego pułapu czynszu najmu do 4% wartości odtworzeniowej. Atrakcyjność kredytu bierze się przede wszystkim z jego kosztu, który nie może przekroczyć stopy redyskonta weksli, co w praktyce daje nominalne oprocentowanie na poziomie 3-4 punktów w ciągu ostatniego dziesięciolecia.

W praktyce większość przedsięwzięć inwestycyjno-budowlanych jest wykonywana przy współudziale środków z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego.

Do kosztów przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego, kwalifikowalnego do kredytowania w ramach KFM zaliczane są: koszty budowy, rozbudowy, modernizacji budynków przeznaczonych na cele mieszkalne, niezbędna infrastruktura techniczna, koszty przyłączy technicznych, niezbędny zakres uzbrojenia, koszty związane z nadzorem inwestycyjnym, wartość gruntu wniesionego aportem.

Do kredytowania nie kwalifikują się: koszty finansowe, koszty budowy powierzchni towarzyszącej niemieszkalnej (parkingi, garaże, zieleń), powierzchnie komercyjne.

Powyższe koszty nie podlegają oczywiście również partycypacji. Z brakujących 30 % wartości przedsięwzięcia inwestycyjno-budowlanego, należy wyodrębnić koszt budowy powierzchni mieszkalnej netto, który może być pokryty partycypacją. Pozostały koszt również należy do towarzystwa.

Przykład:

koszt przedsięwzięcia inwestycyjnego wynosi 12.000.000,00 , w tym:

1)      powierzchnie komercyjne i grunt 2.000.000,00 

2)      powierzchnie mieszkalne 4.000.000,00

3)      powierzchnie wspólnego użytkowania 6.000.000,00

   LPKategorie kosztówŹródła finansowania
PRZEDSIĘWZIĘCIE INWESTYCYJNEPRZEZDSIĘWZIĘCIE INWESTYCYJNO - BUDOWLANE1powierzchnie mieszkalne4.000.000partycypacja (osób fizycznych do 30%)1.200.000
2Powierzchnie wspólne6.000.000środki własne TBS-u  
3KOSZT PRZEDSIĘWZIĘCIA INWESTYCYJNO - BUDOWLANEGO (suma wierszy 1 i 2)10.000.000kredyt z KFM– do 70%7.000.000
 4Powierzchnie komercyjne, grunt2.000.000środki własne TBS-u  
      
 
     FINANSOWANIE ZEWNETRZNE8.200.000
     niezbędne środki własne łącznie
3.800.000
 RAZEMKOSZT INWESTYCJI12.000.000FINANSOWANIE12.000.000

powrót na poczatek strony

Pozostałe źródła finansowania inwestycji oraz konsekwencje ich wyboru

W związku z faktem, że nie każda aplikacja kredytowa, składana do BGK finalizowana jest promesą kredytową, istnieją TBS-y, które dla sfinansowania inwestycji zaciągają kredyty w bankach komercyjnych. W publicystyce dotyczącej przedmiotu często pomija się ten fakt, sprowadzając problem finansowania przedsięwzięć wyłącznie do zagadnienia KFM.

Tymczasem realizowane są projekty kredytowane z innych Źródeł niż KFM, które również pełnią funkcję budownictwa czynszowego i funkcjonują w oparciu o ustawę o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego, tzn.

1)      istnieje w nich możliwość pozyskiwania środków na inwestycję z partycypacji na zasadach ustawowych

2)      czynsz najmu ograniczony jest do poziomu 4% wartości odtworzeniowej

3)      najemcą może stać się osoba fizyczna spełniająca ustawowe kryteria

4)      inwestorem jest towarzystwo budownictwa społecznego, powołane i funkcjonujące na mocy stawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego.

To, co odróżnia te projekty od projektów współfinansowanych ze środków publicznych, to brak restrykcji zastrzeżonych dla inwestycji realizowanych ze środków KFM:

1)      nie istnieją ograniczenia co do udziału środków kredytowych w koszcie budowy,

2)      nie istnieją szczególne wymagania, jakim odpowiadać muszą budynki i lokale budowane przez tbs.

3)      nie istnieje zakaz przenoszenia własności lokali na najemców lub inne osoby. 

W związku z faktem, że w ramach budownictwa społecznego, w niektórych wypadkach istnieje możliwość przeniesienia własności lokalu, tj. nabycia lokali przez partycypantów lub najemców, utożsamianie budownictwa społecznego z budownictwem czynszowym należy traktować jako zbyt daleko idące uproszczenie. Okazuje się bowiem, że przy odpowiedniej konstrukcji finansowej przedsięwzięcia, lokale budowane przez towarzystwa budownictwa społecznego funkcjonują podobnie jak produkty developerskie, które podlegają obrotowi bez ograniczeń.

powrót na poczatek strony

Najem lokalu i czynsz najmu

Najem

Ogólnie kwestie najmu uregulowane są w Kodeksie cywilnym. Szczegółowo treść stosunku najmu lokalu mieszkalnego, prawa i obowiązki stron oraz wykaz podstawowych pojęć zawarte są w ustawie z dnia 31 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Ponadto ustawa reguluje zasady gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy oraz precyzuje zasady kalkulacji czynszu, jednakże w sprawach czynszu ustawa ta nie ma zastosowania do zasobów TBS-ów.

Przez umowę najmu wynajmujący zobowiązuje się wydać przedmiot najmu, na czas oznaczony lub nieoznaczony, a najemca zapłacić umówiony czynsz. Jeśli umowa nie przewiduje inaczej, przedmiot najmu powinien być użytkowany osobiście przez najemcę i służyć zaspokojeniu jego potrzeb. Lokale mieszkalne służą do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych osób fizycznych, dlatego tylko osoby fizyczne mogą być najemcami mieszkań w TBS-ach, a lokale te mogą służyć wyłącznie celom mieszkaniowym, jeśli umowa najmu nie stanowi inaczej.

Najemcami lokali w zasobach Towarzystw budownictwa społecznego mogą stać się wyłącznie osoby fizyczne, spełniające łącznie poniższe kryteria:

1)      najemca wraz z pozostałymi członkami gospodarstwa domowego (osoby zgłoszone do wspólnego zamieszkania) od dnia objęcia lokalu nie posiadają tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego w tej samej miejscowości;

2)      jeżeli najemca lub osoba z nim zamieszkująca posiadają tytuł prawny do lokalu mieszkalnego w innej miejscowości, TBS może wynająć lokal takiemu gospodarstwu domowemu, jeśli ich zamieszkanie w tym lokalu jest związane z podjęciem pracy w pobliżu miejscowości, w której lokal się znajduje;

3)      dochód gospodarstwa domowego najemcy od dnia zawarcia umowy najmu nie może przekraczać 1,3 przeciętnego wynagrodzenia w danym województwie więcej niż:

¨      o 20% w gospodarstwie jednoosobowym

¨      o 80% w gospodarstwie dwuosobowym

¨      o dalsze 40% na każda dodatkową osobę w gospodarstwie domowym o większej liczbie osób.

Najem jako stosunek cywilnoprawny, podobnie jak umowa partycypacji, charakteryzuje się równością stron. Oznacza to, ze uprawnienie jednej strony rodzi zobowiązanie drugiej strony do zrealizowania tego uprawnienia.

Podstawowe obowiązki stron:

Obowiązkiem wynajmującego jest udostępnienie lokalu w stanie przydatnym do użytku oraz do zapewnienia sprawnego działania instalacji i urządzeń, umożliwiających najemcy dostęp do mediów, dźwigów osobowych oraz wyposażenia mieszkania. Obowiązkiem wynajmującego jest również utrzymanie w należytym stanie porządku pomieszczeń i urządzeń przeznaczonych do wspólnego używania w budynku oraz dokonywanie napraw i przywrócenie do właściwego stanu w razie zniszczenia w/w pomieszczeń i urządzeń. Dokonywanie napraw lub wymiany instalacji wyposażenia technicznego, tj. instalacji kanalizacyjnej, wodociągowej, ciepłej wody (bez armatury), elektrycznej, gazowej, centralnego ogrzewania włącznie z grzejnikami, anteny zbiorczej za wyjątkiem osprzętu. Do wynajmującego należy również wymiana pieców grzewczych, stolarki okiennej i drzwiowej, podłóg, posadzek, wykładzin podłogowych i tynków.

Obowiązkiem najemcy jest utrzymanie lokalu we właściwym stanie technicznym i higieniczno-sanitarnym, przestrzeganie porządku domowego, dbanie i ochrona przed zniszczeniem lub dewastacją części budynku przeznaczonego do wspólnego użytku oraz naprawa i konserwacja:

·        podłóg, posadzek, okładzin ściennych

·        okien i drzwi

·        wbudowanych mebli włącznie z ich wymianą

·          trzonów kuchennych, kuchni, grzejników, sanitariatów,

·          osprzętu i zabezpieczeń instalacji elektrycznej

·          pieców i ogrzewania etażowego

·        instalacji wodno-kanalizacyjnej do pionów zbiorczych

·        innych elementów wyposażenia lokalu poprzez malowanie lub tapetowanie i naprawe ubytków tynków ścian i sufitów, malowanie drzwi, okien, wbudowanych mebli, urządzeń sanitarnych i grzewczych


Czynsz najmu w towarzystwach budownictwa społecznego

Czynsz najmu w lokalach mieszkalnych regulują przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów oraz ogólnie Kodeks cywilny. Czynsz w towarzystwach budownictwa społecznego wyłączono spod jurysdykcji ustawy o ochronie praw lokatorów, odsyłając w Art. 9a. do odrębnych przepisów. Za odrębne przepisy należy przyjąć ustawę o niektórych formach popierania budownictwa społecznego, w której Art. 28 czytamy m.in., w ust.1., że stawka czynszu za 1m2 ustalana jest w takiej wysokości, aby suma czynszów za najem wszystkich lokali towarzystwa pozwalała na pokrycie kosztów eksploatacji oraz spłatę kredytu zaciągniętego na budowę. W ust.2. pada niezwykle istotne określenie maksymalnej możliwej stawki czynszu na poziomie 4% wartości odtworzeniowej lokalu. Wymienione tu zapisy Art. 28 są jedynymi wyznacznikami kwot i składników czynszu w systemie prawnym dotyczącym budownictwa czynszowego. Tak ustalona wysokość czynszu w wyjątkowych wypadkach może ulec podwyższeniu, jeżeli najemca nie złoży w terminie deklaracji o dochodach swojego gospodarstwa domowego lub jeśli przekroczy dopuszczalny dochód, nie stosuje się Art. 28 ust. 2 ustawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego, tj. czynsz tego najemcy może zostać uchwalony wg indywidualnej stawki przewyższającej 4% wartości odtworzeniowej. Obowiązkiem najemcy jest składanie w/w deklaracji o rocznym dochodzie przypadającym na jego gospodarstwo domowe co dwa lata za rok poprzedni. Ponadto, towarzystwo może wezwać najemcę do złożenia zaświadczenia o dochodach potwierdzonego przez właściwy urząd skarbowy.

Regulacje dotyczące czynszu

Zgodnie z Art. 9a ustawy o ochronie praw lokatorów (…), czynsz najmu w zasobach towarzystw budownictwa społecznego regulują odrębne przepisy. Inne przepisy, które dotyczą kwestii najmu i czynszu to Kodeks cywilny oraz w wąskim zakresie ustawa o niektórych formach popierania (…). W związku z wyłączeniem Art. 9a, do czynszu w TBS-ach nie odnoszą się regulacje dotyczące lokali, których właścicielem jest jednostka samorządu terytorialnego, wchodzące w mieszkaniowy zasób gminy lub publiczny zasób gminy (w szczególności warunki, zasady i terminy ustalania oraz podwyżek i obniżek stawki czynszu). Do czynszu w TBS-ach odnoszą się następujące regulacje:

  1. Roszczenia o obniżenie czynszu z powodu wady rzeczy najętej uniemożliwiającej jej użytkowanie zgodne z przeznaczeniem – Art. 664 kodeksu cywilnego
  2. Terminy płatności czynszu, jeżeli nie są określone umową – Art. 668 Kodeksu cywilnego
  3. Wysokość stawki czynszu oraz osoby właściwe do jej ustalenia – Art. 28 ustawy o niektórych formach (…). Stawki czynszu za 1 m2 powierzchni użytkowej lokalu (definicja p.u.m znajduje się w ustawie o ochronie praw lokatorów (…) ustala zgromadzenie wspólników, walne zgromadzenie akcjonariuszy albo walne zgromadzenie w takiej wysokości, aby suma czynszów za najem wszystkich lokali w towarzystwie pozwalała na pokrycie kosztów eksploatacji i remontów budynków oraz kredytu zaciągniętego na budowę. Nie może być wyższy w skali roku niż 4% wartości odtworzeniowej lokalu, z zastrzeżeniem art. 30. Brak jest określenia czym są koszty eksploatacji i remontów budynków oraz jakiej części i jakiego rodzaju kredyt ma być pokryty w wpływami z czynszów.
  4. Szczególne przypadki, w których wynajmujący może podwyższyć czynsz ponad 4 % wartości odtworzeniowej stanowią:
  • Złożenie przez najemcę obowiązkowych oświadczeń o dochodach gospodarstwa domowego (co 2 lata) niezgodnych z prawdą
  • Nie złożenie w/w oświadczeń w terminie lub wykazanie dochodów przekraczających wysokość ustaloną ustawą


Składniki czynszu

Z analizy regulacji prawnych, dotyczących czynszu w TBS wynika, ze górnym ograniczeniem stawki czynszu jest wartość 4% wskaźnika odtworzeniowego, obowiązującego w miejscowości, w której znajduje się jest lokal, a dolnym – wysokość kosztów eksploatacji oraz raty kredytu.

Jak wspomniano, w ustawie brak definicji kosztów eksploatacji. W praktyce zarządzanie nieruchomością polega na podejmowaniu działań zmierzających do utrzymania nieruchomości w stanie niepogorszonym, tj. dokonywanie drobnych napraw i konserwacji oraz podejmowania niezbędnych inwestycji odtworzeniowych. Obowiązek dbałości o nieruchomość często jest wyraźnie wymieniony w umowie kredytowej zawartej z BGK. Konieczność ponoszenia bieżących nakładów wynika również z innych przepisów dotyczących zarządzania nieruchomościami, np. w celu zapewnienia bezpieczeństwa użytkowników.

W skład opłat potocznie nazywanych eksploatacyjnymi w obiektach wielomieszkaniowych, bez względu na formę własności najczęściej wchodzą: opłata za administrowanie i wynagrodzenie zarządcy, koszt ubezpieczenia budynku i podatek gruntowy, fundusz remontowy (jako wydzielony kapitał na przyszłe wydatki, uwidoczniony w bilansie przedsiębiorstwa właściciela po stronie pasywnej), ryczałt lub zaliczka na tzw. media wspólne. Mimo chaosu w nomenklaturze w całym systemie prawnym dotyczącym budownictwa społecznego, wydaje się zasadnym zastosowanie ust. 8a art. 2  ustawy o ochronie praw lokatorów (…), który definiuje wydatki związane z utrzymaniem lokalu. Dyspozycja tego ustępu jest często wykorzystywana do ustalania składników czynszu i stanowi, że są to wydatki ustalane proporcjonalnie do powierzchni użytkowej lokalu w stosunku do powierzchni wszystkich lokali w danym budynku, obciążają właściciela, a obejmują: opłatę za użytkowanie wieczyste gruntu; podatek gruntowy; konserwacje i utrzymanie należytego stanu technicznego nieruchomości; zarządzanie nieruchomością; utrzymanie pomieszczeń wspólnego użytkowania, wind, domofonu, zieleni, anten zbiorczych; ubezpieczenie nieruchomości; inne, jeśli wynikają z umowy. Zatem wpływy
z czynszów w towarzystwie łącznie musza pokryć wymienione rodzaje kosztów obsługi nieruchomości mieszkalnej oraz dodatkowo koszt kredytu zaciągniętego na budowę. Czynsze w zasobach warszawskich towarzystw kalkulowane są właśnie jako suma wydatków związanych z utrzymaniem lokalu oraz kredytu, przypadającego proporcjonalnie do zajmowanej powierzchni użytkowej, przy czym prawidłowość kalkulowania przypadającego kredytu jest wątpliwa w świetle niejasności co do podstawy naliczania partycypacji.

W kontekście racjonalnego gospodarowania mieniem pochodzącym z czynszów wartym przeanalizowania jest mechanizm kalkulowania poszczególnych składników czynszu. O ile rata kredytu (nawet, jeśli rachunek udziału w kredycie obarczony jest błędem), kwota podatku, ubezpieczenia i funduszu remontowego są wartościami weryfikowalnymi w oparciu o dokumentację źródłową, o tyle koszt wynagrodzenia zarządcy i koszty administracyjne są wyłącznie pochodnymi kwalifikacji i umiejętności gospodarowania TBS-u jako przedsiębiorcy. Jak zasygnalizowano wcześniej, warszawskie towarzystwa samodzielnie zarządzają i administrują własnymi nieruchomościami. Czy wykonują te zadania właściwie, a przede wszystkim racjonalnie z ekonomicznego punktu widzenia?

W 2006 roku w Warszawie przeprowadzono proste porównanie wysokości opłat za poszczególne pozycje czynszu z cenami usług polegających na administrowaniu i zarządzaniu nieruchomościami, świadczonymi przez profesjonalnych zarządców. Z analizy ofert zarządców, wynika, ze usługi świadczone przez warszawskie TBS-y i prezentowane w pozycjach czynszu pod nazwą „administracja i zarządzanie” są o wiele droższe niż rynkowe. Na 14 wysłanych zapytań ofertowych, zawierających szczegółowy opis parametrów nieruchomości (ilość i stan budynków, łączna powierzchnia użytkowa i ilość lokali, powierzchnia zewnętrznych terenów zielonych i utwardzonych itp) wpłynęło 9 ofert firm, zajmujących się usługowo zarządzaniem nieruchomościami wspólnot mieszkaniowych. Odrzucono 4 oferty zawierające wartości skrajne lub usługi nieporównywalne. Poniższa tabela prezentuje średnią cenę poszczególnych usług, na podstawie 5 ofert, w porównaniu z kosztami generowanymi przez warszawski TBS Bemowo:

Składnik czynszu (za 1 m2)

Cena w TBS Bemowo w zł/m2

Cena rynkowa usługi w zł/m2

Fundusz remontowy

1,05

1,05

Konserwacja i drobne naprawy

0,92

0,00 (w ramach funduszu remontowego)

Zarządzanie i administracja

1,80

1,20 (włącznie z obsługa księgową)

Utrzymanie czystości

0,80

0,50

RAZEM

4,57

2,75

Różnica 1,82 zł na 1 m2 w koszcie najmu mieszkania 50 metrowego daje oszczędność 91 zł miesięcznie. Koniecznie należy podkreślić, że prezentowane ceny zarządców zawierają element zysku dla przedsiębiorcy, co utwierdza w przekonaniu, ze zasobami towarzystw można zarządzać taniej.

Wnioski n.t. najmu

Gospodarce towarzystw budownictwa społecznego dotyczącej zarządzania przychodami z czynszów nie muszą towarzyszyć zasady racjonalności, gospodarności czy tez efektywności tak długo, jak długo uchwalona stawka czynszu nie zbliża się do maksymalnego pułapu 4% wartości odtworzeniowej. Jeśli w Warszawie średni czynsz wynosi 10,62 zł/1 m2, przy dopuszczalnej stawce 16,65 zł/ 1 m2 na koniec 2007 r., to każdy wydatek dopuszczony prawem musi być pokryty przez najemców. Bez względu na zasadność ponoszonych kosztów, mogą one bez negatywnych konsekwencji dla TBS-u wzrosnąć jeszcze o blisko 60%. Niebezpieczeństwo dotyczy w szczególności kosztów i wielkości zatrudnienia oraz wysokości wynagrodzenia kadry zarządzającej. Towarzystwa warszawskie i wiekszość TBS-ów w Polsce są tworzone jako spółki samorządowe, których większościowe pakiety właścicielskie posiadają gminy. Należy przypuszczać, ze podobnie jak inne spółki utworzone z mienia publicznego i zarządzane przez kadrę z nadania politycznego, są swego rodzaju łupem politycznym, miejscem zatrudniania osób wskazanych przez polityków sprawujących władzę w gminach. Trudno bowiem wskazać inną przyczynę utrzymywania nieefektywnych obszarów działalności – np. administrowanie lub zarządzanie – jeśli tę samą usługę można zakupić na lokalnym rynku w cenie blisko połowę niższej. Chyba, że przychody z czynszu wykorzystywane są do pokrycia innej działalności towarzystwa, np. do finansowania kolejnych przedsięwzięć inwestycyjno-budowlanych. Takie wykorzystanie środków z czynszów wydaje się jednakże nieetyczne i wg niektórych opinii prawnych jest niezgodne z prawem.

powrót na poczatek strony


Relacje wzajemne najemców i partycypantów z właścicielami mieszkań.

Relacje partycypant – TBS

O relacjach partycypant – towarzystwo mowa była w szczegółach w części, dotyczącej partycypacji. Podsumowując należy stwierdzić, że prawem partycypanta jest wskazanie najemcy (lub wynajęcie lokalu). Ustawy nie przewidziały ani konieczności rozliczenia się z pobranej partycypacji przed partycypantem, ani konieczności ochrony finansowych interesów partycypanta, wynikających z udziału w koszcie budowy lokalu mieszkalnego. Poza zabezpieczeniem ryzyka niezrealizowania przedsięwzięcia budowlanego w ogóle, istnieją również inne ryzyka, np. spadku wartości lub walorów nieruchomości w wyniku zaniedbań zarządcy, albo ryzyko znaczącego zniszczenia w wyniku wypadku, zdarzenia losowego, np. pożaru. Biorąc pod uwagę, że mieszkanie jest dobrem rzadkim, zainteresowanie standardem lokali i budynków ze strony partycypantów jest wysokie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze osoby fizyczne osobiście mieszkają w tych lokalach, pracodawcy mogliby włączać ofertę skierowania do zawarcia umowy najmu do pakietu świadczeń dla swoich pracowników, gminy, w szczególności te niewielkie, mogłyby wzbogacić swoją ofertę inwestycyjną, polegającą na zapewnieniu mieszkań osobom szczególnie pożądanym ze względu na posiadane kwalifikacje. Druga motywacja wynika z coraz częściej pojawiających się zapowiedzi kolejnych rządów na temat reformy systemu budownictwa społecznego do takiej formy, aby lokale wybudowane ze środków KFM mogły być nabywane na własność przez partycypantów. W związku z powyższym, o mieszkaniach będących w zasobach TBS partycypanci myślą w kategoriach ich przyszłej wartości rynkowej. Nie posiadają jednakże żadnych instrumentów prawnych - poza drogą sądową - do egzekwowania od zarządcy lub właściciela dochowania należytej staranności i dbałości o budynek, w którego kosztach budowy partycypowali.


Relacje najemca – TBS

Pozycja najemcy w stosunkach z wynajmującym jest równie słaba co pozycja partycypanta. Prawo nie przewidziało formy reprezentacji wspólnych interesów najemców w przeciwieństwie do właścicieli tworzących wspólnotę mieszkaniową albo spółdzielców, tworzących spółdzielnię mieszkaniową. Najemcy ani pojedynczo, ani zbiorowo nie mają możliwości wpływania na decyzje władz TBS-u, ani weryfikacji lub kontroli ich działań. W przypadku warszawskich towarzystw budownictwa społecznego, w których wyłącznym właścicielem jest miasto stołeczne, nadzór właścicielski nad TBS-ami sprawuje Biuro Nadzoru Właścicielskiego Urzędu m.st. Warszawy, pełniąc funkcje Zgromadzenia Wspólników. Towarzystwa powołane w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością posiadają Zarządy, jako organy wykonawcze oraz obowiązkowo Rady Nadzorcze, jako organy nadzorcze Jednakże żaden z wymienionych organów żadnej ze spółek nie czuje się zobowiązany do rozpatrywania wniosków składanych przez najemców lub partycypantów w sprawach bieżącego zarządzania nieruchomościami, dysponowania środkami z funduszy remontowych, zagospodarowania terenu itp. Organy spółek prawa handlowego nie są związane żadnymi terminami ani trybami w komunikacji ze swoimi klientami – patycypantami i najemcami. W związku z powyższym nie ponoszą żadnych konsekwencji za pozostawianie zgłaszanych im spraw bez rozpatrzenia. Organy tych spółek również nie czują się w obowiązku reagowania na zgłaszane im nieprawidłowości lub przypadki naruszania obowiązującego prawa w toku działalności. Mieszkańcy TBS-ów nie mają żadnego wpływu na tryb powoływania i skład osobowy organów, przede wszystkim zarządów spółek, w związku z tym osoby te nie maja żadnej motywacji do zarządzania mieniem spółki, a w szczególności budynkami mieszkalnymi w sposób zgody z oczekiwaniami lokatorów.

Polski system prawny nie przewidział żadnej instytucji reprezentującej interesy partycpantów i najemców. Miejski rzecznik praw konsumenta jest urzędnikiem powołanym w strukturach urzędu miasta, z przyczyn oczywistych zatem nie jest niezależny w sporach mieszkańców z TBS-ami. UOKiK oraz Rzecznik Praw Obywatelskich rozpatrują sprawy włącznie zgłaszane zbiorowo, zatem wymagają od najemców formy zorganizowanej.

Wnioski n.t. relacji towarzystw z klientami

Interesy najemców dość starannie i kompleksowo chronione w ustawie o ochronie praw lokatorów (…) nie obejmują prawa do należycie i racjonalnie uzasadnionej stawki czynszu w lokalach wynajmowanych od TBS. W związku z powyższym czynsze w TBS-ach nie podlegają żadnej kontroli, poza kwotową i mogą być przeznaczane na pokrywanie kosztów nieuzasadnionych z punktu widzenia merytoryki podstawowej działalności operacyjnej TBS-u. Osoby fizyczne w roli partycypantów, a potem najemców finansują w 100% koszt budowy lokali mieszkalnych w postaci partycypacji, a potem pokrywając koszt kredytu wraz z odsetkami. Ponadto utrzymują nierentowną administrację, której czynności wycenione są na kwoty wyższe niż rynkowe. Mimo, że są fundatorami lokali mieszkalnych i sponsorami wydawałoby się nie zawsze potrzebnych miejsc pracy, nie mają żadnego wpływu na jakość i koszt zarządzania budynkami, w których mieszkają. Zanim jednak staną się najemcami, jako partycypanci ponoszą ryzyko inwestycyjne bez wpływu na przebieg procesu inwestycyjnego, bez możliwości uzyskania wiarygodnych i kompleksowych informacji o jego przebiegu. Zasada równości stron w cywilnoprawnych stosunkach najmu i partycypacji nie jest w pełni realizowana.

powrót na poczatek strony

Koszt najmu lokalu, a dochody najemców

Lokale oferowane do najmu przez TBS-y miały być odpowiedzią państwa na rosnące oczekiwanie wsparcia rodzin niezamożnych w zapewnieniu im warunków mieszkaniowych. W niniejszym podrozdziale przeanalizowane zostaną koszty związane z wynajmem mieszkań w zasobach warszawskich towarzystw.

Na koszty związane z najmem lokalu w zasobach warszawskich towarzystw budownictwa społecznego składają się: partycypacja, kaucja zabezpieczająca, czynsz najmu i opłaty niezależne.

Analizie poddane zostaną warunki finansowe najmu mieszkań i partycypacji w kosztach budowy, oferowane przez warszawskie TBS-y w 2008 roku. Dla uproszczenia obliczenia zostaną przeprowadzone na przykładzie 3 osobowego gospodarstwa domowego (dwoje dorosłych i jedno dziecko), wynajmującego mieszkanie o powierzchni 50 m2. Najemca jest jednocześnie partycypantem, a partycypacja wyniosła 30% kosztów budowy lokalu. Przyjęto również założenie, że podstawą kalkulacji wkładu partycypacyjnego jest przedsięwzięcie inwestycyjno-budowlane, stanowiące 95% wartości inwestycji, zgodnie z proporcjami kosztów w przykładowej inwestycji w TBS Bemowo.

Bardzo istotnym dla prezentowanej analizy jest fakt, że od połowy 2007 roku w Warszawie TBS-y nie oddały do użytku ani jednego lokalu mieszkalnego. Towarzystwa przeżyły boom inwestycyjny w 2006 roku, poczym nie podjęły kolejnych projektów. Dlatego dywagując nad warunkami finansowymi przystąpienia do systemu TBS należy wziąć pod uwagę, że w 2008 roku nie istnieje rynek pierwotny tych lokali.


Efektywny koszt partycypacji i czynsz najmu

W kolejności chronologicznej, pierwszy wydatek to partycypacja.

W Warszawie, w latach 2000 – 2006 koszt budowy 1 m2 lokalu wahał się od 2.200 . do 3.500 (średnio 2.850), a partycypacja osób fizycznych wynosiła przeważnie 30%. Przy założeniu, że średnia powierzchnia mieszkania wynosi 50 m2, można przyjąć, że umowy partycypacji opiewały statystycznie na kwotę 42.750,00 . Osoby o dochodzie ograniczonym ustawą mają niewielką możliwość zgromadzenia oszczędności na takim poziomie!

Należy pamiętać, że zgodnie z ustawą o niektórych formach (…) towarzystwo może zażądać partycypacji równoważnej kwocie wypłaconej poprzedniemu najemcy. Kwota wypłacona wynika z aktualnej wartości wskaźnika odtworzeniowego, który od kilku lat wykazuje silną tendencję wzrostową i w II kwartale 2008 roku dla Warszawy wyniósł 5299 zł. Partycypacje zwracane najemcom w wypadku opróżnienia lokalu w II kwartale 2008 roku wynoszą 1.589,70 /m2, co w naszym przykładzie daje kwotę 79.485 za 50 metrowy lokal. W związku z powyższym należy przypuszczać, ze środki na partycypację coraz częściej pochodzić muszą z kredytu lokatorskiego.

Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów (…) towarzystwo może uzależnić zawarcie umowy najmu od wpłaty przez najemcę kaucji zwrotnej na zabezpieczenie pokrycia należności z tytułu najmu, w wysokości dwunastokrotności miesięcznego czynszu. Wpłacana jest jednorazowo najpóźniej w dniu objęcia lokalu i podlega zwrotowi w wysokości dwunastokrotności czynszu obowiązującego w dniu opróżnienia lokalu. Regułą jest korzystanie przez Warszawskie towarzystwa z uprawnienia pobierania kaucji. W prezentowanym przykładzie kaucja wynosi 6.369 .

Od kilku lat banki BPH i PKO BP oferują kredyty lokatorskie, przeznaczone m.in. na sfinansowanie partycypacji w kosztach budowy lokali w TBS-ach oraz kaucji. Bank PKO BP nie publikuje szczegółów oferty kredytowej odsyłając do swych oddziałów zainteresowanych bliższymi informacjami. Natomiast bank BPH prezentuje w czytelny sposób zasady i koszty kredytu lokatorskiego, dlatego kalkulacje tego banku zostaną wykorzystane dla ilustracji przykładu.

Kredyt lokatorski udzielany jest osobom posiadającym zdolność kredytową. Okres kredytowania nie może przekroczyć 10 lat. Stopa kredytowa nominalna wynosi 10,25% rocznie. Nie jest wymagany udział własny.

Kalkulacja równej raty miesięcznej kredytu lokatorskiego w BPH, w złotych, przy oprocentowaniu stałym w skali roku, udzielonego na 10 lat, wraz z prowizją banku prezentuje się następująco:

  1. dla kwoty 79.485 , (kwota partycypacji w przypadku lokalu wcześniej użytkowanego przez innego najemcę, wyliczona na podstawie wartości wskaźnika odtworzeniowego na koniec 2007 r.) powiększonej o należną kaucję, tj. łącznie 85.854 wyniesie 1.146,49
  2. dla kwoty 42.750,00 (kwota partycypacji dla lokalu zasiedlanego po raz pierwszy w 2006r.) powiększonej o należną kaucję, tj. łącznie 49.119 wniesie 655,93

Czynsz najmu w I połowie roku 2008 zawiera się w przedziale od 9,99 zł do 11,20 zł/m2, co daje średnią 10,62 za 1 m2. W 50-metrowym mieszkaniu czynsz najmu wynosi 530,75 zł bez zaliczek na media.

Zatem łączny koszt zamieszkania w mieszkaniu w warszawskim TBS-ie, tj rata kredytu lokatorskiego oraz czynsz kształtuje się na poziomie od 1186,68 zł do 1677,24 zł bez opłat za ogrzewanie, wodę i jej podgrzanie, wywóz nieczystości (tzw. opłaty niezależne). 

Dochody gospodarstwa domowego najemcy nie mogą przekraczać określonych w ustawie pułapów. Wskaźniki przeliczeniowe publikowane są dwa razy do roku. Średni dochód na Mazowszu w II półroczu 2007 roku, tj. 3.635,90 zł miesięcznie. Dla gospodarstwa 3 osobowego maksymalny dopuszczalny dochód miesięczny wynosi 10.398,67 , z czego dochód netto wyniesie około 7.279,00 .

Zatem dyspozycyjny dochód (po odjęciu kosztów zamieszkania wyliczonych wyżej) kształtuje się na poziomie od 5601 zł do 5892 zł przy założeniu, że rodzina osiąga maksymalny dopuszczalny dochód. Dalsza analiza wykaże, czy przy tej wysokości kosztach, polski system budownictwa społecznego spełnia funkcje do jakiej został powołany.


Koszt alternatywny

Koszty najmu lokalu w zasobach TBS warto analizować w odniesieniu do kosztów alternatywnych. W tym przypadku kosztem alternatywnym jest koszt nabycia podobnego mieszkania na własność.

W okresie od czerwca 2007 do kwietnia 2008 średnia cena 1 m2 mieszkania w Warszawie na rynku wtórnym wyniosła w zaokrągleniu 8.500 . Hipotetyczna cena mieszkania 50 metrowego wyniosłaby w tym okresie 425.000,00 . Do kosztów związanych z zamieszkaniem we własnościowym mieszkaniu w stolicy należy zaliczyć ratę kredytu oraz opłaty eksploatacyjne uiszczane na rachunek wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni.

Miesięczna rata złotówkowego kredytu budowlano-hipotecznego w BPH, przy założeniu zerowej wpłaty własnej, stopie procentowej nominalnej na poziomie 7,55 punktów dla kwoty 425.000 wynosi wraz z prowizją:

·        2.986,96 przy 30-letnim okresie kredytowania, przy czym suma odsetek wynosi 650.041

·        3.436,78 przy 20-letnim okresie kredytowania, przy czym suma odsetek wynosi 399.826

Nie sposób jednak nie poruszyć kwestii zdolności kredytowej. Zdolność kredytowa to zdolność kredytobiorcy do spłaty zadłużenia wraz z należnymi odsetkami. Banki badają zdolność kredytową przykładając różną wagę do różnych kryteriów, które spełniać muszą wnioskodawcy ubiegający się o kredyt, zwłaszcza kredyt długoterminowy. Do najważniejszych kryteriów należą: dochód kredytobiorcy i jego stałe miesięczne zobowiązania, wiek, wykonywany zawód i wykształcenie, charakter przychodów, okres zatrudnienia, historia rachunków kredytowych. Z powyższych powodów analiza zdolności kredytowej dla potrzeb niniejszej pracy oparta jest o symulacyjny kalkulator zamieszczony na stronach prestiżowej korporacji konsultingowej Open Finance.

Przy założeniu 20-letniego okresu kredytowania, wydatków mieszkaniowych 500 zł oraz innych stałych wydatków miesięcznych również w kwocie 500 zł, zdolność kredytową niezbędną dla otrzymania kredytu w kwocie 425.000 mają 3 osobowe gospodarstwa o miesięcznym dochodzie brutto 11.500,00 , a dla kredytu 30-letniego o dochodzie brutto 10.000,00.

Wynika z tego, że najemca TBS, spełniający ustawowe kryteria dostępu do systemu budownictwa społecznego może być jednocześnie kredytobiorcą kredytu hipotecznego przeznaczonego na zakup własnego mieszkania pod warunkiem, że jego dochód plasuje się na granicy dostępności, a kredyt hipoteczny zaciągnie na 30 lat. W takim przypadku miesięczny dyspozycyjny dochód 3-osobowego gospodarstwa domowego wyniesie:

           dochód netto                                        7.279

-          rata kredytu                                         2.987

-          koszt utrzymania mieszkania                  500

            __________________________________

            dochód dyspozycyjny                          3.792

Podkreślić należy, że zdolność kredytową posiadają gospodarstwa o miesięcznym dochodzie brutto minimum 10.000,00. Oznacza to, że obszar budownictwa komercyjnego nie pokrywa się z obszarem systemu budownictwa społecznego. Inaczej mówiąc przeciętny najemca lokalu w TBS nie może jednocześnie być uczestnikiem rynku budownictwa komercyjnego. Budownictwo społeczne (czynszowe) oraz tradycyjne budownictwo mieszkaniowe (komercyjne) oferują mieszkania dla dwóch różnych, niepokrywających się segmentów rynku. W tym znaczeniu można ocenić, że przyjęte i zdefiniowane kryterium dochodowe dostępu do systemu budownictwa społecznego pozwala na właściwe określenie grupy docelowej.


Dochodowość najemców TBS

W poprzednim rozdziale wykazano rzeczywisty koszt najmu lokalu w warszawskim TBS. Aby ocenić, czy przy takim koszcie najmu system spełnia jeszcze nakreśloną misję, należy podjąć próbę analizy dochodów najemców TBS. Trudno ocenić, jaki jest rzeczywisty rozkład dochodów gospodarstw najemców TBS, w tym warszawskich towarzystw. Główny Urząd Statystyczny nie publikuje wyników badań dochodowości mieszkańców Warszawy, bada jedynie średni dochód w województwach. Dla potrzeb ustawy o niektórych formach (…) Prezes GUS ogłasza, co pół roku wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w województwach bez wypłat z zysku lub nadwyżki bilansowej w spółdzielniach, z uwzględnieniem sfery budżetowej, bez dodatkowych wynagrodzeń rocznych, bez P.U.P „Poczta Polska” i „Telekomunikacja Polska” S.A. Ten właśnie wskaźnik, przemnożony przez właściwy współczynnik w zależności od liczebności gospodarstwa, jest podstawą badania kryterium dochodowego najemców, dotyczy on jednak całego województwa. W II półroczu 2007 roku wskaźnik GUS dla potrzeb obliczenia kryterium dochodowego najemców wyniósł 3.635,90. Jest to jednak wskaźnik średni dla województwa!

Dla porównania dochodów Warszawiaków z powyższym wskaźnikiem GUS dla Mazowsza można posiłkować się wynikami badań prezentowanych przez wyspecjalizowane instytuty lub organizacje, wykonujące badania statystyczne. Serwis internetowy www.pracuj.pl przeprowadził serię badań dotyczących rynku pracy i wynagrodzeń za rok 2007. Wg serwisu z badań GUS wynika, że 2/3 Polaków uzyskuje dochody niższe niż średnia płaca krajowa, dlatego badania te prezentowane są głównie za pomocą mediany. Mediana jest wartością dzieląca badaną populację na pół. W badaniu określono, że mediana dla wartości dochodu podstawowego (bez dodatków i świadczeń socjalnych) w Warszawie w 2007 roku wyniosła 3.800,00 . Oznacza to, że połowa ludności stolicy zarabia do 3.800,00 brutto miesięcznie. Prawdopodobnie z tego obszaru zbiorowości rekrutują się najemcy lokali w TBS-ach.

Jest to wartość wyższa od przeciętnego miesięcznego dochodu w województwie mazowieckim liczonego dla potrzeb ustawy o niektórych formach popierania (…), co nie dziwi, bowiem powszechnie wiadomym jest, że płace w Warszawie od lat są najwyższe w Polsce. Z innych badań przeprowadzonych przez serwis wynika, że warszawskie wynagrodzenia są wyższe od wartości dla Mazowsza, liczonych analogicznymi metodami (średnią arytmetyczna lub medianą) od 10 do 15% w zależności od przyjętej metody lub wyznaczonej grupy badawczej (wg płci, zawodów, branż itp.)

Przy założeniu hipotetycznym, że przytoczona wartość mediany jest reprezentatywna dla najemców lokali w TBS, należy przyjąć, że połowa gospodarstw 3-osobowych osiąga dochód do 3.800,00 x 2 osoby dorosłe = 7.600,00 . Dochód ten jest niewystarczający dla otrzymania kredytu lokatorskiego na zakup mieszkania własnościowego! Oznacza to, ze połowa ludności Warszawy (prawdopodobnie i Polski) znajduje się w swoistej pułapce. Jest skazana na wynajęcie lokalu od TBS, bowiem nie ma innej formy zaspokojenia jej potrzeb mieszkaniowych. Połowa Polaków wykazuje dochody zbyt wysokie, aby zakwalifikować się do najmu lokalu z zasobów komunalnych, a jednocześnie zbyt niskie, aby kupić mieszkanie na własność!


Wnioski n.t. efektywnych kosztów zamieszkania w TBS

Z przytoczonych danych wynika jednoznacznie, że po poddaniu gruntownej weryfikacji rzeczywistych warunków panujących na warszawskim rynku pracy (oddziaływujących na średni dochód) oraz w budownictwie mieszkaniowym (oddziaływujących na wysokość dopuszczalnego czynszu) i na rynku kredytów lokatorskich, założenia systemu budownictwa społecznego w Warszawie całkowicie rozmijają się z racjonalną ekonomiką gospodarstw domowych. W chwili obecnej w budownictwie czynszowym w całej Polsce nastąpiła zupełna stagnacja inwestycyjna. W Warszawie w 2008 roku, wg informacji na stronach internetowych poszczególnych towarzystw nie zostanie oddany do użytku ani jeden budynek mieszkalny. W związku z powyższym ewentualne kolejne etapy późniejszych zasiedleń nastąpią na warunkach jeszcze trudniejszych, niż analizowane w niniejszym rozdziale. Ceny w budownictwie mieszkaniowym od kilku lat wykazują silną tendencję zwyżkową i bez względu na genezę tej tendencji rośnie wskaźnik odtworzeniowy, co obniża efektywny popyt na lokale powracające do puli towarzystw.

Nie sposób nie podkreślić w tym miejscu paradoksu i niekonsekwencji, jakie występują w założeniach Ustawodawcy co do doboru wskaźników mierzących kryteria dostępu najemców do lokali w zasobach TBS. Ustawa o niektórych formach (…) ustala pułap maksymalnego dopuszczalnego dochodu gospodarstwa. Najemca nie przekraczający tego pułapu uiszcza czynsz nie większy niż 4% wskaźnika. Dochód ten liczy się w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia w województwie. Powszechnie wiadomo, że wynagrodzenia w miastach wojewódzkich przewyższają wynagrodzenia w województwach, liczone z wyłączeniem tych miast. Jednocześnie dopuszczalny czynsz liczony jest wg wskaźnika odtworzeniowego, obowiązującego w miastach wojewódzkich. Zatem istnieje pewien brak liniowości w podejściu do mierzenia kryteriów ekonomicznych: bierze się pod uwagę ceny z lokalnego rynku (wysokie) i jednocześnie płace z regionu (zaniżone). Oznacza to w konsekwencji obowiązek pokrycia kosztów wysokiej koniunktury w metropolii dochodami niewspółmiernymi, uzyskiwanymi w uboższym regionie. 

Dla przykładu, wartość wskaźnika odtworzeniowego w Warszawie i w województwie oraz średnie wynagrodzenie, liczone dla potrzeb ustawy o niektórych formach (…) kształtowało się następująco:

rok/półroczeobszarwskaźnik odtw.przeciętne wynagrodzenie w woj. mazowieckimmaksymalny dochód dla gospodarstwa
max czynsz za 1m
 1 - osobowego2 - osobowego3 - osobowego 
2007/IIMazowsze27253 635,905 672,008 508,0110 398,679,08
 Warszawa49963 635,905 672,008 508,01 10 398,6716,65
2007/IMazowsze26933 592,365 604,088 406,1210 274,158,98
 Warszawa50813 592,365 604,088 406,1210 274,1516,94
2006/IIMazowsze26883 308,944 301,625 161,957 742,928,96
 Warszawa46743 308,944 301,625 161,957 742,9215,58
2006/IMazowsze26673 351,314 356,705 228,047 842,078,89
 Warszawa40673 351,314 356,70 5 228,04 7 842,0713,56

Dopuszczalny czynsz poza miastem stołecznym kształtuje się na poziomie do 60% czynszu warszawskiego, przy założeniu tych samych dochodów gospodarstw domowych. Również wartość partycypacji poza metropolią będzie znacząco niższa z uwagi na ogólny poziom cen tam występujący.

Nasuwa się więc uwaga, że skoro czynsz kształtuje się na poziomie adekwatnym do warunków panujących na rynku nieruchomości w miejscowości, w której zlokalizowany jest wynajmowany lokal, to również dopuszczalny dochód powinien być obliczany na podstawie wskaźników w tej miejscowości. Realny wzrost kosztów zamieszkania powinien pociągać za sobą podwyższenie pułapu maksymalnego dochodu gospodarstwa domowego W obecnym kształcie proporcje te są znacząco zachwiane. Przy stałym dopuszczalnym dochodzie najemców i jednoczesnym wzroście czynszu, relacje dochodu do kosztów zmieniają się na niekorzyść najemców.

System budownictwa czynszowego adresowany jest dla osób średniozamożnych. Jednakże, w efekcie niewłaściwego doboru wskaźników, stopa życiowa najemców TBS w długim okresie będzie się obniżać!!!

powrót na poczatek strony


Pożądane kierunki reformy systemu

Analizując prawne regulacje systemu budownictwa społecznego oraz praktyczne aspekty funkcjonowania towarzystw i ich relacji z beneficjentami wyraźnie widać, że zarówno sama koncepcja budownictwa czynszowego, jak i szczegółowe rozwiązania legislacyjne wymagają zmian rzeczowych i funkcjonalnych.

Zasady ograniczania stawek czynszowych

Idea budownictwa społecznego będzie miała sens, jeśli koszty najmu lokalu będą adekwatne do dochodów grupy docelowej, w tym wypadku najemców o przeciętnych wynagrodzeniach.
 

Należy więc zastosować takie zasady ograniczania maksymalnego pułapu stawki czynszu, aby miał on odzwierciedlenie w rzeczywistych potrzebach polityki mieszkaniowej państwa i samorządów oraz możliwościach płatniczych najemców. Dla przypomnienia - czynsz w TBS nie może przekroczyć 4% wskaźnika odtworzeniowego. Uzależnienie wysokości stawki czynszu od właściwego miejscowo wskaźnika odtworzeniowego jest próbą powiązania parametrów z dwóch różnych, niezwiązanych ze sobą rynków. Z merytorycznego punktu widzenia zupełnie inne czynniki wpływają na koszt budowy, a inne na koszty eksploatacyjne i cenę zarządzania nieruchomością.

Wskaźnik odtworzeniowy jest pochodną przeciętnej ceny budowy metra kwadratowego  powierzchni mieszkalnej w określonym miejscu i czasie, liczony i ogłaszany post factum. Należy podkreślić, że odzwierciedla wprost ceny budowy nowej powierzchni, a nie cen sprzedaży na rynku wtórnym. Na jego wysokość wpływa koniunktura na rynku budowlanym, tzn. wartość gruntu, koszt materiałów budowlanych i robocizny, relacje popytowo-podażowe, itp.

Czynsz jest opłatą za użytkowanie mieszkania. Zgodnie z definicją ma pokrywać wszystkie bieżące koszty związane z eksploatacją lokalu, odnosi się zatem do teraźniejszości, w przeciwieństwie do wskaźnika odtworzeniowego. W przypadku czynszu najmu, znaczenie dla jego wysokości mają dwie grupy czynników. Pierwsza grupa to składniki  niezależne od właściciela. Należy do niej przede wszystkim rata kredytu, lecz także wysokość podatku gruntowego lub ubezpieczenia, koszt mediów wspólnych, albo wynikające z prawa dotyczącego rachunkowości obowiązkowe odpisy na fundusz remontowy. Grupa druga to czynniki, których wysokość zależy bezpośrednio od towarzystwa. Wymienić tu trzeba koszt zarządzania nieruchomością, na który składa się zespół czynności określony ustawą o gospodarce nieruchomościami, koszt administrowania, na który składa się koszt obsługi biurowo-księgowej i wynagrodzenia pracowników towarzystwa oraz często koszt sprzątania i utrzymania zieleni, jako wyodrębniony składnik. Czynsz jako kategoria ekonomiczna jest więc pochodną koniunktury na rynku pracy w segmencie zarządzania nieruchomościami. Uzależnienie czynszu od czynników mających wpływ na wysokość wskaźnika odtworzeniowego, czyli od wynagrodzeń pracowników budowlanych, czy ceny materiałów i usług budowlanych, jest nieuzasadnione.

Jaki bowiem logiczny wpływ na koszty zarządzania zasobem mieszkaniowym mogą mieć ceny gruntów budowlanych w willowej dzielnicy, albo jaki związek z wynagrodzeniem serwisu sprzątającego ma wartość apartamentu w centrum miasta?

W celu ustalenia górnej granicy czynszu, zasadnym byłoby zastosowanie wskaźnika odzwierciedlającego przeciętne ceny na rynku usług zarządzania i administrowania nieruchomościami. Porównanie kosztów zarządzania warszawskich towarzystw z kosztami zarządzania profesjonalnych firm zarządzających, prawdopodobnie przyczyniłoby się do weryfikacji kosztów funkcjonowania tych pierwszych. Z pewnością wymusiłoby zachowania konkurencyjne wobec własnych klientów – tj. partycypantów i najemców oraz włączyło mechanizm racjonalizacji kosztów i efektywności w zarządzaniu zasobami.

Wyznaczenie indeksu cenowego jednolitego na całym obszarze Polski będzie jednak trudne, ze względu na możliwą wielkość próby. O ile w wielkich miastach istnieje wystarczająca do badań statystycznych ilość podmiotów zajmujących się zawodowo zarządzaniem nieruchomościami, o tyle w małych miejscowościach badania takie mogą okazać się niewiarygodne. Dlatego właściwy wskaźnik przeciętnych kosztów administrowania i zarządzania powinien być indeksem złożonym ustalanym w taki sposób, aby jak najrzetelniej oddać cenowe warunki na lokalnych rynkach usług.

Przenoszenie własności lokali.

Art. 20 ust. 2 ustawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego (…) wyraźnie zastrzega nieważność przeniesienia własności lub ustanowienia własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu wybudowanego ze środków KFM. Budowa tych lokali jest formą pomocy publicznej, polegającą na udzieleniu preferencyjnego (z założenia) kredytu. W praktyce, przy zmieniających się warunkach na rynku finansowym, kredyty te nie są już tak konkurencyjne w porównaniu z kredytami udzielanymi w walutach obcych. Zważywszy na powyższe, intencja ustawodawcy wydaje się słuszną: skoro państwo udziela pomocy publicznej, to kosztem alternatywnym skorzystania z tej pomocy jest prawo posiadania mieszkania ograniczone do najmu. W praktyce okazuje się jednak, że partycypant wraz z najemcą, (w przypadku osób fizycznych jest to ta sama osoba), finansują w 100% koszt budowy lokalu wraz z odsetkami od kredytu. W formie partycypacji, a potem poprzez pokrywanie kosztów kredytu przez cały czas trwania umowy kredytowej, adresaci pomocy publicznej – osoby o niewysokich dochodach – stają się fundatorami lokali mieszkalnych, najczęściej na rzecz gmin. Inaczej mówiąc: ci, którzy potrzebują wsparcia państwa w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych korzystają z mieszkaniowych zasobów gmin pod warunkiem, że ten zasób sami sfinansują. Pojawia się tu problem ekwiwalentności świadczeń, o którym mowa będzie w kolejnej części rozdziału.

Właściwym rozwiązaniem byłaby nowelizacja ustawy o niektórych formach (…), która doprowadziłaby do możliwości przeniesienia własności lokali wybudowanych ze środków KFM. Ustawa powinna pozostawić wybór partycypantowi/najemcy co do nabycia wynajmowanego lokalu. Wówczas partycypacja oraz poniesione dotychczas koszty kredytu powinny być zaliczone na poczet ceny lokalu. Własność partycypant mógłby nabyć w trakcie spłaty lub po zapłacie całości wartości lokalu. Zakup mógłby sfinansować kredytem, który byłby mu udzielony na takich warunkach, aby jego miesięczne zobowiązania nie były wyższe niż płacony obecnie czynsz, powiększony o zdyskontowaną wartość ewentualnych dodatkowych kosztów inwestycji, które towarzystwo pokryło ze środków własnych. Warto zauważyć, że opłaty związane z eksploatacją lokalu mogłyby ulec poważnemu obniżeniu, bowiem wspólnota mieszkaniowa, która musiałaby być powołana wraz z przeniesieniem własności na lokatorów, z pewnością zarządzałaby nieruchomością w sposób o wiele bardziej efektywny. Ponadto, jeśli TBS-y uznałyby roszczenia parycypantów z powodu  nadpłaconej partycypacji, albo zaliczyłyby tę nadpłatę na poczet wartości lokalu z uwzględnieniem wartości pieniądza w czasie, łączny koszt nowego kredytu i opłat eksploatacyjnych nie musiałby wzrosnąć w stosunku do czynszu w TBS.

Wobec trudnych do spełnienia warunków kredytowych, konieczne byłoby wypracowanie takiej formuły finansowej, aby zaciągnięcie niezbędnego kredytu było dla nabywców osiągalne. Istnieje możliwość wykorzystania istniejących albo stworzenie zupełnie nowych instrumentów wsparcia niezamożnych obywateli w nabywaniu tych lokali. Istotne jest jednak, aby rzeczywiste, finansowe warunki kredytowe były realnie przystające do możliwości dochodowych najemców lokali w TBS-ach. Takie wsparcie byłoby również formą pomocy publicznej i niewykluczone, ze wymagałoby szeregu obwarowań, specyficznych dla zasad świadczenia pomocy publicznej.

Proponowane rozwiązanie będzie sprawiedliwe i pożyteczne ze społecznego punktu widzenia, jeśli najemcy którzy nie zdecydują się na wykup mieszkań nie będą zobowiązani do pokrywania w czynszach kosztów kredytu zaciągniętego przez TBS. Należy dodać, że w warunkach warszawskich koszt kredytu stanowi ponad połowę stawki czynszu. Istniałyby wówczas dwie kategorie lokatorów: właściciele – będący w trakcie spłaty kredytu oraz najemcy, pokrywający wyłącznie koszty bieżącej eksploatacji. Oczywiście kwestia powstającego deficytu w budżetach towarzystw, z powodu konieczności pokrycia części kredytu za wynajmowane lokale, jest niezwykle istotna i konieczna do rozwiązania.

Trwającej od kilku lat dyskusji nad docelowym kształtem systemu, uwzględniającym możliwość nabywania własności lokali, nieodłącznie towarzyszy element wyceny wartości lokali. Problem jest niezwykle trudny do rozwiązania w sposób jednolity, bowiem nie ma zgody władz publicznych na sprzedaż tych mieszkań ze stratą dla towarzystw lub Skarbu Państwa. Oznacza to, że partycypanci będą musieli spłacić całkowite koszty budowy i finansowania nieruchomości, których staną się współwłaścicielami. Ponieważ wiele TBS-ów, zwłaszcza tych, które rozpoczęły działalność jeszcze w latach 90-tych boryka się z problemem kapitalizacji odsetek od kredytów i wielokrotnym wzrostem zadłużenia wobec KFM, wkalkulowanie tych zobowiązań w cenę lokalu spowoduje ustanowienie tej ceny na poziomie abstrakcyjnie wysokim. Pojawia się również zagadnienie kategorii ceny, jaką towarzystwa mogłyby się posłużyć: czy ma to być cena odzwierciedlająca sumę nakładów, czy też cena rynkowa. Należy przy tym pamiętać, że zgodnie z obowiązującym prawem, ustawa umożliwi nabycie własności partycypantowi, ale nie może nałożyć na TBS obowiązku sprzedaży tych lokali, w wielu więc przypadkach okaże się martwym przepisem.  W przypadku warszawskich TBS-ów gminnych jest prawdopodobnym, że spółki zdecydują się na sprzedaż mieszkań. Wydaje się, że zarządzanie tymi obiektami oraz nadzór właścicielski są kłopotliwe dla władz miasta, a zadania wykonywane są w sposób nieudolny. Decyzja taka będzie jednak aktem bardziej politycznym niż gospodarczym, i szansa na zgodę na sprzedaż lokali należących do towarzystw będzie wyższa, jeśli władze w mieście sprawować będą osoby o liberalnych poglądach gospodarczych.


Przywrócenie równości stron w stosunku partycypacji oraz ekwiwalentność świadczeń.

W drugim rozdziale zwrócono uwagę na dysfunkcje systemu z punktu widzenia zakresu obowiązków stron w umowach partycypacji i najmu oraz wagi tych zakresów w kontekście ekwiwalentności świadczeń. Aby w pełni ocenić współmierność wzajemnych świadczeń, należałoby odwołać się do pojęć takich jak: sprawiedliwość, interes publiczny, zasady współżycia społecznego, polityka mieszkaniowa państwa itp. W koncepcji niniejszej pracy celowo unikano zagadnień z obszaru polityki ekonomicznej i społecznej, a skupiono się wyłącznie na materialnych aspektach prawnych i finansowych. W związku z powyższym na bazie wcześniejszych omówień warto przypomnieć, że:

1.      Partycypacja i najem są stosunkami cywilnoprawnymi, co oznacza, że umawiające się strony są stronami równymi wobec prawa. Są to stosunki w dużej mierze umowne. Zobowiązanie jednej strony rodzi uprawnienie drugiej strony. Umowy zawierane są dobrowolnie w formie oświadczeń woli, a zakres praw i obowiązków, w sprawach nieuregulowanych ustawą, kształtowany jest na zasadzie swobodnej woli stron.

2.      Przedmiotem umowy partycypacji jest prawo majątkowe polegające na zobowiązaniu się obu stron do zawarcia umowy najmu wskazanego lokalu mieszkalnego w zamian za udział partycypanta w kosztach jego budowy. Warto zauważyć, że umowa partycypacji nie jest tożsama z przedwstępną umową najmu, a partycypacja nie pełni roli zadatku ani zaliczki (nie wiąże stron). Brak jest jakiejkolwiek regulacji kwestii zwrotu partycypacji w razie nie dojścia do skutku umowy najmu i należy kwestie tę uregulować na poziomie ustawy. Istnieją równocześnie przepisy określające sposób rozliczenia partycypacji po rozwiązaniu umowy najmu. Nierówność stron przejawia się w fakcie, ze po rozwiązaniu najmu najemca opuszcza lokal niezwłocznie. Jednocześnie TBS ma 12 miesięcy na zwrot zwaloryzowanej partycypacji. Zatem po wygaśnięciu umowy najmu następuje zwrot przedmiotu najmu, natomiast zwrot przedmiotu umowy partycypacji (wkładu) następuje w terminie odległym.

3.      Nałożenie na strony obowiązku pokrycia czynszem kosztów kredytu wydaje się wyjątkowo krzywdzące najemców. Konstrukcja czynszu w towarzystwach budownictwa społecznego jest zjawiskiem zupełnie wyjątkowym w polskim systemie prawnym oraz w tradycji projektowania świadczeń wzajemnych. Budownictwo czynszowe jest instrumentem realizowania polityki mieszkaniowej i częściowo społecznej państwa. Ustalono więc, że towarzystwa, jako podmioty realizujące tę politykę, w ramach swej podstawowej działalności zrezygnują z osiągania zysku. Inni niż TBS-y właściciele lokali mieszkalnych, za wyjątkiem lokali socjalnych, lub oddanych do użytkowania na podstawie stosunku innego niż najem, zgodnie z art. 8 a ustawy o ochronie praw lokatorów (..) maja prawo wliczyć w czynsz zwrot kapitału (w sposób wskazany w ustawie) oraz godziwy zysk. To właśnie kategoria ekonomiczna „zwrot kapitału” zawiera w sobie element pokrycia kosztów uzyskania środków inwestycyjnych. Kategoria ta jest wyłączona z czynszu w TBS-ie, co jest konsekwencją misji budownictwa czynszowego. Zatem nałożenie na najemcę kosztu pozyskania kapitału jest posunięciem tyleż niekonsekwentnym, co wykraczającym poza ramy społecznego charakteru budownictwa czynszowego i stojącym wbrew tezie o wspieraniu osób, które nie mają możliwości zaciągnięcia kredytu na kupno mieszkania. Obarczanie najemców kosztem kredytu powoduje po stronie beneficjenta obowiązek niewspółmiernie wysoki w stosunku do osiągniętej korzyści. Zdejmuje jednocześnie z budżetu państwa finansowy ciężar budowy mieszkania. Po spłacie całości kredytu wydatki i wpływy budżetu państwa oraz towarzystwa z tytułu inwestycji bilansują się, w przeciwieństwie do bilansu partycypanta i najemcy. Jest to sytuacja, w której partycypant ponosi gigantyczny jak na swoje możliwości wydatek, otrzymując w zamian jedynie prawo najmu, które jest w zasadzie niezbywalne i przysługuje wyłącznie najemcy. Dla porównania, lokal nabyty na własność podlega dziedziczeniu lub może stanowić dobro inwestycyjne. 

Reprezentacja beneficjentów i kontrola towarzystw

Kolejnym, bardzo ważnym zagadnieniem jest forma organizacyjna wspólnoty beneficjentów w relacjach z towarzystwami oraz nadzór nad tymi relacjami i środki lub instytucje odwoławcze. W tym przypadku również specyficzne podejście ustawodawcy do zagadnienia, zamiast korzystanie ze sprawdzonych wzorców powoduje brak równowagi w relacjach stron i chaos interpretacyjny.

W porządku prawnym, związanym z relacjami między stronami w obszarze budownictwa wielorodzinnego, znamy dwie zasadnicze formy organizacji użytkowników mieszkań: wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mieszkaniowe. Każda z tych form przewiduje pewien zakres uczestnictwa użytkowników w procesie zarządzania nieruchomościami oraz dysponowania środkami finansowymi. W głównej mierze przejawia się to w formie demokratycznego wpływania na wybór składów organów podmiotów gospodarujących budynkami (władz spółdzielni lub zarządu wspólnoty). Ogół spółdzielców lub właścicieli stanowi gremium, mające wpływ na podejmowane decyzyjne. Należy przy tym pamiętać, że w przypadku spółdzielni mieszkaniowych spółdzielca posiada określone prawa bez względu na to, czy jego spółdzielcze prawo do lokalu jest własnościowe. Działania zarządców na nieruchomościach i wobec mieszkańców mają te cechę, że wywołują skutki jednocześnie wobec wszystkich w równym lub proporcjonalnym stopniu. Mowa tu zarówno o skutkach finansowych (np. ustalanie wysokości opłat, dysponowanie funduszem remontowym) jak i funkcjonalnych, w zakresie prac remontowych, odtworzeniowych podnoszących standard nieruchomości.

Partycypaci i najemcy lokali w TBS-ach nie stanowią wspólnoty w świetle prawa, nie przewidziano również żadnej formy organizacyjnej mającej prawo reprezentacji najemców lub kontroli działań władz TBS-ów. Wyłącznie od samorządności i przedsiębiorczości najemców i partycypantów zależy to, czy zorganizują się w formie np. stowarzyszenia oraz od dobrej woli towarzystwa, czy weźmie pod uwagę opinie reprezentacji mieszkańców w bieżących działaniach. Należy jednak zaznaczyć, że takie współdziałanie jeżeli nawet zaistnieje, to ma jedynie charakter dobrowolny i niezobowiązujący. Oczywistym jest, że TBS nie znając i nie respektując woli i oczekiwań swoich klientów, nie jest w stanie świadczyć swoich usług na warunkach w pełni konkurencyjnych. Co więcej, w sytuacji nierównowagi popytowo-podażowej, towarzystwo nie ma motywacji aby troszczyć się o jakość swoich usług, własny wizerunek i markę i to właśnie ta nierównowaga wywołuje patologie w systemie, włącznie z zachowaniami monopolistycznymi ze strony TBS-ów.

Jak wspominano w poprzednich częściach, kontrola ze strony państwa nad działalnością TBS-ów jest rozproszona i niepełna. Minister właściwy do spraw budownictwa może odmówić zatwierdzenia statutu towarzystwa w drodze decyzji, jednakże robi to w ściśle określonych przypadkach, nie związanych z omawianymi kwestiami. Najwyższa Izba Kontroli kontroluje TBS-y w zakresie wykorzystania środków publicznych, zatem również nie sięga stosunków i rozliczeń TBS-ów z klientami. UOKiK może wypowiedzieć się w sprawach zawieranych umów, nie kontroluje jednakże sposobów ich realizacji. Rzecznik Praw Obywatelskich rozpatruje sprawy zbiorowe, dotyczące duzych społeczności. Wydaje się, że brakuje instytucji kontrolnej lub odwoławczej, która mogłaby rozstrzygać w sprawach bezpośrednich i szczegółowych relacji w każdym z TBS-ów indywidualnie. Zatem jedyną instancją są sądy powszechne, w których beneficjenci mogą dochodzić swych roszczeń.

Z drugiej strony patrząc, z punktu widzenia praworządności, gospodarności i dyscypliny finansowej, mieszkańcy mimo swej niezwykle słabej pozycji, stanowią często jedyną kontrolę nad towarzystwami w zakresie bieżącego gospodarowania mieniem powierzonym przez nich samych oraz przez budżet samorządu. Często obserwowany brak należytej dbałości o budynki i ich otoczenie, widoczne uchybienia w pracy administracji, prowadzące do zniszczeń zaniechania w pracach konserwatorskich  itp. uderzają nie tylko w ich interesy, ale również w interes właściciela, prowadzą bowiem wprost do obniżenia wartości obiektów.

Wobec konieczności pełnej ochrony interesów wszystkich stron, braku odpowiednio umocowanych instytucji kontrolnych lub odwoławczych oraz mając na uwadze, że istnieją przepisy porządkujące analogiczne relacje w spółdzielniach mieszkaniowych i wspólnotach, jest w pełni uzasadnione oczekiwanie na wzmocnienie pozycji ogółu najemców i partycypantów jako wspólnoty posiadającej władztwo decyzyjne przynajmniej w podstawowym zakresie.

powrót na poczatek strony


Zakończenie

Naszym celem było wskazanie praktycznych aspektów funkcjonowania polskiego systemu budownictwa społecznego, ze wskazaniem jego paradoksów i dysfunkcji, na przykładzie warszawskich towarzystw budownictwa społecznego. Szukaliśmy odpowiedzi na pytania jak w praktyce przekładają się założenia ustawodawcy na bezpośrednie relacje oraz bilans rozliczeń pomiędzy partycypatnami i najemcami, a TBSami.

System budownictwa społecznego, zwany również czynszowym, w zamierzeniu ustawodawcy miał być instrumentem wsparcia niezamożnych Polaków w zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych. Miał oferować mieszkania wykończone „pod klucz”, użytkowane na zasadach najmu, w zamian za pokrycie części kosztów jego budowy.

Jego generalne założenia to:

  1. umiarkowany koszt budowy (bez zysku dla właściciela – inwestora) i umiarkowany czynsz
  2. adresowany jest do osób które nie posiadają prawa do innego lokalu mieszkalnego w tej samej miejscowości oraz wykazujących dochody nie wyższe niż wskazano w ustawie
  3. inwestycje finansowane są za pomocą specjalnie do tego celu utworzonego instrumentu – preferencyjnego kredytu
  4. realizuje swe cele poprzez udostępnianie lokali na zasadach najmu bez możliwości przeniesienia własności mieszkań

Wydaje się, że analiza stanu prawnego i studia przypadków zmuszają do negatywnej weryfikacji założeń architektów polskiego systemu budownictwa społecznego. Okazało się bowiem, że w Warszawie przeciętny lub najczęściej występujący dochód 3 osobowego gospodarstwa domowego jest niewystarczający do pokrycia kosztów zamieszkania w lokalu towarzystwa przy założeniu, że gospodarstwo to pragnie wieść życie na co najmniej przeciętnej stopie. Po odliczeniu czynszu oraz kosztów partycypacji, dyspozycyjny dochód większości najemców jest niewystarczający do życia na średnim poziomie.

W koncepcji, lokale oferowane przez TBS-y miały być lokalami przejściowymi, przeznaczonymi dla osób młodych, dla których będzie ono pierwszym, samodzielnym mieszkaniem lub dla imigrantów zarobkowych, którzy rozpoczynając życie w nowym mieście nie od razu decydują się na zakup mieszkania na własność. Życie jednak prędko zweryfikowało to założenie w taki sposób, że lokale te cieszą się znikomą popularnością wśród partycypantów – pracodawców, natomiast ludzie młodzi, ze względu na wymykający się spod jakiejkolwiek kontroli wzrost cen nieruchomości, traktują możliwość zamieszkania w o wiele dłuższej perspektywie, niż zakładali architekci systemu.

Na przykładzie miasta stołecznego Warszawy, przyjęte teoretyczne kryteria dochodowe dostępu do systemu należy ocenić jako trafnie zdefiniowane. Biorąc pod uwagę ceny nieruchomości mieszkalnych oraz ograniczenia dochodów dla gospodarstw domowych można stwierdzić, że najemcy lokali w TBS-ach to osoby nie posiadające zdolności kredytowej na kupno lokalu analogicznego do tego, który wynajmują. Ich zdolność kredytowa rozpoczyna się przy założeniu takiego poziomu dochodu, który jest jednocześnie górną granicą dostępu do systemu. Oznacza to, że minimalny dochód rodziny, który umożliwia jej zaciągnięcie kredytu na kupno mieszkania jest jednocześnie maksymalnym dochodem, jaki mogą osiągnąć wynajmując takie samo mieszkanie w zasobach TBS. Zależność ta została wykazana dla gospodarstwa 3 osobowego. W gospodarstwach o większej ilości osób, przy założeniu, że wzrost liczebności spowodowany jest większą liczbą niepracujących dzieci, obszary dostępności do systemu i osiąganej zdolności kredytowej w niektórych wypadkach nawet ze sobą nie graniczą.

Jednakże określenie granicy dochodu nie jest wystarczającą czynnością, do oceny trafności w wyznaczeniu grupy docelowej. Istotna jest bowiem wewnętrzna struktura tej grupy. Wykonując proste obliczenia i porównania dostępnych danych liczbowych wykazano, że najczęściej pojawiającym sie wynikiem jest dochodowość najemców TBS-ów na poziomie około połowy dopuszczalnego maksymalnego dochodu. Oznacza to, że jeśli system jest przeznaczony dla osób średniozamożnych, to prawdopodobnie większość najemców warszawskich TBS-ów osiąga dochody na poziomie połowy wartości określanej jako „średnia zamożność”.

Popularność kredytów zaciąganych w BGK jest bardzo duża, towarzystwa składają wnioski kredytowe na łączne kwoty przewyższające budżet KFM. Towarzystwa konkurują o środki finansowe. Dzięki temu do finansowania wybierane są projekty z najwyższych pozycji list rankingowych. Kontrola banku kończy się w momencie zawarcia umowy kredytowej i dogłębna weryfikacja czy podjęta inwestycja utrzymuje planowane standardy finansowe i organizacyjne nie leży w zakresie czynności bankowych.

Istnieje dezinformujący chaos legislacyjny w obszarze wzajemnych, wielokierunkowych relacji między partycypantami i towarzystwami oraz najemcami i towarzystwami. Prawo nie reguluje wielu niezwykle istotnych dla beneficjentów kwestii zarówno w zakresie bieżącego zarządzania jak i projekcji finansowych. Oryginalna w polskiej praktyce gospodarczej sytuacja, polegająca na tym, że właściciel nie jest użytkownikiem, a użytkownik nie jest właścicielem, powoduje polaryzację oczekiwań i roszczeń oraz brak obszarów wspólnych interesów stron. W relacjach pomiędzy wspólnotami mieszkaniowymi i mieszkaniowymi spółdzielniami osób fizycznych, a inwestorami, a później zarządcami i administratorami, zachodzą tradycyjne stosunki sprzedaży lub zlecenia usługi zarządzania czy administrowania. W towarzystwach, między partycypantami, a TBS-ami w analogicznych sytuacjach prawnych brak jest wyraźnego wskazania na zakres obowiązków i odpowiedzialności (w tym finansowej) TBS-ów, podczas gdy obowiązki beneficjentów wyznaczono o wiele bardziej precyzyjnie.

Oczywistym jest, że im mniej precyzyjne są regulacje prawne, tym więcej swobody mają strony w interpretowaniu swych praw i obowiązków. Jeśli umawiające się strony dysponują znacząco różnym potencjałem finansowym, to i możliwość dochodzenia roszczeń w trybie negocjacji jest zdecydowanie zróżnicowana. W polskim systemie nie pomyślano o instytucji, która pełniłaby rolę mediatora pomiędzy stronami.

Podsumowując należy stwierdzić, że system budownictwa czynszowego jest bardzo potrzebny w realiach polskich. Wobec niewystarczającej ilości lokali mieszkalnych ogółem oraz polaryzacji dochodów Polaków, niedrogie w nabyciu i eksploatacji budownictwo mieszkaniowe jest dobrem niezwykle pożądanym. W praktyce jest również dobrem rozchwytywanym, mimo swych niedoskonałości. Z całą pewnością warto jednak system reformować, bowiem realia jego funkcjonowania rozmijają się z zakładanymi celami. Jednakże, czy ustawodawca znajdzie motywację, by go reformować, jeśli mimo wszystkich dysfunkcji popyt ciągle znacząco przeważa nad możliwą do zaoferowania  podażą? Na rynku o zachwianej równowadze i nadwyżce popytowej niezwykle rzadko produkt poddaje się udoskonaleniom. Pozostaje więc oczekiwanie na zmianę polityki społecznej i mieszkaniowej w kierunku, który pozwoli pełniej zaspokoić głód mieszkaniowy w Polsce.



12/10/2008

ŚWIATOWY KRYZYS DOTYKA BUDOWNICTWA

Nadeszły takie czasy, kiedy bardzo łatwo zostać milionerem, pod warunkiem, że się wcześniej było miliarderem. Ten żart Boba Hope’a wymyślony już dość dawno, pasuje jednak do tego co dziś się dzieje jak ulał.

Przez kilka lat, od początku 2004 roku do połowy 2007 roku, na rynku mieszkaniowym w największych polskich miastach mieliśmy do czynienia z wyraźną nadwyżką popytu nad podażą. Ceny rosły, a czasem wręcz mnożyły się w zdumiewającym tempie, podobnie jak marże i zyski firm deweloperskich, a pomimo to mieszkania wciąż sprzedawały się jak świeże bułki. Niektóre firmy sprzedawały mieszkania na aukcjach, a na rynku wtórnym licytacje były dość częstym sposobem wyboru nabywcy. Klient kupował w pospiechu, nie patrząc na ryzyka, na mankamenty projektu mieszkania, które w najlepszym razie mógł obejrzeć w postaci efektownej wizualizacji. Liczbę mieszkań dostępną dla lokalnych nabywców ograniczali kupujący pakiety mieszkań zagraniczni spekulanci. To był z pewnością „rynek dewelopera”.

W połowie 2007 roku klimat zmienił się dość wyraźnie: z rynku zniknęli nabywcy spekulacyjni, wysokie ceny i rosnące stopy procentowe uniemożliwiły dużej części Polaków zakup mieszkania, część z nich ruszyła na zakupy mieszkań oferowanych przez spekulantów, inni – postanowili samodzielnie budować podmiejskie domy jednorodzinne, a przy tym media zaczęły zapowiadać spadki cen. To był z pewnością „rynek klienta”.

Wydawało się, że ta faza potrwa jeszcze dość długo. Inflacja w kraju rosła, a wraz z nią stopy procentowe, można było także spodziewać się powolnego spadku produkcji, najpierw u eksporterów, potem w firmach produkujących na krajowy rynek. Potem miał zacząć się wzrost bezrobocia, a oprócz zwalnianych pracowników polskich firm mieli zacząć wracać migranci z Irlandii czy wielkiej Brytanii. Deweloperzy mieli mieć coraz większe kłopoty w pozyskiwaniu kredytów na budowę, ale banki miały – przy coraz wyższych stopach procentowych i ostrzejszych procedurach – nadal udzielać kredytów hipotecznych na zakup mieszkań.

Ale stało się inaczej. Po raz pierwszy w dość krótkim, kilkunastoletnim okresie naszej transformacji, banki nie tylko zaczęły odmawiać kredytu deweloperom, ale także – ich klientom. To już nie jest ani rynek dewelopera, ani klienta. Nastała faza „rynku banku”.

Tworzenie wieloletnich prognoz ukazujących planowaną sprzedaż do 2012 roku w sytuacji gdy dziś nie mamy pojęcia o tym jak będzie wyglądać sytuacja na rynku finansowania za kilka tygodni może wydawać się zabawą pozbawioną jakiegokolwiek sensu. Jednak można zadać sobie pytanie o prawdopodobne konsekwencje kryzysu dla sektora mieszkaniowego.

Konsekwencje wstrzymania finansowania bankowego dla deweloperów będą poważne choć zróżnicowane w zależności od stopnia zaawansowania inwestycji, liczby sprzedanych lokali i sytuacji nabywców, wysokości wkładu własnego i rezerw kapitałowych właścicieli, wreszcie ich wizerunku.

W relatywnie dobrej sytuacji powinny być podmioty realizujące inwestycje dalece zaawansowane, o wysokim poziomie przedsprzedaży, których sytuacja finansowa pozwala na opłacenie wszystkich kosztów i spłatę kredytu nawet przy niesprzedanej puli 20-25% mieszkań. Te firmy będą musiały poczekać na realizację zysku, zapewne niższego niż pierwotnie zakładany, ale przetrwają.

W niebezpieczeństwie znajdą się podmioty, które zaczęły niedawno inwestycję, sprzedały niewiele mieszkań i mają niezbyt zaawansowaną budowę, a nie mają zagwarantowanego finansowania bankowego na 100% kosztów inwestycji. Jedynym racjonalnym wyjściem jest dla nich wstrzymanie budowy, renegocjacja umów z klientami i poczekanie na lepsze czasy. Jeśli firma realizuje jednocześnie taki projekt i bardzo zaawansowany, może zaproponować klientom nieomal gotowe mieszkanie w zamian za niejasne perspektywy odbioru lokalu za dwa lata. Takie rozwiązanie będzie bolesne – trzeba będzie zapłacić kary za zerwanie umowy z wykonawcą – ale niekoniecznie skończy się upadłością.

W najtrudniejszej sytuacji znajdą się te podmioty, które zaczęły inwestycje w okresie lipiec 2007- marzec 2008 i nie mają zapewnionego finansowania z banku w wystarczającej wysokości. Jeśli dotychczasowa sprzedaż przebiegała przeciętnie maja już około 35-45% mieszkań sprzedanych, zwykle jednak tych mniejszych i tańszych. Budowa jest już poważnie zaawansowana, zaliczki od klientów – wmurowane. Nie sposób jej przerwać, ale i nie sposób kontynuować bez zewnętrznego finansowania. Jeśli bank nie da pieniędzy – właściciele będą walczyć o przeżycie sprzedając co się da: każdy posiadany kawałek gruntu, może inny, ledwo zaczęty projekt, będą obniżać ceny rezygnując z zysku, zapożyczać się w jakiejkolwiek instytucji na jakikolwiek procent. O tym, czy przeżyją zdecyduje nieprzewidywalna dziś kombinacja wielu czynników: jak długo potrwa kryzys zaufania, jakie mają rezerwy własne i jaką wiarygodność u innych podmiotów oferujących finansowanie, a przede wszystkim – jakie mają koszty, kto jest generalnym wykonawcą i jaka jest realna wartość realizowanej inwestycji.

Jakaś część firm z tej grupy musi upaść. Oznaczać to będzie dramat dla wielu ich klientów. I o ile niespecjalnie mi żal spekulantów, którzy podjęli ryzyko dla wysokiego zysku – i przegrali, to nie mogę nie pamiętać o tym, że będą wśród tych klientów także zwyczajni ludzie, dla których utrata wkładu własnego w wysokości kilkunastu czy dwudziestu kilku procent ceny mieszkania oznacza przepadek wszystkich oszczędności, a często – oszczędności z dwóch lub więcej pokoleń.

W takich sytuacjach – niestety dopiero w takich sytuacjach – parlamenty innych krajów decydowały się na wprowadzanie rozwiązań chroniących wpłaty od klientów deweloperów przed utratą w przypadku bankructwa firm. Czy będzie tak i w Polsce? Zapewne tak, o ile skala kryzysu nie będzie tak głęboka, że spowoduje poważne zmiany polityczne. Ale nowa ustawa już nie pomoże tym, którzy stracą swoje oszczędności.

Co jeszcze może w takiej sytuacji zrobić rząd, czy szerzej – sektor publiczny?
Z pewnością NBP powinien starać się uspokoić sektor bankowy, tak, aby nie odciąć całkowicie kredytowania dla branży mieszkaniowej. Są już zapowiedzi tego rodzaju działań, w których bank centralny byłby gwarantem pożyczek międzybankowych. Ale drugą sprawą jest to, aby nadal, choć zapewne ostrożniej niż dotychczas, były udzielane kredyty hipoteczne dla wiarygodnych nabywców i aby w ostrożny sposób finansować realistycznie zaplanowane przedsięwzięcia deweloperskie. Tu być może konieczne są dodatkowe gwarancje rządowe.

Druga sprawa to zmiana podejścia do rynku mieszkań na wynajem. W warunkach skokowego spadku zdolności kredytowej pojawi się presja na mieszkania na wynajem. Z drugiej strony – pojawi się pula mieszkań, na które nie będzie dość nabywców. W celu stabilizacji sytuacji rynkowej można wprowadzić rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo i atrakcyjność długoterminowego inwestowania w takie zasoby. Powinno to w warunkach ostrej rywalizacji o kapitał sprzyjać inwestowaniu w takie zasoby funduszy, także zagranicznych, poszukujących relatywnie bezpiecznych, długoterminowych inwestycji.

Kolejna sprawa to mieszkania czynszowe wynajmowane za umiarkowane czynsze. Kryzys bankowy przyniesie niestety najprawdopodobniej kilkadziesiąt tysięcy przejęć nieruchomości od niewypłacalnych rodzin. Jakaś część z nich znajdzie się na bruku. W skali Warszawy może to oznaczać, że w ciągu roku trzeba będzie zapewnić mieszkania socjalne dla kilku tysięcy rodzin. Żadna gmina w Polsce nie jest do tej sytuacji przygotowana. Konieczna będzie inicjatywa rządowa. Jednym z możliwych rozwiązań byłoby pozostawienie dłużników jako najemców, przekazanie przez bank przejętych mieszkań wydzielonej spółce, i zbieranie czynszów wspomaganych dodatkami mieszkaniowymi. Czy jednak takie kwoty znajdą się w dyspozycji gmin?

Inne rozwiązanie to powrót do koncepcji mieszkań czynszowych realizowanych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego w trójkącie: bank-gmina-deweloper. Deweloper stawiałby mieszkania do dyspozycji bankowi lub wydzielonemu funduszowi, zaś gmina gwarantowałaby spłatę długoterminowego kredytu. Ale znów częścią układanki musiałyby być dodatki mieszkaniowe i dochody gminy, pozwalające na wyrównanie różnicy pomiędzy czynszem regulowanym, a rynkowym, pozwalającym na spłatę kredytu.

Wśród prawdopodobnych konsekwencji jest także pogodzenie się z faktem, że nie jesteśmy tak bogaci, jak myśleliśmy, a w rezultacie tego zaakceptowanie niższego standardu, zarówno powierzchniowego jak i jakościowego naszych mieszkań. Może to oznaczać powrót do rodzin trójpokoleniowych – i presja na młodych emerytów z pierwszego wyżu demograficznego, aby się wyprowadzili z miasta. Grozi nam także znane z kryzysu w Hiszpanii pokolenie „synków mamusi”, czyli trzydziesto letnich mężczyzn mieszkających z rodzicami, o ile – co prawdopodobne - rynek pracy także znajdzie się w stagnacji. W konsekwencji nastąpi zapewne spadek liczby małżeństw, wzrost liczby urodzeń pozamałżeńskich, ale i mniejsza niż się spodziewaliśmy liczba urodzeń. W dalszej perspektywie sytuacja demograficzna będzie więc wyglądała gorzej niż mieliśmy na to nadzieję jeszcze rok temu.

Mam jednak nadzieję, że po okresie „kuracji wstrząsowej” wrócimy do realnej oceny sytuacji. A ta jest taka, że wprawdzie nowe mieszkania są przewartościowane o jakieś 15-25%, ale nadal mają swoją wartość użytkową, a nie mamy miliona nikomu niepotrzebnych pustostanów, z którym nie wiadomo – jak w Hiszpanii – co zrobić. To co się w Polsce buduje i co wybudowano w ostatnich latach jest może w wielu przypadkach zaprojektowane zbyt intensywnie, ale generalnie ma przyzwoitą jakość i standard, i swą wartość użytkową zachowa na długo. Wartość użytkową mają też setki produktów produkowanych przez polski przemysł i rolnictwo, w tym przemysł związany z budownictwem: cegły, cement, okna i panele, a także praca jaką większość z nas wykonuje. Skala „życia na kredyt” była w Polsce mniejsza niż gdzie indziej, a konsumpcja w dużym stopniu związana z rzeczywistymi potrzebami. Musimy się pogodzić z tym, że nie jesteśmy wszyscy milionerami i – o ile nie będzie hiperinflacji – pewnie nie będziemy, ale wcale nie staliśmy się wszyscy nędzarzami, tylko dlatego, że załamały się giełdy od Nowego Jorku do Tokio.

Potrzebujemy jednak trochę czasu i wzajemnego zaufania, aby znów w to uwierzyć.

Kazimierz Kirejczyk
Prezes Zarządu
REAS Sp. z o.o.






Olgierd Roman Dziekoński
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury

ZMIANA REGULACJI
W BUDOWNICTWIE, GOSPODARCE PRZESTRZENNEJ
I MIESZKANIOWEJ



1. Wstęp

    Celem koncepcji zmiany regulacji w budownictwie, gospodarce przestrzennej i mieszkaniowej jest:
  • usprawnienie procesu inwestycyjnego w budownictwie przy zapewnieniu przestrzegania zasad ładu przestrzennego w odniesieniu do środowiska naturalnego i kulturowego oraz ochrony interesu osób trzecich
  • znaczący rozwój budownictwa mieszkaniowego realizowanego w formie zorganizowanej jako podstawowego składnika modernizacji i przekształcania oraz rewitalizacji miast
  • możliwość prowadzenia racjonalnej i efektywnej polityki rozwoju miast w oparciu zasady zintegrowanego rozwoju określone w dokumentach Karty Lipskiej i Agendy Terytorialnej UE zarówno na poziomie działań rządu jak i samorządów polskich
  • intensyfikacja rozwoju lokalnego przy uwzględnieniu mechanizmu opracowywania planów i programów lokalnych i regionalnych oraz krajowych w powiązaniu z alokacją środków finansowych, w szczególności w odniesieniu do inwestycji celu publicznego, wraz z zapewnieniem efektywnego systemu monitorowania zmian w zagospodarowaniu przestrzennym
  • zintegrowanie i powiązanie systemu gospodarki przestrzennej i zasad planowania oraz realizacji inwestycji z wymogami dyrektyw europejskich (dyrektywy w sprawie oceny wpływu wywieranego przez przedsięwzięcia na środowisko, dyrektywy przewidującej udział społeczeństwa w odniesieniu do sporządzania planów i programów oraz innych dyrektyw „środowiskowych”).

2. Idea zmian

    Przeniesienie w procesie inwestycji budowlanych ustalonego zakresu odpowiedzialności władzy publicznej, z administracji rządowej na samorząd lokalny oraz uczestników procesu inwestycyjnego (inwestorów, projektantów, wykonawców). Zwiększenie możliwości oddziaływania samorządu terytorialnego w procesie lokalizacji inwestycji na jakość rozwiązań i standard zabudowy. Przyjęcie zasady, że dobrem wspólnym, chronionym przez władzę publiczną jest rozwój zrównoważony, a narzędziem ochrony, system gospodarki przestrzennej wsparty kontrolą publiczną. Zapewnienie aktywnego udziału inwestorów w finansowaniu lokalnej (osiedlowej) infrastruktury technicznej i społecznej dla przedsięwzięć mieszkaniowych i rewitalizacyjnych z określeniem zasad współpracy z samorządem gminnym dla rekompensaty kosztów inwestycji oraz jej utrzymania i eksploatacji.

3. Sposób działania dla realizacji zmian

    Realizacja koncepcji związana jest z wprowadzeniem nowej polityki w zakresie zagospodarowania przestrzennego. Polityka ta oparta jest na zmianach prawa, przebudowie instytucji, zapewnieniu powszechnego dostępu do informacji o projektach i programach rozwoju oraz transferze wiedzy praktycznej i zapewnieniu nowych możliwości finansowania dla rozwoju urbanistycznego, co pozwoli w okresie czterech najbliższych lat na istotną faktyczną zmianę obecnego systemu gospodarki przestrzennej i rozwoju miast. Obecny system planowania zagospodarowania przestrzennego oraz realizacji inwestycji istniejący Polsce jest ugruntowany wieloletnią praktyką zarządzania zarówno w sferze publicznej oraz praktyce zawodowej, co jest wartością stabilizującą działanie administracji. Dlatego rozwiązania ustawowe powinny rozbudowywać i uściślać istniejące już rozwiązania prawne, wsparte orzecznictwem oraz praktyką postępowania administracji i stanem świadomości użytkowników - obywateli, a nie zmieniać całkowicie formę i strukturę prawa przez wprowadzanie nowych ustaw. Wprowadzenie do praktyki działania tak dokonywanych zmian i usprawnień ustaw wymaga przemyślanego oraz przygotowanego z odpowiednim wyprzedzeniem zestawu działań informacyjnych i szkoleń. Działania takie wsparte opracowaniem odpowiednich poradników i podręczników przedstawiających funkcjonowanie nowych procedur oraz metod i przykładowych sposobów pozwolą na skuteczne wdrożenie nowych formuł dla planowania i przygotowania do realizacji planów i projektów inwestycji. Opracowany system szkoleń uwzględni współpracę Ministerstwa Infrastruktury w ich przygotowaniu i uruchomieniu. Szkolenia będą obejmować zarówno środowiska zawodowe działające w izbach zawodowych jak i poprzez szeroko rozbudowany system warsztatów szkoleniowych przeznaczonych dla pracowników i przedstawicieli władz samorządowych pozwolą na upowszechnienie nowych rozwiązań i procedur w praktyce działania administracji i budowanie świadomości obywateli. Wprowadzenie zgodnych z zasadami dyrektyw UE zmian w procesie opracowywania planów zagospodarowania będzie wymagało znaczącego wzrostu nakładów pracy i tym samym spowoduje zwiększenie kosztów prac planistycznych, co powinno być skompensowane dodatkowymi środkami finansowymi w ramach nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.
    Dla realizacji zaproponowanej średnioterminowej strategii proponuje się opracowanie i przyjęcie trzech pakietów ustawowych oraz związanych z nimi działań organizacyjnych.

    Pakiet nr 1 wzajemnie zharmonizowanych zmian już istniejących ustaw celem racjonalizacji procesu planowania oraz realizacji inwestycji.
    Celem tych zmian jest zrezygnowanie ze zbędnych procedur administracyjnych oraz zintegrowanie trybu ocen oddziaływania na środowisko z procedurami planowania i ustalania lokalizacji inwestycji. Wraz z eliminacją postępowań administracyjnych konieczne jest wzmocnienie społecznej kontroli nad podejmowanymi rozstrzygnięciami, a także wzmocnienie zakresu personalnej odpowiedzialności uczestników procesu inwestycyjnego w ramach procedur realizacji budowlanej. Pakiet zmian będzie obejmował przeanalizowanie już funkcjonującej ustawy o szczególnych warunkach realizacji dróg wraz z wprowadzeniem do niej zmian w szczególności w odniesieniu do formuły ustalania odszkodowań oraz zapewnienia koordynowania nowych projektów dróg z planowanym zagospodarowaniem przestrzennym. Pakiet będzie obejmował zmiany następujących ustaw:
  • ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wraz z przebudową i uzupełnieniem treści rozporządzeń wykonawczych. Zarządzenia wykonawcze obejmują standardy planistyczne dla opracowywania projektów studium uwarunkowań i planów miejscowych, określenie zakresu materiałów dla decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz nowych standardów dla opracowywania takich form planowania jak urbanistyczne plany realizacyjne, a także określenia standardowych parametrów i wskaźników urbanistycznych dla studium wraz z przeniesieniem do planowania przestrzennego z prawa budowlanego części rozporządzenia o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie - w zakresie zabudowy działki oraz sytuowania budynków,
  • ustawy prawo budowlane wraz ze zmianą treści rozporządzeń wykonawczych w odniesieniu do zakresu opracowania projektu budowlanego, standardu rejestrowania budów i zasad utrzymania oraz prowadzenia rejestrów,
  • innych ustaw związanych z systemem planowania oraz realizacji inwestycji, a w szczególności; gospodarka nieruchomościami, o ochronie gruntów rolnych i leśnych, o ochronie zabytków, prawo geodezyjno-kartograficzne, o drogach publicznych, o podatkach i opłatach lokalnych, o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, a także ustawy o finansach publicznych,
    Opracowywany pakiet zmian jest przygotowywany w ścisłej współpracy z Ministerstwem Środowiska celem zapewnienia spójności proponowanych rozwiązań z opracowywaną w ministerstwie ustawą o ocenach oddziaływania na środowisko i dostępie obywateli do informacji. Proponowany pakiet zmian ustawowych wsparty będzie przeprowadzeniem akcji informacyjnej poprzez system ulotek w urzędach oraz przygotowanym zestawem poradników do planowania i ustalania lokalizacji inwestycji dla pracowników administracji i systemem szkoleń i warsztatów dla omawiania przykładowych procedur planowania i postępowania administracyjnego.

    Pakiet nr 2 zmian do już istniejących ustaw oraz ewentualnie przedstawienie nowych dodatkowych propozycji ustawowych.
    Celem takiego pakietu jest stworzenie warunków do zwiększenia udziału w rynku budownictwa mieszkaniowego różnych form zorganizowanego budownictwa mieszkaniowego (ZBM), a w tym również budownictwa dla osób średnio zamożnych w formule dostępnego budownictwa mieszkaniowego, z możliwością budownictwa na wynajem. Wsparcie dla różnych form ZBM oraz jego dostępności obejmuje zarówno kwestie realizacji budownictwa mieszkaniowego jak i mechanizmów jego finansowania, w tym również form wsparcia finansowego dla nabywców i najemców. Nastąpi to poprzez zmiany ustaw określających funkcjonowanie rynku mieszkaniowego w tym w szczególności ustaw: o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego, ustawy o BGK, ustawy o własności lokali, o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy, ale również i ustaw o gospodarce nieruchomościami, PPP, oraz ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Proponowane zmiany prawa powinny zapewnić możliwość przekształcenia obecnej formuły dodatków mieszkaniowych jako przedmiotowych, na mieszkaniowe dodatki o charakterze podmiotowym stanowiąc tym samym element aktywnej polityki mieszkaniowej gminy. Dla uruchomienia budownictwa na wynajem skierowanego wobec zróżnicowanych grup odbiorców celowe będzie wprowadzenie mechanizmu budowy mieszkań na gruntach gminnych pozyskiwanych na ten cel z gminnego zasobu gruntów mieszkaniowych, a następnie zabudowanych przez wyłonionych w trybie przetargu inwestorów z możliwością wynajmu, całych budynków lub określonej puli mieszkań, przez gminę na okres 20-30 lat. W ten sposób gmina będzie mogła realizować efektywnie lokalną politykę mieszkaniową, kierując taki zasób na rynek celem najmu wolnego, lub poprzez mechanizm dopłat dla lokatorów dla najmu wspieranego polityką o charakterze socjalnym. Wypracowanie nowej formuły dodatków mieszkaniowych powiązanych z formułą regionalnego mieszkania „referencyjnego” w zakresie kosztów i standardu, pozwoli na wyodrębnienie w ramach subwencji ogólnej przyznawanej gminom części mieszkaniowej tejże subwencji analogicznie do subwencji oświatowej. W ten sposób poprzez mechanizm algorytmu będzie można wspierać ze szczebla administracji centralnej gminną politykę mieszkaniowa pozostawiając lokalnym samorządom wybór najefektywniejszych form dla realizacji wybranej przez nie polityki.
    Nowa formuła budownictwa mieszkaniowego wymagać będzie wypracowania regulacji prawnych dla otwartych funduszy nieruchomościowych, które będą mogły nabywać wybudowane już mieszkania będące przedmiotem najmu od firm deweloperskich budujących na wynajem.
    Pakiet ustaw o ZBM powinien również zapewnić skuteczne regulacje dla rewitalizacji miast poprzez zapewnienie formalnych możliwości realizowania zasad rewitalizacji w ramach już istniejących ustaw działowych jak i poprzez zapewnienie środków finansowych w formie mechanizmu gwarancji i pożyczek analogicznego do formuły instrumentu finansowego Komisji Europejskiej JESSICA, realizowanego w ramach BGK. Pakiet zmian ustaw będzie uzupełniony koncepcją zorganizowania i uruchomienia w Polsce tzw. Obserwatorium Mieszkaniowego. Celowość zorganizowania takiej instytucji jest podniesiona w Raporcie Alonso Andrii przyjętego przez Parlament Europejski w 2007 roku. Zorganizowanie przez Polskę takiej instytucji w okresie 2010-2011 mogłoby być znaczącym wkładem do prac w ramach Prezydencji Polski w 2011 roku.

    Pakiet nr 3 zmian ustawowych oraz przygotowanych materiałów informacyjnych i wytycznych dla realizowania zasad zintegrowanego rozwoju i zarządzania miastami.
    Ten pakiet zmian ustawowych powinien być wsparty wypracowanymi zasadami dla prowadzenia polityki miejskiej w Polsce. Opracowanie zmian ustawowych jak i materiałów w formie poradników dla zintegrowanego planowania będzie poprzedzone projektami pilotażowymi przeprowadzonymi w wybranych polskich miastach. Podstawowym zadaniem w zakresie planowania zagospodarowania przestrzennego i rozwoju miejskiego jest zagadnienie równoważenia rozwoju społeczno-gospodarczego w przestrzeni, spełniające w tym względzie zalecenia Agendy Terytorialnej UE i rekomendowanego w Ramach Karty Lipskiej postulatu zintegrowanego planowania i zarządzania rozwojem miast. System zmian prawa powinien zapewniać wsparcie zrównoważonego rozwoju i ładu przestrzennego w szeroko rozumianym wymiarze, zarówno w odniesieniu do kwestii środowiska naturalnego, w tym oszczędności energii, jak i zachowania wartości kulturowej i dóbr architektury środowiska zabudowanego oraz wymiaru społecznego w rozwoju urbanizacji. Konieczne jest w tym względzie wskazanie, w jaki sposób przez planowanie rozwoju regionalnego kraju uzyskuje się oczekiwane zmiany w strukturze przestrzennej, uwzględniając efektywne wykorzystanie dostępnego transportu publicznego. Konieczne jest również interaktywne powiązanie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z ustawą o zasadach prowadzenia polityki rozwoju wraz ze zmianą tej ostatniej. Celowe jest wypracowanie odpowiadających uzgadnianym w ramach UE, a przygotowywanym przez Komisję nowym zasadom polityki spójności terytorialnej w odniesieniu do opracowanych i przyjętych krajowych formuł i procedur wzajemnego powiązania propozycji inwestycyjnych w programach operacyjnych z ustaleniami planów zagospodarowania przestrzennego dla nowej perspektywy finansowej 2014-2020. Wypracowany w ramach pilotażu standard krajowej polityki dla rozwoju miast będzie stanowił ważny argument w trakcie negocjacji z Komisją, co do kształtu wytycznych dla terytorialnego wymiaru polityki spójności UE i będzie mógł być prezentowany jako propozycja rządu polskiego w trakcie prezydencji w 2011 roku proponując nowy miejski wymiar dla polityki spójności UE.

4. Sposób działania dla zrealizowania zmian prawa

    Przewiduje się opracowanie pakietów zmian ustawowych oraz rozporządzeń wykonawczych i materiałów informacyjnych/szkoleniowych w ramach międzydepartamentalnych, koordynowanych zespołów zadaniowych, przy współpracy ekspertów zewnętrznych. Dla pakietu nr 1 ze względu na podjęte z wyprzedzeniem analizy i prowadzone dyskusje, propozycje zmian obejmą istniejące ustawy bez konieczności wyprzedzającego opracowania założeń projektów ustawowych. Dla pozostałych dwu pakietów zmian przewiduje się opracowanie założeń projektów, a dla pakietu nr 3 opracowanie założeń będzie poprzedzone wykorzystaniem doświadczeń z prowadzonych w wybranych miastach projektów pilotażowych.
    Opracowywane propozycje zmian będą na roboczo konsultowane z MOŚ w zakresie spójności z dyrektywami „środowiskowymi” UE. Po opracowaniu wstępnego projektu i przyjęciu przez kierownictwo resortu nastąpi, przedstawienie propozycji do szerokiej publicznej konsultacji w dwóch fazach: pierwszej, w ramach której projekty zostaną wstępnie ocenione, a następnie drugiej, w której po wprowadzonych poprawkach nastąpi formalne przedstawienie do konsultacji społecznych przed przekazaniem do uzgodnień międzyresortowych. W ramach pierwszej fazy konsultacji planowane jest zorganizowanie cyklu spotkań konsultacyjnych zespołu opracowującego zmiany z przedstawicielami organizacji i instytucji uczestniczących w procesach inwestycyjnych. W szerokich konsultacjach będą uczestniczyły izby zawodowe i stowarzyszenia branżowe, organizacje samorządu terytorialnego, izby gospodarcze i stowarzyszenia zawodowe ze sfery budownictwa.
    Równolegle do propozycji zmian legislacyjnych przygotowane będą nowe projekty rozporządzeń wykonawczych.

4.1. Planowane terminy dla opracowania poszczególnych projektów pakietów

    Ustawa o zmianie ustaw racjonalizujących proces inwestycyjny zostanie skierowana do Sejmu w październiku / listopadzie 2008. Ustawa zostanie przekazana wraz z projektami rozporządzeń wykonawczych w tym z rozporządzeniem o parametrach i wskaźnikach urbanistycznych zabudowy przygotowanych przez Instytut Rozwoju Miast i poddanych konsultacji profesjonalnej. Równolegle do końca roku (grudzień) nastąpi opracowanie przez Instytut Techniki Budowlanej pierwszej wersji projektu nowych warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Warunki te opracowywane będą na założeniu identyfikacji celów, które maja być spełniane w procesie budowania wysokiej jakości budynków, z jednoczesnym ograniczeniem rozbudowanych szczegółowych formuł normatywnych charakterystycznych dla obecnej edycji warunków technicznych. Nowe warunki techniczne zostaną poddane szerokiej konsultacji profesjonalnej w ramach oceny zainteresowanych środowisk zawodowych. Zakłada się po przeprowadzeniu cyklu konsultacji społecznych w pierwszym kwartale 2009, możliwość ich wydania w drugim kwartale nowego roku wraz z rozpoczęciem ich obowiązywania od 1 stycznia 2010. Wejście w życie nowych warunków technicznych zostanie powiązane z szeroką akcją informacyjną i szkoleniami realizowanymi w ramach środowisk zainteresowanych samorządów zawodowych.
    Zakłada się przedstawienie Radzie Ministrów założeń dla projektu ustawy o zmianie ustaw stanowiących pakiet zorganizowanego budownictwa mieszkaniowego w drugim półroczu 2008 (wraz z załączonymi kluczowymi rozstrzygnięciami dotyczącymi poszczególnych ustaw), następnie przygotowanie projektu zmian ustaw do końca roku, konsultacje społeczne projektu w grudniu I faza, w styczniu II faza wraz z uzgodnieniami resortowymi i skierowanie projektu ustawy na posiedzenie Rady Ministrów wraz z możliwością przekazaniem do Sejmu w lutym 2009. Zakłada się wejście w życie regulacji ustawowych 1 stycznia 2010 r.
    Zmiany ustawowe oraz projekty pilotażowe dotyczące zintegrowanego rozwoju miast i polityki miejskiej planowane są do rozpoczęcia w czerwcu br. z założeniem ich ukończenia, co do projektów pilotażowych do końca pierwszego kwartału 2010 i opracowaniem projektów ustaw do końca 2010 roku oraz materiałów szkoleniowych w pierwszej połowie 2011. Przewiduje się rozpoczęcie wdrażania ustaw w 2011 w powiązaniu z organizacją prezentacji nowej formuły zintegrowanego planowania zarządzania miastami w trakcie prezydencji Polski w 2011 roku.

4.2. Podstawowe zmiany usprawniające proces inwestycyjny w ramach Pakietu 1

    Proponuje się odejście od obecnej formuły równoległego przestrzennego i środowiskowego postępowania administracyjnego w realizacji inwestycji na rzecz jednolitej formuły „zgody urbanistycznej” udzielanej w procesie oceny możliwości lokalizacji inwestycji w ramach planowania przestrzennego w procedurze zintegrowanej z oceną oddziaływań środowiskowych. Strategiczna ocena środowiskowa oraz konieczna, wynikająca z dyrektyw, szeroka konsultacja społeczna byłaby włączona w procedurę sporządzania studium uwarunkowań, które określałoby zakres i lokalizację inwestycji istotnych dla środowiska. Ustalone w procesie „zgody urbanistycznej” warunki lokalizacji i standard zabudowy oraz wyposażenia technicznego obiektu byłyby podstawą dla sporządzenia projektu budowlanego. Projekt budowlany sporządzany w oparciu o wymogi określone w zgodzie urbanistycznej podlegałby na wniosek inwestora rejestracji zamierzenia budowlanego bez konieczności uzyskiwania decyzji administracyjnych. Dla inwestycji oddziaływujących na środowisko konieczna byłaby dla rejestracji, wydana przez gminę o ustaleniu lokalizacji, decyzja administracyjna, wydawana w oparciu o rozwiązania techniczne dotyczące ochrony środowiska zawarte w sporządzonym projekcie budowlanym. Fakt rejestracji byłby jednoznaczny z możliwością rozpoczęcia budowy. Po zakończeniu budowy zgłoszenie do użytkowania następowałoby również w oparciu o procedurę rejestracji. Dla zapewnienia bezpieczeństwa procesu budowlanego, budowa byłaby nadzorowana przez nadzór budowlany. Wszelkie uzgodnienia oraz opinie konieczne dla opracowania projektu oraz prowadzenia i ukończenia budowy miałyby formę oświadczeń przedkładanych przez inwestora, projektanta lub wykonawcę.

4.3. Kluczowe zmiany prawa dla racjonalizacji procesu inwestycyjnego (pakiet nr 1)
  1. Wzmocnienie roli studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego jako podstawowego dokumentu dla zarządzania rozwojem gminy.
  2. Powiązanie procesu sporządzania studium z wymogami dyrektywy o udziale społeczeństwa o sporządzaniu niektórych planów i programów.
  3. Ograniczenia „rozlewania się” urbanizacji gmin przez wyznaczenie granic planowanej urbanizacji, wynikających z „aglomeracji ściekowych” określonych w ramach studium.
  4. Wzmocnienie roli planu miejscowego jako dokumentu pozwalającego na prowadzenie realizacji polityki rozwoju gminy w odniesieniu do zarządzania nieruchomościami.
  5. Uzupełnienie dostępnych przez gminę instrumentów zarządzania w zakresie ładu przestrzennego przez wprowadzenie lokalnych przepisów urbanistycznych.
  6. Wyeliminowanie z porządku prawnego decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu i zapewnienie możliwości opracowywania przez inwestorów urbanistycznych planów realizacyjnych.
  7. Przyjęcie zasady stosowania określonych prawnie kategorii parametrów i wskaźników urbanistycznych jako podstawy dla decyzji w przypadku braku planu miejscowego.
  8. Określenie zasad koordynowania zamierzeń ponadlokalnych inwestycji celu publicznego z przewidywaną realizacją zagospodarowania przestrzennego w gminie.
  9. Wprowadzenie wskaźników urbanistycznych określających wielkości dla terenów zieleni w planach zagospodarowania przestrzennego województw.
  10. Wprowadzenie zasady wsparcia ochrony terenów otwartych poza granicami urbanizacji określonymi w studiach uwarunkowań.
  11. Wprowadzenie konieczności prowadzenia monitoringu zmian w zagospodarowaniu przestrzennym w powiązaniu z wdrażaniem dyrektywy INSPIRE.
  12. Powiązanie procedury sporządzania planu miejscowego oraz decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego i urbanistycznego planu realizacyjnego z wymogami dyrektywy w sprawie oceny wpływu wywieranego przez przedsięwzięcia na środowisko.
  13. Rezygnacja z decyzji o pozwoleniu na budowę i zastąpienie jej procedurą zgłoszenia / rejestracji projektu budowlanego.
  14. Rezygnacja z decyzji o użytkowaniu obiektu i zastąpienie jej formułą zgłoszenia / protokołu.
  15. Wzmocnienie personalnej odpowiedzialności uczestników procesu inwestycyjnego oraz zdolności po stronie władzy publicznej do oceny merytorycznej przedkładanych dokumentów.
  16. Usprawnienie form nadzoru wojewody nad działalnością samorządu w sferze zagospodarowania przestrzennego

5.0. Podsumowanie

    Jednym z głównych celów polskiego rządu w polityce mieszkaniowej jest gruntowna reforma systemu legislacyjnego. Aby zapewnić inwestorom sprzyjające środowisko do realizacji projektów mieszkaniowych, konieczne jest dalsze usprawnianie procesu inwestycyjnego. Reformy skoncentrują się przede wszystkim na uproszczeniu procedur administracyjnych, jak również usprawnieniu budowy i eksploatacji zorganizowanych kompleksów mieszkalnych. Rząd pracuje również nad strategią w polityce mieszkaniowej na lata 2014-2020 w związku z przekształcaniem funduszy strukturalnych Unii Europejskiej i w kontekście polityki spójności terytorialnej UE.



Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna
00-926 Warszawa, ul. Wspólna 2/4

GKUA/27/2008

wersja elektroniczna

OPINIA

Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej

o projekcie ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw, Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej „Przyjazne Państwo” (Druk Sejmowy 812) - uchwalona na posiedzeniu w dniu 1 października 2008 roku.

Inicjatywa poselska ws. projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw, jest obarczona dwoma zasadniczymi wadami.

Po pierwsze, należy się obawiać, że - wbrew założeniom - projekt nie spowoduje „przyśpieszenia powstawania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego” i nie zwiększy pokrycia terenów gmin planami miejscowymi.

Po drugie, projekt nie podejmuje a oddala w czasie konieczną i pilną, systemową reformę gospodarki przestrzennej w Polsce.

Projekt utrzymuje w mocy szereg elementów obowiązującej ustawy, które hamują w praktyce działania planistyczne władz gmin.

Dotyczy to zwłaszcza utrzymania decyzji o warunkach zabudowy, która blokuje planowanie miejscowe, dając władzom gmin wygodny instrument zastępczy. Zwiększa on kompetencje administracji gminnej w dziedzinie zmian zagospodarowania terenu, bez konieczności sporządzania planów. W efekcie, jak wykazały niedawne badania, ponad połowa pozwoleń na budowę jest w wielu gminach wydawana na podstawie decyzji o warunkach zabudowy. Jest to stan patologiczny, bowiem jedynie zaplanowana przestrzeń zapewnia właściwą koordynację rozwoju, właściwe wykorzystanie terenu, wysoką jakość funkcjonalną zagospodarowania terenu, ochronę środowiska oraz ekonomiczną stabilność inwestycji. Dlatego budowy realizowane w oparciu o decyzję o warunkach zabudowy winny być wyjątkami a nie zjawiskiem powszechnym, co ma miejsce w Polsce.

Przepis ten powoduje również szkodliwe pod względem społecznym i gospodarczym rozpraszanie zabudowy w sytuacji, gdy koncepcja zwartego miasta stanowi istotny składnik polityki przestrzennej krajów Zachodniej Europy. Jest to również przepis korupcjogenny (w praktyce urzędnik decyduje o wydaniu decyzji o warunkach zabudowy lub o odmowie jej wydania), a co istotne - zdaniem wielu prawników tryb ten jest sprzeczny z Konstytucją i jest zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego.

Obecne przepisy dotyczące wydawania decyzji o warunkach zabudowy odwołują się do zasady dobrego sąsiedztwa, co ma zdecydowanie negatywny wpływ na ład przestrzenny; gdyż jej idealistyczne założenia całkowicie wypaczyła praktyka administracyjna oraz orzecznictwo sądowe. W efekcie tereny wielu gmin, zwłaszcza tereny gmin wokół wielkich miast, są dewastowane i zaśmiecane różnego rodzaju „potworkami” budowlanymi i „wyspami” zabudowy mieszkaniowej na terenach rolnych, zabudowy o niskim standardzie użytkowym i estetycznym, pozbawionej usług, uzbrojenia i komunikacji.

Proponowana nowelizacja pozostawia te problemy bez rozwiązania, utrzymując wymienione przepisy w mocy. 

Drugą wielką wadą projektu jest jego wycinkowy charakter. Projekt oddala w czasie konieczną systemową reformę gospodarki przestrzennej, podejmując próbę rozwiązania jednego tylko z wielu ważnych problemów gospodarki przestrzennej. Tymczasem cały system gospodarki przestrzennej w Polsce jest niesprawny. Teza ta nie wymaga uzasadnienia, poświęcono temu dziesiątki raportów (w tym szereg raportów rządowych i raportów NIK) oraz liczne studia badawcze. Również cele reformy są powszechnie akceptowane, konieczne są:

[1] racjonalizacja procesów przestrzennych oraz wdrożenie do praktyki planistycznej i inwestycyjnej racjonalnych zasad ładu przestrzennego, opartego o zasadę zintegrowanego rozwoju i skuteczniejszy system planowania przestrzennego,

[2] usprawnienie procesu inwestycyjnego, poprzez wzmocnienie planowania przestrzennego, ograniczenie biurokracji, radykalne zmniejszenie obszarów uznaniowości w decyzjach administracyjnych i skrócenie czasu podejmowania decyzji.

[3] zahamowanie niekorzystnych zjawisk przestrzennych, zwłaszcza nasilających się procesów niekontrolowanej, chaotycznej suburbanizacji i „rozlewania się” miast.

[4] wdrożenie konstytucyjnej zasady rozwoju zrównoważonego do gospodarki przestrzennej i systemów inwestowania. 

Aby osiągnąć wymienione cele konieczna jest, oprócz usprawnienia planowania przestrzennego na szczeblu lokalnym, modernizacja wszystkich pozostałych szczebli planowania, zmiana pozycji prawnej planów, wzbogacenie instrumentów planistycznych tak, aby były bardziej elastyczne i dostosowane do różnych warunków naturalnych i społecznych miast i gmin. Konieczne jest sformułowanie i prowadzenie, w oparciu o prawo, racjonalnej polityki przestrzennej i urbanizacyjnej oraz wzmocnienie kontroli planistycznej. Szereg nowych rozwiązań proponuje projekt ustawy rządowej; projekt ten po dopracowaniu, może pozytywnie zmienić naszą gospodarkę przestrzenną.

Szczegółowe propozycje zmian obecnej ustawy również budzą wątpliwości, zasadnicze wątpliwości budzi zwłaszcza zastąpienie procedury uzgodnień procedurą opiniowania projektu, szczególnie w dziedzinach, w których władze gmin nie powinny być jedynym decydentem.

Pozytywnie należy ocenić propozycję dotyczącą obligatoryjnej renty planistycznej. Jak trafnie zauważyli autorzy projektu „Obecny stan dopuszczający pobieranie renty w granicach od 0 do 30 % skutkuje powszechnym zaniechaniem poboru opłaty.”

Reasumując, należy stwierdzić, że opiniowana ustawa nie próbuje rozwiązać większości kluczowych problemów gospodarki przestrzennej i inwestowania, a jej uchwalenie nie przyniesie pozytywnych efektów, stworzy jedynie pozory, że sprawa zapowiedzianego usprawnienia planowania przestrzennego została „załatwiona”. Projekt ustawy może być natomiast wykorzystany na etapie legislacyjnych prac Sejmowych, jako uzupełnienie kompleksowej inicjatywy legislacyjnej przygotowywanej przez Rząd.

Opinia powyższą Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna przedstawia z własnej inicjatywy w oparciu o uprawnienia, które nadało jej ZARZĄDZENIE Nr 31 Ministra Infrastruktury z dnia 31 marca 2008 r. w sprawie regulaminu Głównej Komisji Urbanistyczno – Architektonicznej (§ 5 ust. 1).

/-/ Adam Kowalewski
Przewodniczący
Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej



Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna
00-926 Warszawa, ul. Wspólna 2/4

GKUA/26/2008

wersja elektroniczna

OPINIA

Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej

o projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane, Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw – w wersji z dn. 23.IX.2008 r. uchwalona na posiedzeniu w dniu 1 października 2008 roku.

Główna Komisja została postawiona przed zadaniem trudnym do wykonania w obecnej fazie procesu legislacyjnego i do zajęcia stanowiska wobec projektu zmian dwóch ustaw oraz zmian licznych ustaw z ich „otoczenia prawnego”. Trudność ta polega na tym, że zmiany te zawierają – oprócz (w wielu przypadkach słusznych) „korekt” istniejących przepisów – również zmiany o charakterze „interwencji systemowych”, dla wprowadzenia których właściwszy byłby odmienny tryb prac legislacyjnych niż ten służący wprowadzaniu korekt i poprawek do przepisów istniejących. W efekcie, projekt ustawy proponuje takie nowe rozwiązania i procedury, których sprawność i efektywność budzi obawy lub wątpliwości, szczególnie w świetle dotychczasowej praktyki orzecznictwa administracyjnego dotyczącego przepisów dotyczących planowania i zagospodarowania przestrzennego, a więc z pewnością wymaga dalszego dopracowania i zmian, w szczególności tych wskazanych w przedstawionych dalej uwagach ogólnych i szczegółowych. Należy też uznać, że dla zmian o charakterze systemowym niezbędna byłaby uprzednia szeroka polityczna i profesjonalna debata o charakterze i zakresie takich zmian, identyfikacja systemowych przyczyn kryzysu gospodarki przestrzennej w Polsce, w końcu uzgodnienie systemowych założeń i celów, a następnie ich konsekwentna realizacja w procesie legislacyjnym.

1. W ocenie GKUA projekt wprowadza szereg racjonalnych zmian prawnych i stwarza szansę, że prawidłowo wdrażany, przyniesie pozytywne efekty.

1.1 Podkreślić należy zwiększenie kontroli planistycznej w procesach urbanizacyjnych, udoskonalony i wzmocniony został system planowania krajowego, poprawiono i uczytelniono relacje pomiędzy różnymi rodzajami planów, aczkolwiek nie wszystkie zmiany proponowane w sferze planowania ponadlokalnego są prawidłowe, o czym jest mowa w uwagach szczegółowych.

1.2 Koncentrując się na problematyce planistycznej projektu ustawy (rozdziału 2 dotyczącego zmian ustawy o pizp) Komisja uważa za ogólnie korzystną widoczną „ewolucję” projektu (w porównaniu z wcześniejszymi propozycjami Resortu), oraz te wszystkie propozycje, które zmierzając do zwiększenia kontroli planistycznej - wprowadzają nowe, potrzebne instrumenty – takie jak normatywy urbanistyczne, wzmocnienie roli komisji urbanistyczno – architektonicznych i wprowadzenie instytucji mediatora. Projekt likwiduje „decyzję o warunkach zabudowy”, korupcjogenną i promującą „rozlewanie się” miast, co dodatkowo wyeliminuje z praktyki wadliwie stosowaną zasadę „dobrego sąsiedztwa”.

1.3 Projekt czytelnie wzmacnia rolę studium gminnego oraz rolę planowania wojewódzkiego i krajowego (z zastrzeżeniami przedstawionymi w cz. 2).

1.4 Projekt wprowadza uproszczone instrumenty planistyczne dla obszarów zagospodarowanych lub nie przeznaczonych do intensywnej zabudowy, wymaga jednak takiej korekty, aby niektóre z tych narzędzi nie zastępowały planów miejscowych na obszarach podlegających rozwojowi lub przewidywanych do rozwoju w przyszłości;

1.5 Projekt w szerokim zakresie zastępuje „uzgodnienia” administracyjne opiniami, co należy uznać za decyzję prawidłową. Pewne wątpliwości budzi rezygnacja z niektórych uzgodnień, jak przykładowo osłabienie roli konserwatora zabytków.

1.6 Projekt wprowadza zachęty do uchwalania planów miejscowych, przywracając znaczenie rencie planistycznej i dokonując zmian w przepisach dotyczących podatku od nieruchomości na terenach objętych planami. Zalecenie GKUA do rozwiązań dotyczących renty planistycznej zawarte jest również w cz. 2 Opinii.

2. Równocześnie GKUA stwierdza, że szereg rozwiązań projektu wymaga zmian i uzupełnień a uchwalenie ustawy w jej obecnym, nie skorygowanym kształcie nie przyniesie istotnej poprawy w systemie gospodarki przestrzennej. GKUA wymienia zagrożenia o charakterze ogólnym oraz proponuje szereg zmian lub uzupełnień (wymagających dopracowania) ograniczając ich listę do spraw najistotniejszych.

2.1 Zamiast osiągnięcia istotnych celów, jakim miało być uproszczenie i przyspieszenie procesu inwestycyjnego oraz upowszechnienie planowania miejscowego – nastąpi zbędne skomplikowanie procedur i w konsekwencji odchodzenie od planowania miejscowego. Zagrożenie takie było uprzednio sygnalizowane, tymczasem omawiany projekt ustawy w wersji z dnia 23.09.2008 r. nie zawiera w tej sferze istotnych, korzystnych zmian w stosunku do projektu w wersjach z dnia 17.06.2008 r. oraz 5.09.2008 r., poza racjonalnymi uzupełnieniami dotyczącymi planowania krajowego i regionalnego (oraz licznymi korektami pomniejszej natury, idącymi na ogół w dobrym kierunku).

2.2 Regulacje proponowane w projekcie ustawy nadal jednak w większym stopniu kreują nowe rozwiązania, których sprawność i efektywność budzi obawy lub wątpliwości, szczególnie w świetle dotychczasowej praktyki orzecznictwa administracyjnego, o czym była już mowa; propozycje w tej sprawie zawiera końcowa konkluzja.

2.3 Zrekonstruowane i uzupełnione w projekcie ustawy procedury nie stworzyły gminom znacząco skuteczniejszych narzędzia kształtowaniu ładu przestrzennego; być może miejscowe lub krajowe przepisy urbanistyczne mogą po części spełnić to zadanie, jednak ich wprowadzenie niesie w sobie z kolei, niebezpieczeństwo powstania „trwałej protezy” planów miejscowych. Przepisy urbanistyczne winny być instrumentem pomocniczym przy osiąganiu minimalnych standardów ładu przestrzennego i zaspokajaniu podstawowych potrzeb w zakresie udogodnień publicznych. W projekcie ustawy natomiast stały się one, w wysokim stopniu, substytutem planowania miejscowego. Zakres ich stosowania winien być ograniczony ustawowo w takim stopniu, aby nie służyły do zastępowania planów miejscowych.

2.4 Pozytywnie oceniona propozycja projektu ustawy - wzmocnienia znaczenia renty planistycznej - wymaga dopracowania i sprecyzowania w projekcie ustawy.

2.5 Ustawa nie zobowiązuje władz centralnych do formułowania, stanowienia i wdrażania racjonalnej polityki przestrzennej i urbanizacyjnej, winny być to obligatoryjne zadania władz centralnych.

2.6 Jeśli przyjąć, że proponowany projekt jest również w dziedzinie planowania ponad-lokalnego zaledwie bardzo obszernym zbiorem korekt obecnych przepisów, to zwracamy uwagę, że jest on wprowadzany, bez uprzedniej analizy przyczyn złego funkcjonowania lub wręcz nie respektowania przepisów obecnych - poddawanych w projekcie korektom lub uchylanych. Proponowane zmiany nie osiągną pożądanej wysokiej jakości prawnej i efektywności „wdrożeniowej”, o ile pracom legislacyjnym nie będą towarzyszyć analizy orzecznictwa dotyczącego przepisów objętych proponowanymi zmianami oraz ocena przyczyn, dlaczego wiele z nich nie było realizowanych przy bierności właściwych organów kontrolujących. Należy też zbadać, czy obecne przepisy są przedmiotem krytyki dlatego, że nie są dość jednoznacznie sformułowane, co umożliwia ich interpretowanie lub omijanie.

2.7 Błędem jest powoływanie komisji urbanistyczno - architektonicznych przez „rady”, jeśli powinny pozostać ciałami doradczymi organów wykonawczych j.s.t. Uwaga jest oczywista i nie wymaga uzasadnienia.

2.8 Instytucja mediatora nie powinna być łączona z SKO. Brakiem projektu ustawy jest nie określenie wymagań merytorycznych dotyczących osób mogących sprawować funkcję mediatora.

2.9 Zdaniem Komisji, konieczne są liczne zmiany szczegółowe oraz poprawienie redakcji projektu ustawy, w celu nadania jego sformułowaniom niezbędnej spójności i konsekwencji. Propozycje takich zmian szczegółowych (nie ograniczonych do rozdziału 2 projektu), były już rekomendowane przez Główną Komisje do wykorzystania w pracach legislacyjnych i zostały przekazane Resortowi z datą 15.09.2008 r. Kolejna zaktualizowana wersja uwag szczegółowych, sformułowanych przez Zespół GKUA, zostanie przekazana Ministerstwu w ciągu tygodnia.

3. GKUA przedstawia uwagi o otoczeniu prawno-instytucjonalnym projektowanej ustawy, bowiem niespełnienie oczekiwań związanych z nowym projektem ustawy może być wynikiem treści ustaw regulujących inne dziedziny działalności państwa, oddziaływujących jednak na sferę gospodarki przestrzennej. Nie były one, z różnych przyczyn przedmiotem prac i inicjatyw legislacyjnych, jednak z racji na ich znaczenie również dla opiniowanego projektu, GKUA uznała za konieczne sformułowanie dodatkowej uwagi o ogólnych uwarunkowaniach projektu.

3.1 Ład przestrzenny i rozwój zrównoważony zależą od dobrego prawa materialnego, ale też od przystającego do gospodarki rynkowej systemu podatkowego. Gospodarka rynkowa wymaga jednak, aby system podatkowy wzmacniał społeczno - ekonomiczną racjonalność alokacji inwestycji i użytkowania gruntów. A to oznacza cenową internalizację korzyści renty lokalizacyjnej, przynajmniej w tej części, która wynika z inwestycji publicznych i zbiorowego wysiłku rozwojowego wszystkich inwestorów działających w przestrzeni. Instrumentem internalizacji jest podatek od nieruchomości związany z ich wartością. Oznacza to konieczność wprowadzenia powszechnego podatku od nieruchomości ad valorem. Bez tego podatku regulacyjny system planowania miejscowego nie będzie ani efektywny, ani powszechny, nie będzie też zapobiegał niektórym negatywnym skutkom wolnego rynku nieruchomości. Bez podatku ad valorem dywersyjna gra deweloperów i użytkowników przestrzeni o przejęcie zbiorowo lub spekulacyjnie wygenerowanej renty budowlanej - zniszczy każdy system planowania a władze lokalne nigdy nie potraktują planowania, jako własnego i korzystnego ekonomicznie instrumentu do pobudzania rozwoju. Podatek ad valorem jest również gwarantem spłaty kredytów zaciąganych na wyprzedzający rozwój terenów.

3.2 Opanowanie niekontrolowanego, chaotycznego i kosztownego dla całej gospodarki rozlewania się miast wymaga wyprzedzającej realizacji infrastruktury i tworzenia banków ziemi przez władze publiczne. Szansą na opanowanie tego zjawiska jest publiczny monopolu planistyczny. Monopol planistyczny, wraz z podatkiem ad valorem pozwala na bezpośredni zwrot nakładów na przygotowanie terenów pod zabudowę, wówczas będzie można mówić o szansach na rozwój trwały i zrównoważony oraz o sterowaniu rozwojem zgodnie z wymogami ładu przestrzennego, ładu gospodarczego i społecznego. Zasady te, wielokrotnie potwierdziła praktyka krajów gospodarczo zaawansowanych i winny być wprowadzone jak najszybciej w naszym kraju. 

3.3 Przepisy projektu nie dyscyplinują gmin w zakresie obowiązku dbałości o ład przestrzenny (co jest ich „zadaniem własnym” zgodnie z art. 6 Ustawy o samorządzie gminnym) i nadal nie dają wojewodom skutecznych uprawnień do walki z patologiami przestrzennymi.

3.4 Projekt nie zawiera przesłanek do zapewnienia kadr o odpowiednim poziomie fachowym, intelektualnym i moralnym dla realizacji przepisów prawa zawartych w projekcie ustawy, ani nie nakazuje podjęcia działań w tym kierunku. 

3.5 Karta Lipska podkreśla konieczność zintegrowanego zarządzania rozwojem, co jest równoznaczne z potrzebą zintegrowanego planowania na wszystkich poziomach władzy publicznej. W obecnej sytuacji, kiedy odrębnym trybem uchwalamy strategie rozwoju regionalnego i odrębnie budujemy plany zagospodarowania przestrzennego (bez niezbędnej korelacji między nimi), okazuje się, że jest potrzeba posiadania dodatkowego planu operacyjnego wdrażania inwestycji. Bez takiego narzędzia na poziomie wojewódzkim niemożliwe jest skoordynowanie ustaleń planów społeczno-gospodarczych i przestrzennych. Musimy być jednak świadomi, że proponując taki rodzaj planu operacyjnego utrzymujemy patologiczne podstawy obecnego planowania wojewódzkiego, nie usuwając przyczyn tych nieprawidłowości, ale podejmując jedynie próbę usuwania negatywnych skutków dualizmu w planowaniu publicznym. Bez usunięcia barier strukturalnych i nadania koordynacyjnej funkcji planowaniu przestrzennemu i zintegrowaniu go z planowaniem społeczno - gospodarczym, (czyli strategią wojewódzką), nadal będziemy tworzyć warunki do wzmacniania tak krytykowanego dalszego sektorowego planowania i stosowania specjalnych ustaw dla prowadzenia polityki przestrzennej.

3.6 Kwestii tej nie rozwiązuje także omawiany projekt ustawy na poziomie krajowym. Wprowadza, za projektem ustawy o polityce regionalnej (druk sejmowy nr 950) przygotowanej w MRR, wyróżniającej dwa dokumenty planistyczne: długookresową i średniookresową strategię rozwoju przestrzennego, trzeci dokument jakim jest krajowy plan rozmieszczenia inwestycji o znaczeniu krajowym. Zdaniem GKUA średniookresowa strategia rozwoju przestrzennego powinna się de facto pokrywać w dużym zakresie z problematykę planu krajowego. Niezależne czy ten plan nazywany będzie strategią średniookresową czy planem zagospodarowania przestrzennego kraju, powinien to być m.in. plan rozmieszczenia potencjalnych i przybliżonych lokalizacji, korytarzy, zaleceń indykatywnych i wiążących ustaleń do planów wojewódzkich i resortów pozwalających na doprecyzowania ustaleń w planach wojewódzkich i specjalistycznych planach sektorowych.

Wprowadzenie trzech planów podtrzyma niekorzystną dualność systemu planowania na poziomie krajowym. Takie rozwiązanie przyczyni się do dalszego sektorowego podziału polityki rozwoju. Współczesna gospodarka rynkowa wymaga natomiast koordynacji polityk cząstkowych i horyzontalnego do wspierania rozwoju społeczno gospodarczego na poziomie krajowym (zgodność ze strategią lizbońską).

3.7 Przy realizacji w projektowanych przepisach opisanego powyżej kierunku integracyjnego w planowaniu, należy jednak zadbać szczególnie o utrzymanie regulacji ochronnych (co może wymagać zmian w ustawach „szczegółowych”) i ścisłego ustalenia ich relacji do planów.

3.8 Propozycje rozwiązań planowania krajowego i wojewódzkiego nie przystają do wymagań dynamicznej, elastycznej gospodarki, która będzie musiała się rozwijać w warunkach rosnącej nieprzewidywalności zdarzeń i konieczności stałego, kroczącego dokonywania zmian planu. Wymagać to będzie stosowania nowych technik planistycznych, do których - jak widać z przedłożonych propozycji - nie jesteśmy przygotowani.

4. Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna zgłasza sześć wniosków z zakresu prawa budowlanego.

4.1 Celowe jest wprowadzenie systemu sprawdzania projektów inwestycji budowlanych, zalecanego w europejskich normach konstrukcyjnych. 

4.2 Wnioskujemy o wprowadzenia dla inwestycji wymagających sporządzenia projektu budowlanego obowiązku opracowania projektów lub rysunków wykonawczych oraz specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych – czyli dokumentacji wykonawczej.

4.3 Ustawa winna stworzyć możliwość przekazywania projektów obiektów budowlanych także w wersji elektronicznej, w procedurach wymaganych ustawą Prawo budowlane. 

4.4 Konieczne jest uzupełnienie regulacji zawartej w art. 34 projektu ustawy, dotyczącej zakresu projektu budowlanego, z określeniem opracowań, których wykonanie powinien zapewnić inwestor dla spełnienia wymagań przepisów i potrzeb własnych oraz ustalenie zasad archiwizowania tych dokumentów.

4.5 Wobec obciążenia projektanta dużym zakresem odpowiedzialności konieczne jest wzmocnienie instytucji nadzoru autorskiego - łącznie z wymagalną opinią autora projektu przy oddawaniu obiektu do użytkowania. 

4.6 Programy elektroniczne wykorzystywane przy obliczeniach statycznych konstrukcji, jako ważne dla ich bezpieczeństwa, winny posiadać na mocy odrębnych przepisów certyfikaty potwierdzające ich prawidłowe działanie.

5. Konkludując, Główna Komisja uznaje opiniowany projekt Ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane, Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (wersja z dnia 23.09.2008 r.) za propozycję lepszą niż dotychczasowe propozycje legislacyjne (oraz projekty zmian regulacji dot. planowania przestrzennego sformułowane poza Resortem) i wnioskuje, aby projekt ten stanowił podstawę dalszych prac legislacyjnych. Podkreślić należy, że nie należy ona jednak do działań legislacyjnych o charakterze reformy systemowej i że podjęcie takiej reformy jest konieczne.

GKUA wielokrotnie i bezskutecznie zwracała uwagę, że przy tworzeniu nowych przepisów i nowych rozwiązań prawnych, powinny być wykorzystane wnioski z orzecznictwa dotyczącego obowiązującego obecnie prawa, a w tym celu niezbędne jest przeprowadzenie stosownej analizy dotychczasowego orzecznictwa. Uwzględnienie wniosków z tej analizy powinno doprowadzić do takiej redakcji przepisów, która zasadniczo ograniczy zbyt częste w ostatnich latach przypadki interpretowania w procesie orzecznictwa przepisów regulujących zasady planowania przestrzennego niezgodnie z „duchem” ustawy, intencjami ustawodawcy, a nawet literą przepisów, zwłaszcza tych o ogólniejszym – „ideowym” - charakterze.

Właściwie skorygowany i uzupełniony projekt ustawy, w szczególności na podstawie analizy orzecznictwa administracyjnego dotyczącego materii i praktyki zmienianych przepisów, może radykalnie poprawić stan prawa i instytucji gospodarki przestrzennej w Polsce. Dlatego w ocenie GKUA celowe jest opracowanie w pilnym trybie ekspertyzy prawnej, która dostarczyć może logicznych i przekonywujących argumentów stronie rządowej, na etapie prac w Komisjach Sejmu i Senatu oraz umożliwić udoskonalenie opiniowanego projektu ustawy.

Biorąc pod uwagę etap prac legislacyjnych GKUA wnioskuje, aby uwagi i zalecenia zawarte w niniejszej opinii zostały wykorzystane i wprowadzone przez stronę rządową na etapie prac sejmowych. Główna Komisja wzięła w tym przypadku pod uwagę fakt zgłoszenia dwóch dodatkowych inicjatyw legislacyjnych (w tym jednej już skierowanej do Komisji Sejmowej) co najprawdopodobniej skłoni Komisję oraz Podkomisję Sejmową (która została powołana) do szerszej debaty nad przedkładanymi propozycjami ustawowymi, co stworzy możliwość wprowadzania nawet istotnych poprawek. 

/-/Adam Kowalewski
Przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej




Logo IPB
IZBA PROJEKTOWANIA BUDOWLANEGO                     Warszawa, dnia 12.09.2008 r
  THE CHAMBER OF CONSTRUCTION DESIGNING

PREZES

Pan
Roman Nowicki
Przewodniczący Kongresu
Budownictwa

    W związku z otrzymaniem do wiadomości projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (wersja z 05.09.2008 r.), stanowiący podstawę uzgodnień międzyresortowych – Izba Projektowania Budowlanego przekazuje do wiadomości UWAGI dotyczące tego projektu skierowane w dniu 12.09.2008 r. do Pana Olgierda Dziekońskiego Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Ksawery Krassowski



Logo IPB
IZBA PROJEKTOWANIA BUDOWLANEGO                     Warszawa, dnia 12.09.2008 r
  THE CHAMBER OF CONSTRUCTION DESIGNING

UWAGI
do projektu ustawy zmianie ustawy Prawo
budowlane,
ustawy o planowaniu i
zagospodarowaniu przestrzennym
oraz niektórych
innych ustaw

(do wersji z 05.09.2008 r.)

  1. Opiniowany projekt (z 05.09.2008 r.) jest wersją, która miała uwzględniać wyniki konsultacji społecznych. Konsultacjom społecznym podlegała wersja tej ustawy z dnia 16.06.2008 r.
    Jak wynika z zestawień, które sporządziło Ministerstwo Infrastruktury, w ramach konsultacji społecznych, zgłoszono 363 uwagi szczegółowe do ustawy Prawo budowlane i 546 uwag do ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Sporządzone zestawienia nie obejmują tzw. uwag ogólnych, zgłoszonych w procedurze konsultacji społecznych, a one wydają się istotne.
    W ramach powyższych konsultacji społecznych Izba Projektowania Budowlanego zgłosiła 11 uwag ogólnych i 25 uwag szczegółowych. Uwagi szczegółowe Izby zostały ujęte w zestawieniu zbiorczym.
  2. Niepokój w Izbie budzi zaobserwowany obecnie brak skoordynowania działalności legislacyjnej różnych organów posiadających inicjatywę ustawodawczą. Przykładowo:
2.1. Równolegle z opiniowanym projektem opracowanym przez Ministerstwo
Infrastruktury (z 05.09.2008 r.) przygotowany został projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw (wersja z 25.08.2008 r.). Zawiera on bardzo szczegółowe propozycje doprecyzowań różnych zagadnień, a w szczególności formalno-proceduralnych, związanych z oceną energetyczną i świadectwami energetycznymi budynków - 40 nowych regulacji, w tym 27 regulacji dotyczących art. 5 ustawy Prawo budowlane, który w założeniu miał zawierać wymagania podstawowe jakie powinien spełniać obiekt budowlany. Powstaje wątpliwość czy wszystkie nowe regulacje stanowią materię ustawową, czy niektóre z nich nie mogą być uregulowane w rozporządzeniu, dla wydania którego powinna być zaproponowana w projekcie nowelizacji odpowiednia delegacja.
2.2. Opiniowany projekt (art. 23, str. 89) przewiduje wprowadzenie 12 zmian w
ustawie z dnia 15 grudnia 2000 r. o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa oraz urbanistów (Dz. U. z 2001 r., Nr 5, poz. 42, z późń. zm), a w Sejmie RP procedowany jest projekt zmian w tej ustawie w dostosowaniu do dyrektywy unijnej. Powstaje pytanie czy te obydwie nowe regulacje są skoordynowane merytorycznie.
2.3. Komisja Nadzwyczajna „Przyjazne Państwo” Sejmu R.P., której
przewodniczy poseł Janusz Palikom, przekazała do Sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 812). Projekt zawiera propozycję 12 zmian w obecnej ustawie. Powstaje obawa czy projekt nowelizacji ustawy opracowany przez Komisję Nadzwyczajną jest merytorycznie zgodny z projektem Ministerstwa Infrastruktury.
W uzasadnieniu do projektu ustawy nie objaśniono zagadnień podniesionych w pkt. 2.1.-2.3.
  1. Jako korzystna nowość w opiniowanym projekcie ustawy Izba ocenia regulacje zawarte w art. 30 (str. 97), które dotyczą zmian w ustawie z dnia 28 marca 2003 r. o transporcie kolejowym (Dz. U. z 2003 r., Nr 16, poz. 988, z późń. zm.). Regulacje te dotyczą głównie nadawania uprawnień osobom sporządzającym projekty wyposażenia linii kolejowych w urządzenia przeznaczone do prowadzenia ruchu kolejowego i kierującym pracami wyposażenia linii kolejowych w te urządzenia. Izba potwierdza, że specjalność ta dla kolejnictwa jest niezbędna, a nie mieści się ona w zakresie działania Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.
  2. Zgłaszając uwagi do projektu ustawy nowelizującej w ramach konsultacji społecznych Izba miała świadomość, że nie wszystkie nasze propozycje będą przyjęte. Liczyliśmy jednak, że niektóre propozycje zostaną wykorzystane. Rzeczywistość jest jednak inna. Stawia to pod znakiem zapytania sens uczestniczenia Izby w konsultacjach społecznych i ponoszenia bezefektywnych nakładów pracy.
    W swoich propozycjach Izba zawsze kieruje się interesem publicznym. Propozycje Izby zawierały i uważamy że dalej zawierają, istotne sprawy dotyczące procesu inwestycyjnego, które powinny zostać uregulowane w ramach nowelizacji ustaw normujących działalność inwestycyjną.
    W związku z powyższym Izba wnioskuje o ponowne rozważenie przyjęcia podstawowych propozycji, które przedkłada.
4.1. Sprawdzenie projektów. Potrzeba wprowadzenia zmian w systemie
sprawdzania projektów inwestycji budowlanych, w ocenie Izby, jest niezbędna. Nowy system sprawdzania projektów jaki został zaproponowany w art. 20a i 18 (str. 6) jest bardzo ogólnie zarysowany i nie zapewni poprawy wykonywania tej istotnej czynności. Izba zaproponowała wprowadzenie w Polsce systemu sprawdzania zalecanego z eurokodach (europejskich normach konstrukcyjnych) z utrzymaniem zasad ogólnych zawartych w art. 20a. Zasady Eurokodów wymagają dodatkowego sprawdzania projektów obiektów o dużej konsekwencji zniszczenia przez niezależny, specjalistyczny zespół sprawdzający. Izba proponuje odpowiednią modyfikację zapisów w art. 20 ust. 2 i 3 obecnej ustawy oraz upoważnienie ministra właściwego do spraw budownictwa do określenia w rozporządzeniu wykazu obiektów wymagających 3-go w kolejności sprawdzenia przez fachową jednostkę, zatrudniającą wysokokwalifikowanych specjalistów.
Sprawdzanie powyższe, zdaniem Izby, powinno być przeprowadzane na odrębne zamówienie inwestora, w okresie zgłoszenia zamierzonej inwestycji do rejestracji przez właściwy organ. Uwagi i propozycje wynikające z protokółu sprawdzenia projektu budowlanego byłyby zalecane decyzją inwestora do uwzględnienia w projektach wykonawczych.
Izba wnioskuje następujący system sprawdzania rozwiązań zawartych w projekcie budowlanym:
  1. Utrzymać funkcjonujący obecnie system sprawdzania projektów, ukształtowany w wyniku regulacji zawartych w art. 20 ust. 2 i 3 pkt. 1 obowiązującej ustawy, z wprowadzeniem korekt, które powinny ograniczyć obserwowane mankamenty. Proponuje się zmianę numeracji ustępów i dodanie nowych ustępów o następującej treści:
    „ust. 2. Autor każdego opracowania projektowego jest zobowiązany wykonać autorskie sprawdzenie wykonanego przez siebie projektu.
    2a. Projektant ma obowiązek zapewnić sprawdzenie projektu budowlanego
    (skreślono słowo: architektoniczno) pod względem zgodności z przepisami, w tym techniczno-budowlanymi, przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane do projektowania bez ograniczeń w odpowiedniej specjalności lub rzeczoznawcę budowlanego.
    2b. Osoba wykonująca sprawdzenie powinna być niezależna organizacyjnie od projektanta.

    3. Obowiązek, o którym mowa w ust.2a, nie dotyczy:
    1) zakresu objętego sprawdzaniem i opiniowaniem na podstawie przepisów szczególnych,
    2) projektów obiektów i robot budowlanych, o których mowa w art. 29 i 33a.
    3a. Projektant razem ze sprawdzającym ponoszą odpowiedzialność za szkody powstałe w wyniku błędów w projekcie budowlanym i w dokumentacji wykonawczej, o której mowa w art. 40a.”
  2. Po art.20 dodaje się art. 20a w brzmieniu:
    „Art. 20a. 1. Dla obiektów o podwyższonym stopniu ryzyka lub o podwyższonych konsekwencjach zniszczenia, inwestor zapewnia wykonanie sprawdzenia rozwiązań zawartych w projekcie budowlanym przez stronę trzecią, tj. niezależny zespół sprawdzających.
    2. Sprawdzanie prawidłowości rozwiązań zawartych w projekcie budowlanym, o którym mowa w ust.1, jest wykonywane równolegle czasowo z procedurą rejestracji zamierzonej inwestycji, o której mowa w art. 35.

    3. Wnioski i propozycje sprawdzających, po ich rozpatrzeniu, decyzją inwestora, powinny być zalecone do uwzględnienia w projektach wykonawczych.
    4. W przypadku gdy inwestor akceptuje propozycje sprawdzających, kwalifikujące się do zmian o charakterze istotnym, o których mowa w art. 36a, jest zobowiązany wycofać wniosek o rejestrację zamierzonej inwestycji i przedłożyć nowy wniosek ze skorygowanym projektem budowlanym.
    5. Minister właściwy do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej, w drodze rozporządzenia, w sprawie sprawdzenia projektów budowlanych obiektów o podwyższonych konsekwencjach zniszczenia, określi:
    1) rodzaje obiektów, których projekty budowlane wymagają (3-go w kolejności ) sprawdzenia przez niezależny zespół sprawdzających, jako stronę trzecią, ze względu na podwyższone ryzyko lub podwyższone konsekwencje zniszczenia, uwzględniając rodzaje obiektów podane w załączniku do obowiązującej ustawy,
    2) współczynniki konsekwencji zniszczenia zalecane do uwzględnienia w projektach budowlanych obiektów, o których mowa w pkt.1,
    3) wymagania kwalifikacyjne i organizacyjne dla osób prawnych organizujących czynności sprawdzania obiektów, o których mowa w ust.1,
    4) tryb składania wniosków o sprawdzenie, zakres sprawdzania i czas, w którym powinna być wykonana ta czynność,
    5) szczegółowy sposób postępowania z uwagami i wnioskami wynikającymi ze sprawdzenia projektu budowlanego,
    6) tryb przekazywania przez podmioty sprawdzające okresowych informacji do właściwego organu o wynikach i wnioskach ze sprawdzania”
4.2. Dokumentacja wykonawcza. Wprowadzenie dla inwestycji, wymagających
sporządzenia projektu budowlanego, obowiązku opracowania projektów lub rysunków wykonawczych i specyfikacji technicznych wykonania robót budowlanych, w zakresie dostosowanym do skomplikowania robót budowlanych. Projekty wykonawcze i specyfikacje techniczne powinny podlegać procedurze sprawdzania organizowanej przez projektanta. Dokumentacja wykonawcza, tj. projekty wykonawcze, stanowiące uszczegółowienie rozwiązań zawartych w projekcie budowlanym dla potrzeb wykonania robót budowlanych i specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych, jako dokumenty inwestora, powinny podlegać jego akceptacji, przed ich skierowaniem do wykonawcy robót budowlanych.
Wprowadzenie stadium dokumentacji wykonawczej doprowadzi do zgodności regulacji zawartych w ustawie Prawo budowlane z wymaganiami art. 647 i 648 Kodeksu cywilnego. W obecnym stanie prawnym dokumentacja wykonawcza (projekty wykonawcze i specyfikacje techniczne) są wymagane tylko w inwestycjach realizowanych jako zamówienia publiczne - na podstawie ustawy Prawo zamówień publicznych. Natomiast na zasadzie dobrych praktyk, dokumentacja wykonawcza jest przygotowywana prawie powszechnie przez inwestorów, realizujących inwestycje ze środków prywatnych.
W ocenie Izby niezbędne jest w znowelizowanej ustawie Prawo budowlane uwzględnienie projektów wykonawczych oraz specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych jako dokumentów określających sposób wykonania i odbioru robot budowlanych. Wnioskuje się w zakończeniu rozdziału pt. „Postępowanie poprzedzające rozpoczęcie robot budowlanych” dodanie nowego art. 40a o następującej treści:
  1. Inwestor, przyjmując formułę realizacji robót budowlanych według zasad określonych w ustawie Kodeks cywilny ( art. 647 i 648 ) dla potrzeb wykonania robót jest zobowiązany do umowy dołączyć dokumentację stanowiąca podstawę ich wykonania.
  2. O zakresie i treści dokumentacji, nazwanej dokumentacją wykonawczą, rozstrzyga inwestor stosownie do specyfiki i charakteru obiektu oraz stopnia skomplikowania robot budowlanych.
  3. Dokumentację wykonawcza, stosownie do stopnia skomplikowania robot budowlanych, tworzą:
    1) opisy, rysunki i dokumenty, o których mowa w art.33d i art. 33e – dla robot nieskomplikowanych, określonych w art. 33a,
    2) dla robot, które wymagają sporządzenia projektu budowlanego, dokumentacje wykonawczą tworzą:
    a) projekt budowlany wraz z zaświadczeniem o zarejestrowaniu zamierzonej inwestycji, a dla przedsięwzięć oddziałujących na środowisko także z zezwoleniem na realizacje przedsięwzięcia,
    b) rysunki wykonawcze, a przy skomplikowanych obiektach branżowe projekty wykonawcze, stanowiące uszczegółowienie rozwiązań zawartych w projekcie budowlanym,
    c) specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robot budowlanych, zawierające wymagania niezbędne do określenia standardu i jakości wykonania robot w zakresie sposobu wykonania robót i ich odbioru, właściwości wyrobów budowlanych oraz oceny prawidłowości wykonania poszczególnych robót,
    d) informacja dotycząca bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, w przypadkach gdy jej opracowanie jest wymagane na podstawie przepisów odrębnych.
  4. Szczegółowy zakres i formę projektów wykonawczych oraz specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robot budowlanych inwestor może określić korzystając z regulacji wydanej na podstawie przepisów o zamówieniach publicznych.
  5. Do projektów wykonawczych, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych w sprawie ich zakresu, formy i sprawdzania odnoszą się te same wymagania jak do projektu budowlanego.
  6. Projekty wykonawcze i specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robot budowlanych inwestor akceptuje swoją decyzją i kieruje do wykonania robót budowlanych.”
4.3. Programy komputerowe to powszechne obecnie narzędzia do
wykonywania obliczeń inżynierskich, udostępniane na zasadach rynkowych. Dla podniesienia bezpieczeństwa ich stosowania, powinny one podlegać ocenie sprawdzającej (certyfikacji ) potwierdzającej poprawność uzyskiwanych wyników obliczeń. Jako produkty sprzedawane na rynku powinny posiadać potwierdzenie, ze ich stosowanie (zgodnie z instrukcja) daje prawidłowe wyniki, a więc nie zagraża bezpieczeństwu obiektu.
Wnioskuje się regulację ( art. 10a ) warunkującą wprowadzenie na rynek programów komputerowych do obliczeń inżynierskich. Zaproponowano wydanie rozporządzenia przez ministra właściwego do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej regulującego problematykę wprowadzania na rynek programów komputerowych do obliczeń inżynierskich w budownictwie..
W miejsce uchylonego artykułu 10a proponuje się wstawienie nowej następującej treści:
  1. Programy komputerowe służące do obliczeń inżynierskich mogą być wprowadzone na rynek i do użytkowania powszechnego dopiero po uzyskaniu certyfikatu wydanego przez jednostkę akredytowaną.
  2. Minister właściwy do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej, w drodze rozporządzenia , określi:
    a) rodzaje obliczeń inżynierskich, dla których programy wymagają certyfikacji,
    b) jednostki akredytowane upoważnione do certyfikacji programów komputerowych do obliczeń inżynierskich,
    c) szczegółowy tryb składania wniosków o certyfikację i wymagane dokumenty,
    d) tryb, zakres i sposób przeprowadzenia badań w procesie certyfikacji,
    e) sposób ustalania opłat i ich wysokość za przeprowadzenie certyfikacji inżynierskich programów obliczeniowych,
    f) sposób postępowania z wersjami programu, będącymi jego ulepszeniem,
    g) wzór certyfikatu wiarygodności programu komputerowego do obliczeń inżynierskich budownictwie”.
4.4. Przekazywanie projektów obiektów budowlanych w wersji
elektronicznej
Obecny sposób sporządzania projektów z wykorzystaniem komputerów, pozwala na ich przekazywanie i przechowywanie także w wersji elektronicznej. Z projektu rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie metodologii obliczania charakterystyki energetycznej budynku wynika wymóg aby świadectwo charakterystyki energetycznej budynku było opracowane w wersji papierowej i elektronicznej.
Podobnie raport oceny oddziaływania inwestycji na środowisko również jest wymagany w wersji papierowej i elektronicznej. Także z przepisów o zamówieniach publicznych wynika wymóg dysponowania dokumentacją projektową w wersji elektronicznej. Również nowelizowana ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wymaga opracowania dokumentów planistycznych w wersji papierowej i elektronicznej.
W ocenie Izby obszerność zmian w ustawie Prawo budowlane i obecny poziom technologii elektronicznej uzasadnia także w postępowaniach administracyjnych związanych z inwestycjami budowlanymi, korzystanie z formy elektronicznej. Niezbędne jest aby w ustawie Prawo budowlane i w odpowiednich rozporządzeniach zostały sprecyzowane zasady, standardy i format informatyczny dla przekazywania projektów w budownictwie. Powyższe zasady, standardy i format informatyczny powinny również uwzględniać zasady przyjęte przez służby geodezyjne oraz przewidywać możliwość nieupubliczniania niektórych elementów projektów, które mogłyby być wykorzystane przez organizacje terrorystyczne. Format informatyczny powinien również uniemożliwić wprowadzanie zmian do projektów przez osoby postronne, jak również kopiowanie projektów z naruszeniem praw autorskich.
Wnioskuje się w nowym art. 40b zamieszczenie delegacji dla ministra właściwego do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej, do wydania odpowiedniego rozporządzenia. Proponuje się następującą redakcję art.40b:
    1. Minister właściwy do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady i formaty przekazywania w wersji elektronicznej projektów obiektów budowlanych.
    1. W rozporządzeniu należy określić:
      1) jednolity dla wszystkich użytkowników format elektroniczny zapewniający przesyłanie i odbiór projektów budowlanych,
      2) system powinien spełniać wymagania administracji budowlanej, Prawa zamówień publicznych i być zgodny ze standardami geodezyjnymi,
      3) system powinien:
      a) przewidywać możliwość nieupubliczniania niektórych elementów projektów, które mogłyby być wykorzystane przez organizacje terrorystyczne,
      b) uniemożliwiać wprowadzenie zmian do projektów przez osoby postronne,
      c) uniemożliwiać kopiowanie projektów z naruszeniem praw autorskich.”
  1. W odniesieniu do zmian w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym Izba przekazuje następujące uwagi:
5.1. W ocenie Izby nowe regulacje prawne, głównie z zakresu ochrony
środowiska, znacząco podniosą nakład pracy i koszty opracowań planistycznych, tj. studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania gminy oraz planów miejscowych.
Izba proponuje i ponawia wniosek o włączenie do opracowywania studium i planów miejscowych przedstawicieli gestorów sieci uzbrojenia terenu, którzy za środki tych gestorów wykonywaliby wymagane studia dotyczące wariantowych lokalizacji ich inwestycji oddziaływujących z zasady na środowisko. Gminy kosztów związanych z analizami wariantowych lokalizacji tych inwestycji nie będą w stanie lub nie będą chciały ponosić.
Propozycja Izby oznacza, że po podjęciu decyzji o przystąpieniu do opracowania studium lub planu miejscowego wójt, burmistrz lub prezydent miasta zawiadamia gestorów tych sieci i zaprasza do udziału w pracach nad tymi dokumentami.
5.2. Proponowane zmiany w przygotowaniu dokumentów planistycznych
wskazują, że powinny być one wykonywane na zasadach ciągłości autorskiej, a nie przypadkowego wyboru wykonawców na zasadach ustawy Prawo zamówień publicznych – za najniższą cenę. Powinno się poważnie rozważyć powołanie (odtworzenie) zespołów wykonujących opracowania planistyczne w systemie ciągłym, z pełnym wykorzystaniem nagromadzonej wiedzy o obszarze objętym opracowaniem planistycznym. W projekcie nowelizacji, zabrakło w tym zakresie propozycji organizacyjnych.
5.3. W wersji projektu z 05.09.2008 r. przywoływany jest pierwotny tytuł nowej
ustawy środowiskowej. Tytuł ustawy, przyjętej przez Sejm we wrześniu b.r. jest następujący: „ustawa o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko”. Niezbędna jest korekta.

Autor:
Aleksander Krupa


Ksawery Krassowski
(prezes Izby)



13 marca 2008
Władysław Korzeniewski
magister inżynier architekt
ekspert Stałego Przedstawicielstwa
Kongresu Budownictwa

STUDIUM UWARUNKOWANIA, CZY PLAN OGÓLNY
ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO?


    Powszechna krytyka obecnie obowiązujących regulacji systemu miejscowego planowania przestrzennego wynika z ich nietrafności, zarówno jako podstawy przygotowania konkretnych przedsięwzięć inwestycyjnych i modernizacyjnych, jak i prowadzenia przez organy gminy systemowej gospodarki przestrzennej, spełniającej wymagania ładu przestrzennego, w tym urbanistycznego i architektonicznego, warunkującego zrównoważony rozwój jednostek osadniczych.
    Ustawa z dnia 23 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zachowała, wprowadzony już ustawą z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym, system planowania przestrzennego w gminie, wymagający opracowania przez organy gminy i uchwalenia przez rady gminy:
  1. studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, obejmującego jaj cały obszar, oraz
  2. planów miejscowych dla części obszaru gminy scharakteryzowanych w ustawie.
    Ustawa ustala obowiązek opracowania studium gminy w wyznaczonym terminie i określa szeroki zakres opracowania studium, postanawiając, że:
    (…) Art. 10. 1. W studium uwzględnia się uwarunkowania wynikające w szczególności z:
  1. dotychczasowego przeznaczenia, zagospodarowania i uzbrojenia terenu;
  2. stanu ładu przestrzennego i wymogów jego ochrony;
  3. stanu środowiska, w tym stanu rolniczej i leśnej przestrzeni produkcyjnej, wielkości i jakości zasobów wodnych oraz wymogów ochrony środowiska, przyrody i krajobrazu kulturowego;
  4. stanu dziedzictwa kulturowego i zabytków oraz dóbr kultury współczesnej;
  5. warunków i jakości życia mieszkańców, w tym ochrony ich zdrowia;
  6. zagrożenia bezpieczeństwa ludności i jej mienia;
  7. potrzeb i możliwości rozwoju gminy;
  8. stanu prawnego gruntów;
  9. występowania obiektów i terenów chronionych na podstawie przepisów odrębnych;
  10. występowania obszarów naturalnych zagrożeń geologicznych;
  11. występowania udokumentowanych złóż kopalin oraz zasobów wód podziemnych;
  12. występowania terenów górniczych wyznaczonych na podstawie przepisów odrębnych;
  13. stanu systemów komunikacji i infrastruktury technicznej, w tym stopnia uporządkowania gospodarki wodno-ściekowej, energetycznej oraz gospodarki odpadami;
  14. zadań służących realizacji ponadlokalnych celów publicznych.
    2. W studium określa się w szczególności:
  1. kierunki zmian w strukturze przestrzennej gminy oraz w przeznaczeniu terenów;
  2. kierunki i wskaźniki dotyczące zagospodarowania oraz użytkowania terenów, w tym tereny wyłączone spod zabudowy;
  3. obszary oraz zasady ochrony środowiska i jego zasobów, ochrony przyrody, krajobrazu kulturowego i uzdrowisk;
  4. obszary i zasady ochrony dziedzictwa kulturowego i zabytków oraz dóbr kultury współczesnej;
  5. kierunki rozwoju systemów komunikacji i infrastruktury technicznej;
  6. obszary, na których rozmieszczone będą inwestycje celu publicznego o znaczeniu lokalnym;
  7. obszary, na których rozmieszczone będą inwestycje celu publicznego o znaczeniu ponadlokalnym, zgodnie z ustaleniami planu zagospodarowania przestrzennego województwa i ustaleniami programów, o których mowa w art. 48 ust. 1;
  8. obszary, dla których obowiązkowe jest sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na podstawie przepisów odrębnych, w tym obszary wymagające przeprowadzenia scaleń i podziału nieruchomości, a także obszary rozmieszczenia obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2.000 m2 oraz obszary przestrzeni publicznej;
  9. obszary, dla których gmina zamierza sporządzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, w tym obszary wymagające zmiany przeznaczenia gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne;
  10. kierunki i zasady kształtowania rolniczej i leśnej przestrzeni produkcyjnej;
  11. obszary narażone na niebezpieczeństwo powodzi i osuwania się mas ziemnych;
  12. obiekty lub obszary, dla których wyznacza się w złożu kopaliny filar ochronny;
  13. obszary pomników zagłady i ich stref ochronnych oraz obowiązujące na nich ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej (…),
  14. obszary wymagające przekształceń, rehabilitacji lub rekultywacji;
  15. granice terenów zamkniętych i ich stref ochronnych;
  16. inne obszary problemowe, w zależności od uwarunkowań i potrzeb zagospodarowania występujących w gminie. (…).
    Równocześnie jednak z postanowień art. 9 ustawy wynika wprawdzie, że „ustalenia studium są wiążące dla organów gminy przy sporządzaniu planów miejscowych” jednakże „studium nie jest aktem prawa miejscowego”, czyli na jego podstawie nie można podejmować żadnych decyzji w zakresie realizacji gospodarki przestrzennej.
    Natomiast w zakresie roli i treści planów miejscowych ustawa z 23 marca 2003 r. ustala, że:
    Art. 14. 1. W celu ustalenia przeznaczenia terenów, w tym dla inwestycji celu publicznego, oraz określenia sposobów ich zagospodarowania i zabudowy rada gminy podejmuje uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zwanego dalej "planem miejscowym", z zastrzeżeniem ust. 6.
    2. Integralną częścią uchwały, o której mowa w ust. 1, jest załącznik graficzny przedstawiający granice obszaru objętego projektem planu.
    3. Plan miejscowy, w wyniku którego następuje zmiana przeznaczenia gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne, sporządza się dla całego obszaru wyznaczonego w studium.
    (…) 7. Plan miejscowy sporządza się obowiązkowo, jeżeli wymagają tego przepisy odrębne.
    8. Plan miejscowy jest aktem prawa miejscowego.
    Ustawa z 2003 r. ustala następująco ramową treść planu miejscowego:
    Art. 15. (…) 2. W planie miejscowym określa się obowiązkowo:
  1. przeznaczenie terenów oraz linie rozgraniczające tereny o różnym przeznaczeniu lub różnych zasadach zagospodarowania;
  2. zasady ochrony i kształtowania ładu przestrzennego;
  3. zasady ochrony środowiska, przyrody i krajobrazu kulturowego;
  4. zasady ochrony dziedzictwa kulturowego i zabytków oraz dóbr kultury współczesnej;
  5. wymagania wynikające z potrzeb kształtowania przestrzeni publicznych;
  6. parametry i wskaźniki kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu, w tym linie zabudowy, gabaryty obiektów i wskaźniki intensywności zabudowy;
  7. granice i sposoby zagospodarowania terenów lub obiektów podlegających ochronie, ustalonych na podstawie odrębnych przepisów, w tym terenów górniczych, a także narażonych na niebezpieczeństwo powodzi oraz zagrożonych osuwaniem się mas ziemnych;
  8. szczegółowe zasady i warunki scalania i podziału nieruchomości objętych planem miejscowym;
  9. szczególne warunki zagospodarowania terenów oraz ograniczenia w ich użytkowaniu, w tym zakaz zabudowy;
  10. zasady modernizacji, rozbudowy i budowy systemów komunikacji i infrastruktury technicznej;
  11. sposób i termin tymczasowego zagospodarowania, urządzania i użytkowania terenów;
  12. stawki procentowe, na podstawie których ustala się opłatę, o której mowa w art. 36 ust. 4.
    3. W planie miejscowym określa się w zależności od potrzeb:
  1. granice obszarów wymagających przeprowadzenia scaleń i podziałów nieruchomości;
  2. granice obszarów rehabilitacji istniejącej zabudowy i infrastruktury technicznej;
  3. granice obszarów wymagających przekształceń lub rekultywacji;
  4. granice terenów pod budowę obiektów handlowych, o których mowa w art. 10 ust. 2 pkt 8;
  5. granice terenów rekreacyjno-wypoczynkowych oraz terenów służących organizacji imprez masowych;
  6. granice pomników zagłady oraz ich stref ochronnych, a także ograniczenia dotyczące prowadzenia na ich terenie działalności gospodarczej, określone w ustawie z dnia 7 maja 1999 r. o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady.
    Ustawa wprowadza przepis, który afirmuje rolę planu miejscowego, jako planu szczegółowego, ponieważ wymaga wysokiej dokładności przedstawienia części graficznej ustalając, że:
    Art. 16. 1. Plan miejscowy sporządza się w skali 1:1.000, z wykorzystaniem urzędowych kopii map zasadniczych albo w przypadku ich braku map katastralnych, gromadzonych w państwowym zasobie geodezyjnym i kartograficznym. W szczególnie uzasadnionych przypadkach dopuszcza się stosowanie map w skali 1:500 lub 1:2.000, a w przypadkach planów miejscowych, które sporządza się wyłącznie w celu przeznaczenia gruntów do zalesienia lub wprowadzenia zakazu zabudowy, dopuszcza się stosowanie map w skali 1:5.000.
    Taka dokładność opracowania planu miejscowego uzasadnia przepis art. 4 ust. 1 ustawy, zgodnie z którym ustalenia prawomocnego planu miejscowego dają podstawę do realizacji zagospodarowania i zabudowy terenu nieruchomości objętej tym planem i zgodnie z jego ustaleniami, bez potrzeby jakiegokolwiek postępowania lokalizacyjnego.
    Jednakże określone w ustawie: zakres przestrzenny, treść i skala planu miejscowego sprawiają, że nie zakłada się, aby realnie ich opracowania pokryły cały obszar zainwestowania jednostek osadniczych. Z tego powodu ustawa zawiera również regulacje określające zasady i tryb ustalania lokalizacji inwestycji (art. 50 – 67), na obszarach nieobjętych obowiązującym planem miejscowym, w drodze wydawania przez organ gminy jednostkowych decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego lub o warunkach zabudowy innych inwestycji.
    Z pewnością jednak działalność inwestycyjna lub modernizacyjna wielkiej liczby podmiotów gospodarczych, zaspokajających wyłącznie własne potrzeby inwestycyjne, podejmowana na podstawie jednostkowych decyzji lokalizacyjnych, nie może zapewnić spełnienia ustawowego wymogu zrównoważonego i harmonijnego rozwoju całej jednostki osadniczej. Dotyczy to szczególnie braku ustaleń planistycznych dla lokalizacji dróg publicznych i obiektów infrastruktury technicznej naziemnej i podziemnej, wymagających określenia ich układu, klasyfikacji i podstawowych parametrów w skali całej jednostki osadniczej, a obecnie najczęściej z wykroczeniem poza jej granice.
    Równocześnie warunki wydawania decyzji o warunkach zabudowy inwestycji, nie będących inwestycjami celu publicznego, oparte jedynie na tzw.”zasadzie dobrego sąsiedztwa”, budzą nieustannie krytykę ze strony inwestorów, przede wszystkim z powodu przypadkowości korzystnych uwarunkowań i uznaniowego charakteru tych decyzji.
    Stan ten powoduje powstanie już w ciągu ostatnich czterech lat wielu projektów naprawy systemu planowania przestrzennego, umożliwiającego ograniczenie spiętrzonych „barier inwestycyjnych” i zapewnienie harmonijnego rozwoju i rewitalizacji jednostek osadniczych. Projekty te mają różne, często przeciwstawne wektory i z tego powodu nie doszło do ich uzgodnienia i akceptacji.
    Uzasadnia to przedstawienie propozycji powrócenia do systemu dwustopniowych planów miejscowych: ogólnych i szczegółowych, jaki został ustanowiony już w 1928 r. i sprawdził się w różnych warunkach ustrojowych, jako naturalny i uzasadniony „technologią” prac planistycznych i pragmatyką legislacyjną.
    Określone na wstępie cele ogólnego planu miejscowego wskazują, że jego opracowanie jest niezbędne dla całego obszaru gminy, szczególnie gdy jest nią miasto. Trzeba stwierdzić także, iż roli ogólnego planu miejscowego nie zastępuje obecnie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, które nie ma rangi prawa miejscowego i nie może stanowić podstawy do podejmowania decyzji lokalizacyjnych i czynności związanych z uzyskanie praw do terenu, a szczególnie do wywłaszczenia gruntów pod inwestycje celu publicznego.
    Jeżeli jednak porównać przedstawiony wyżej zakres opracowania studium, ustalony ustawą z 2003 r., z regulacjami dotyczącymi celów i treści ogólnych planów miejscowych, jakie obowiązywały w Polsce od 1928 r., to okazuje się, że studium uwarunkowań musi zawierać obecnie taki ładunek informacji, wyników analiz i istotnych wniosków planistycznych, że nieporównanie przewyższają one wszystkie wcześniejsze wymagania dotyczące treści planów ogólnych.
    Na dowód można przytoczyć tutaj odnośne przepisy rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 16 lutego 1928 r. o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli (Dz. U. RP nr 34, poz. nr 23 z późn. zm.) określające następująco rolę i treść planu ogólnego:
    Art. 1 (1). Dla przeprowadzenia regulacji i prawidłowego zabudowania miast i miasteczek miejskich oraz uzdrowisk, uznanych za posiadające charakter użyteczności publicznej – powinny być sporządzone plany zabudowania.
    (2). Dla osiedli, nie wskazanych w ust. (1), plany zabudowania powinny być sporządzone , gdy zachodzi tego potrzeba, a w szczególności : gdy wymagają tego zamierzenia inwestycyjne o państwowym znaczeniu, gdy ma być założone nowe osiedle, gdy osiedle ma charakter letniskowy, albo podmiejski, lub gdy chodzi o odbudowę osiedla zniszczonego wskutek klęski żywiołowej. Jeżeli taka potrzeba nie zachodzi, plany zabudowania dla tych osiedli będą sporządzane w miarę możności. (…)
    Art. 8. (1). Plany zabudowania mogą być sporządzane jako ogólne lub szczegółowe. Dopuszcza się sporządzenie ogólnych planów zabudowania, będących zarazem w całości lub w części szczegółowymi planami zabudowania.
    Art. 10. Ogólne plany zabudowania obejmują:
  1. linie regulacyjne, ograniczające obszary, przeznaczone na:
    1. główne arterie komunikacyjne, razem z urządzeniami pomocniczymi,
    2. na inne urządzenia komunikacyjne, jak lotniska, porty wodne itp. oraz pod budowę budynków, zakładów i urządzeń użyteczności publicznej,
    3. na place publiczne. skwery, parki, ogrody, place sportowe i inne podobne urządzenia, przeznaczone do użytku publicznego,
    4. na uprawę leśną, rolną, ogrodniczą (ewentualnie ogródki działkowe) lub inną podobną,
    5. na cele wyłącznie mieszkaniowe,
    6. na cele mieszkaniowe z dopuszczeniem zakładów przemysłowych, nie podpadających po przepisy art. 18,
    7. na cele wyłącznie przemysłowe;
  2. podział miejscowości na strefy, według sposobu zabudowania jedno lub wielopiętrowego, zwartego, grupowego, luźnego lub mieszanego, ogniotrwałego lub nieogniotrwałego, gdy ten ostatni jest dopuszczalny, z określeniem najwyższej dopuszczalnej wysokości i gęstości zabudowania poszczególnych stref;
  3. profile podłużne i charakterystyczne poprzeczne istniejących i projektowanych przewidzianych w planie arterii komunikacyjnych.
    Późniejsze regulacje, dotyczące systemu planowania przestrzennego, zawarte w ustawach z 1961 i 1984 r., zmieniały wprawdzie akcenty w określeniu celów, wskazując na związek planowania przestrzennego z planowaniem gospodarczym, ale zawierały jeszcze bardziej lapidarne określenie ich treści, a przecież oparte na tych przepisach plany ogólne wszystkich miast spełniały tę rolę w praktyce jeszcze do końca lat 90-tych.
    Na tej podstawie można postawić wniosek, aby wprowadzić ustawowo zasadę. iż studium uwarunkowań odpowiadające przepisom ustawy z 2003 r. uzyskuje moc prawa miejscowego w zakresie obejmującym ustalenia odpowiadające np. wyszczególnionym w przytoczonym wyżej art. 10 ust. 2 pkt 1 i 2, 4 – 7, 11 – 13 i 15, po zweryfikowaniu ich aktualności w określonym terminie i podjęciu stosownej uchwały rady gminy. Zastąpi to konieczność wprowadzenia par force oddzielnego opracowania planów ogólnych jednostek osadniczych, dublujące treść studium, które ze względów bardziej formalnych ni, z merytorycznych jest jedynie zbiorem życzeń, a nie podstawą decyzji realizacyjnych w sferze gospodarki przestrzennej.
    Może to wymagać rozszerzenia delegacji, zawartej w art. 10 ust 4, w celu zobowiązania właściwego ministra do ustalenia w drodze rozporządzenia do określenia również szczegółowych wymagań co do sposobu przedstawienia w części graficznej studium i w części tekstowej ustaleń, które uzyskują rangę prawa miejscowego. Z pewnością będzie to dotyczyć np. ustalenia racjonalnych wymagań dotyczących skali opracowania części graficznej, pozwalającej na realistyczne przedstawienie całego układu komunikacji oraz przesyłowych i magistralnych sieci infrastruktury technicznej (np. w sprawdzonej już od dawna skali 1:5000), z określeniem ich klas, linii rozgraniczających i warunków wyznaczania linii zabudowy, z przedstawieniem w dokładniejszej skali charakterystycznych przekrojów poprzecznych ze wskazaniem stref ich ochrony i bezpieczeństwa.
    Natomiast w odniesieniu do warunków zabudowy terenów, przeznaczonych pod określony rodzaj zabudowy, w ustaleniach studium, uzyskujących rangę prawa miejscowego, powinny być określone wskaźniki gęstości zabudowy, graniczne (a nie średnie) wysokości zabudowy, formy zabudowy pierzei ulic i placów, a w przypadkach uzasadnionych wymaganiami ochrony konserwatorskiej – także wymagania dotyczące ukształtowania i pokrycia dachów. Ustalenia te mogą być odpowiednio uściślane lub modyfikowane w opracowywanych sukcesywnie planach miejscowych, które będą spełniać rolę planów szczegółowych.
    Oddzielnie trzeba rozpatrywać cele, warunki i środki realizacji prawidłowej gospodarki przestrzennej przez organy gminy, wymagajcej systematycznego monitoringu i sprawnego przepływu informacji między organami a zainteresowanymi podmiotami gospodarki przestrzennej, a także zapewnienia realnych warunków uczestnictwa fachowych komisji urbanistyczno-architektonicznych w kształtowaniu urbanistycznego i architektonicznego ładu przestrzennego. Podstawowym zadaniem w tym zakresie jest ustalenie racjonalnych zasad postępowania lokalizacyjnego, bez doktrynalnych uprzedzeń i forsowania interesów jednostkowych wbrew interesom ogólnym.
(W. Korzeniewski)



Adam Kowalewski
Architekt, dr nauk ekonomicznych

Przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej
Prezes Rady Nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej
Instytut Rozwoju Miast w Krakowie

Warszawa, czerwiec 2008 r.

GOSPODARKA PRZESTRZENNA

Informacja
przygotowana na posiedzenie Sejmowej Komisji Środowiska1

Stan
Prowadzenie racjonalnej gospodarki przestrzennej należy, w krajach o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, do zadań władz publicznych – krajowych, regionalnych oraz lokalnych. Ta niesłychanie ważna pod względem społecznym, gospodarczym i kulturowym sfera odpowiedzialności władz publicznych jest w Polsce niedoceniana, w konsekwencji, gospodarowanie przestrzenią, sfera planowania przestrzennego i system inwestowania są dziś w stanie głębokiego kryzysu a kolejne próby naprawy, kryzys ten pogłębiają. Teza ta nie wymaga uzasadnienia, potwierdza ją otaczająca nas rzeczywistość. Każdy, kto dojeżdża do pracy z terenów podmiejskich naszych metropolii, kto próbuje uzyskać pozwolenie na budowę, dla kogo estetyka przestrzeni czy dostęp do usług i spacer w parku mają znaczenie, odczuwa wady polskiej gospodarki przestrzennej. Jest to jednocześnie sfera występowania wielu paradoksów:
  • Proces inwestowania jest niesłychanie zbiurokratyzowany a równocześnie chaos i dezorganizacja funkcjonalna naszych miast narasta a progi inwestycyjne są dla uczciwych inwestorów trudne do pokonania.
  • W obowiązujących miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego2 wskazano tereny mieszkaniowe, dla co najmniej 9 milionów mieszkańców (zakładając niską intensywności wykorzystania terenu) a w studiach uwarunkowań3 gmin przewidywana wielkość terenów była już w roku 2005 dwukrotnie większa (ponad 15 milionów mieszkańców, czyli 4 miliony mieszkań) i, co istotne, liczby te dotyczą głównie dużych miast. Równocześnie słyszy się narzekania, że brak planów hamuje budownictwo mieszkaniowe.
  • Od wielu lat panuje, co najmniej w deklaracjach, rzadko spotykany polityczny consensus, że gospodarka przestrzenna wymaga naprawy. Jednak od 1994 roku, nie podjęto próby kompleksowego, systemowego rozwiązania problemów gospodarki przestrzennej, nie uczynił tego żaden z kolejnych rządów RP.
  • Paradoksalna jest działalność samorządów lokalnych. Konstytucja powierzyła Samorządom władztwo nad przestrzenią polskich miast i gmin, tymczasem czternaście lat po uchwaleniu przez Sejm ustaw regulujących problemy planowania i zagospodarowania przestrzennego, niedawne badania wykonane przez firmę Ernst&Young wykazały, że w przeciętnej polskiej gminie połowa pozwoleń na budowę wydawana jest w trybie decyzji administracyjnej, na obszarach pozbawionych planów4. Ten tryb działania, będący w krajach rozwiniętych wyjątkiem, w Polsce stał się regułą i jest powodem, niesłychanie szkodliwej, chaotycznej, niekontrolowanej urbanizacji.
  • Paradoksalne są postawy i działania środowisk deweloperów. Utyskują oni, że planowanie przestrzenne stało się obecnie przeszkodą w ich pożytecznej, przynoszącej dobrobyt działalności; że brak planów to brak terenów i brak mieszkań. Równocześnie jednak nie sprzyjają próbom naprawy tej sytuacji.
  • Wciąż nierozwiązany w Polsce problem to partnerstwo publiczno-prywatne bez którego, nie jest możliwa modernizacja polskich miast, uczy nas tego doświadczenie krajów „zachodnich”. Jednak udział inwestora prywatnego w inwestycji publicznej, bo do takich należą z zasady modernizacje urbanistyczne, jest w Polsce niesłychanie trudny. Po pierwsze, prawo nie wspiera a utrudnia te inicjatywy, po drugie władza lokalna nie odważy się na taki krok gdyż natychmiast zostanie, słusznie lub nie, oskarżona o korupcję. I po trzecie, dla prywatnego inwestora władza publiczna nie jest partnerem godnym zaufania, bowiem istnieje realna groźba, że kolejny burmistrz czy wójt nie będzie respektował zobowiązań swojego poprzednika.
Paradoksy te i bariery to w dużym stopniu bagaż naszej historii, dlatego tak trudno z nimi walczyć. Zwłaszcza, kiedy po latach zniewolenia, nastała w roku 1989 władza, która oświadczyła, że jesteśmy wolni i że wszystko, co nie jest zakazane, możemy robić.
Więc posiadacz kawałka pola wie, że jako właściciel może na nim budować, co chce i jak chce, i że nikogo nie będzie o pozwolenie prosił. I dziś bardzo trudno mu wytłumaczyć, że nowa władza nie do końca miała rację i że są jeszcze inne dziedziny w Państwie, obok obrony narodowej i podatków, w których wolności i swobody w krajach cywilizowanych nie ma, bo być nie może. Do takich dziedzin należy użytkowanie i zagospodarowanie przestrzeni, bowiem ich racjonalność determinuje postęp cywilizacyjny, ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju gospodarczego i decyduje o warunkach życia wszystkich obywateli.

Skutki
W krajach, które problemy rozwoju miast i racjonalnej gospodarki terenami są doceniane przywiązuje sie wielką wagę do monitorowania i kontroli procesów przestrzennych. Umożliwiają one ocenę racjonalności i konsekwencje zmian stanu zagospodarowania terenu oraz społeczne i gospodarcze skutki prowadzonej polityki przestrzennej. W Polsce ekonomiczne i społeczne konsekwencje chaosu przestrzennego, koszty bezplanowej gospodarki przestrzennej i „rozlewania się” miast nie są badane, jednak skutki nieracjonalnej gospodarki przestrzennej wszyscy odczuwamy na co dzień:
  • Niekontrolowana urbanizacja i brak koordynacji przestrzennej procesów inwestycyjnych utrudnia funkcjonowanie miast i pogarsza warunki życia ich mieszkańców oraz obniża społeczną i ekonomiczną wartość przestrzeni. Działające dziś systemy transportu oferują niski komfort podróżowania i powodują olbrzymie koszty społeczne i ekonomiczne – niespotykaną w innych krajach UE ilość ofiar i coraz większe straty czasu na podróże.
  • Brak troski o miasta, o ich standard i jakość usług, zaniedbane przestrzenie publiczne, brak polityki miejskiej i zanik publicznej kontroli procesów przestrzennych – powodują narastającą degradację terenów zurbanizowanych i ich dezintegrację. Zieleń publiczna, użytkowana w polskich miastach od dziesięcioleci jest dziś wyprzedawana i niszczona. W Warszawie po 1989 roku nie zbudowano ani jednego parku publicznego, za to wiele zniszczono, dewastowany jest system klinów nawietrzających, pielęgnowany w stolicy przez kilkadziesiąt lat.
  • Ochrona interesu publicznego jest nieskuteczna, nawet rozumienie problemu interesu publicznego jest ułomne, ograniczane z zasady do spraw inwestycji drogowych i infrastruktury. Tymczasem w krajach rozwiniętych obejmuje ono szereg problemów, takich jak standard życia w miastach czy społeczne cechy zagospodarowania przestrzeni, które winny promować społeczną integrację, eliminować wykluczenia i segregacje. Interes publiczny to również zapewnienie właściwego poziomu usług, dostępu do funkcji kultury i edukacji, troska o klimat miasta i jego systemy transportu publicznego.
Nie wyciągamy wniosków z polityki unijnej, która, w licznych dokumentach, zaleca troskę o miasta. Ostatni z nich, "Kartę Lipską" podpisał również w ubiegłym roku polski minister budownictwa, ale zalecenia "Karty" są w Polsce ignorowane. Likwidując Ministerstwo Budownictwa oraz funkcjonalne departamenty odpowiedzialne za sprawy miast, rząd udowodnił, że problemów miasta nie rozumie i nie szanuje.

Przyczyny
Dlaczego nie potrafimy uporządkować spraw gospodarki przestrzennej? Co powoduje, że racjonalna polityka przestrzenna jest tak skomplikowanym i trudnym zadaniem?
  • Po pierwsze, przestrzeń jest dobrem skończonym a wiele jej elementów, zwłaszcza tam gdzie przestrzeń jest intensywnie użytkowana, należy do dóbr cennych i deficytowych a równocześnie, lista jej użytkowników, podmiotów zainteresowanych wykorzystaniem terenów, majątku, nieruchomości, wód i innych zasobów naturalnych jest długa. Użytkownikami przestrzeni są obywatele, właściciele i przedsiębiorcy, grupy społeczne lub lokalne społeczności, koncerny międzynarodowe i państwa. Użytkownicy, wykorzystując przestrzeń dla własnych potrzeb, muszą wywoływać konflikty i spory, bowiem ich interesy są często kolizyjne, dlatego immanentną cechą gospodarowania przestrzenią są konflikty. Wynegocjowane kompromisy często nie zadawalają wielu uczestników „gry o miasto” i wymagają trudnych, nieraz niepopularnych, decyzji politycznych.
  • Po drugie, dwoisty charakter przestrzeni jako przedmiotu osobistej czy grupowej własności i jako dobra wspólnego powoduje, że prawo własności i mechanizmy rynkowe nie mogą być jedynymi regulatorami sposobu użytkowania i zagospodarowania terenów i rozwiązywania nieuchronnych konfliktów. Stąd od początków istnienia miast kontrola władania i użytkowania terenów oraz rozstrzyganie konfliktów między zainteresowanymi stronami jest niezbywalnym zadaniem władzy publicznej, a uporządkowany pod względem prawnym i instytucjonalnym system gospodarki przestrzennej jest niezbędny w każdym państwie, niezależnie od ideologii rządzącej partii politycznej, bo tylko on może zapewnić ochronę tak praw jak i wolności obywateli oraz dobro i rozwój państwa.
  • Po trzecie, czasy nowożytne obarczyły władze publiczne, odpowiedzialnością za racjonalne gospodarowanie przestrzenią, eliminowanie konfliktów, oszczędne wykorzystywanie jej zasobów i ochronę interesów obywateli, z tego powodu racjonalna gospodarka przestrzenna wymaga kontroli publicznej nad użytkowaniem terenu. W konsekwencji, o jakości gospodarki przestrzennej decyduje wola polityczna rządzących, stanowione prawo oraz kondycja administracji. W Polsce, po 1989 roku dyktat państwa ustąpił miejsca wolnej grze grup interesu, w której władze publiczne stały się bardziej uczestnikiem niż arbitrem i rzecznikiem interesów społecznych, mimo szumnych politycznych deklaracji i zapisów ustawowych. Do wypełniania swych niezbywalnych funkcji zabrakło władzom publicznym woli, wiedzy i środków, ich działalność w gospodarce przestrzennej cechuje stanowienie pełnego sprzeczności i nierealistycznych zapisów prawa, brak jasnych celów polityki przestrzennej, rozmywanie odpowiedzialności, woluntaryzm i krótkowzroczność działań. Nakłada sie na to demontaż służb publicznych gospodarki przestrzennej, zwłaszcza służb planowania przestrzennego, podczas gdy w krajach takich jak Niemcy, Francja czy Zjednoczone Królestwo, problemami gospodarki przestrzennej zajmuje się liczna kadra; w służbach samorządowych, regionalnych i państwowych pracują tysiące wykwalifikowanych pracowników i ekspertów, wspierają je liczne instytuty badawcze. Kadra urzędnicza jest tam stabilna, objęta systemami służby cywilnej i tym samym „odporna” na polityczne zmiany i kryzysy. Ekipa rządząca ma możliwości formułowania własnej polityki przestrzennej – temu służą dokumenty planistyczne, rządowe i regionalne oraz system prawny, który można modyfikować. Równocześnie, stabilna służba publiczna i obowiązujące dokumenty planistyczne zapewniają ciągłość, logikę oraz przestrzeganie zasad racjonalnej gospodarki przestrzennej, ważnych dla gospodarczego i społecznego rozwoju Państwa.
  • Po czwarte, systemowa, kompleksowa reforma gospodarki przestrzennej będzie w Polsce zadaniem politycznie trudnym i mało wdzięcznym, bowiem wymagać będzie kilku lat żmudnej pracy, trudnych negocjacji i kompromisów oraz, co najważniejsze, owoce tej pracy zbiorą następne ekipy polityczne. W efekcie rodzą się różne spec-ustawy, które mają rozwiązać w ciągu kilku miesięcy albo akcje w rodzaju 100 ustaw w sto dni. W obecnym modelu gospodarki przestrzennej wybudowanie mitycznych 3 milionów mieszkań nie jest możliwe, ale gdyby się powiodło, w obecnym systemie gospodarowania przestrzenią – byłoby straszliwą katastrofą dla Polski. Bowiem, racjonalna gospodarka przestrzenna, oparta o sprawnie działające instytucje publiczne i uporządkowany system prawny wymaga planowania i nadzoru oraz zaangażowania odpowiednich środków publicznych. W Polsce kolejne ekipy polityczne prześcigają się w licytacji pod hasłem „tanie państwo”, niekiedy lansuje się też pogląd, że gospodarowanie przestrzenią to wyłącznie domena lokalnych samorządów. Jest to nieporozumienie, bowiem bez aktywnego udziału wszystkich władz publicznych, również władz centralnych, bez planowania krajowego, mądrej polityki regionalnej, instytucji planistycznych, dobrych systemów statystycznych i odpowiednich nakładów finansowych, racjonalna gospodarka przestrzenna na szczeblu lokalnym nie jest możliwa.
  • Piąta wielka bariera to słabość społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, brak nam społeczeństwa świadomego swych praw, aktywnego, zorganizowanego i wykształconego. W konfrontacji z takim społeczeństwem władze państwowe dbać muszą o standard życia w miastach i jakość ich przestrzeni. W Polsce tej kontroli społecznej brak i niewiele czynimy aby budować społeczną świadomość spraw przestrzennych.
Wnioski
System gospodarki przestrzennej wymaga reformy. Jej cele, po latach debat, wydają się być oczywiste, szereg dobrych propozycji zawierają dokumenty przygotowane przez kolejnych Ministrów Budownictwa, raporty Państwowej Rady Gospodarki Przestrzennej, Tezy Krajowej Rady Izby Urbanistów5, memoriały i raporty Polskiej Akademii Nauk, opinie Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, ekspertyzy Instytutu Rozwoju Miast oraz dokumenty organizacji zawodowych:
  • Cel główny to systemowe uporządkowanie całej sfery gospodarki przestrzennej w Polsce. Model gospodarki przestrzennej i jej podstawowy instrument, którym jest planowanie przestrzenne, winny zapewnić społeczny ład przestrzeni, gwarantujący jej użytkownikom możliwość korzystania z walorów przestrzeni, eliminujący segregacje i wykluczenia. Koniecznym jest również, aby nowy system zapewnił ład ekonomiczny, czyli efektywne gospodarczo użytkowanie przestrzeni oraz właściwe warunki inwestowania. Nowy model gospodarki przestrzennej winien zapewnić skuteczną ochronę dziedzictwa historii oraz ład kulturowy i estetyczny w naszych miastach oraz skuteczną ochronę środowiska i wdrożenie do praktyki gospodarczej - konstytucyjnej zasady zrównoważonego rozwoju. Cel ten może być osiągnięty jedynie poprzez wprowadzenie skutecznej, publicznej kontroli użytkowania terenów.
  • Polityka przestrzenna państwa winna wspomagać działania gospodarcze, eliminować ryzyko inwestycyjne oraz ryzyko strat makroekonomicznych, zwłaszcza ryzyko nieuzasadnionego marnotrawienia przestrzeni i nieracjonalnego zużycia zasobów środowiska. Konieczne jest stworzenie korzystnych warunków dla aktywności inwestorów i przedsiębiorców, czemu winna służyć stabilna polityka przestrzenna sektora publicznego, rządu i samorządów lokalnych oraz jawność i spójność tej polityki. Konieczna są nowe, prawne instrumenty pozwalające na godzenie interesów społeczności miejskiej, przedsiębiorcy, inwestora i właściciela, czyli budowy równowagi pomiędzy sferą interesu publicznego i prywatnego oraz budowy consensusu społecznego w sferze polityki przestrzennej. Niezmiernie ważne jest również wdrożenie do praktyki gospodarczej i do systemu gospodarowania przestrzenią ekonomicznych instrumentów, zwłaszcza podatku od nieruchomości oraz obowiązkowych scaleń gruntów.
  • Skuteczna ochrona interesu publicznego wymaga troski o stwarzanie właściwych warunków życia i korzystnych warunków dla rozwoju społecznego i gospodarczego oraz ochronę wartości kulturowych i przyrodniczych. W interesie publicznym leży również zahamowanie patologicznych procesów przestrzennych, rygorystyczna ochrona środowiska przyrodniczego, terenów rolnych i leśnych czy przeciwdziałanie budowaniu sub-standardowych osiedli mieszkaniowych. Dlatego szczególnej troski wymaga problem efektywności wdrażania polityki przestrzennej państwa na poziomie lokalnym, a zwłaszcza zagwarantowanie przez państwo minimalnych standardów życia wszystkim obywatelom, co oznacza czystość środowiska, dobrze funkcjonujący transport czy właściwą dostępność usług. Ochrona interesu publicznego wymaga wyposażenia władz publicznych wszystkich szczebli w nowe, efektywne instrumenty prawne i ekonomiczne.

Głównym warunkiem racjonalizacji polskiej gospodarki przestrzennej jest zbudowanie nowoczesnego systemu planowania przestrzennego oraz systemu monitorowania i kontroli przebiegu procesów przestrzennych. Konieczne jest wprowadzenie obligatoryjnego sporządzanie planowania dla wszystkich szczebli zarządzania: planowania krajowego, planowania regionalnego obejmującego terytorium całego województwa oraz jego obszary funkcjonalnych i metropolitalne oraz planowania lokalnego, miejscowego obejmującego zurbanizowane i przewidziane do urbanizacji lub przekształceń tereny gminy. Nie ma racjonalnej potrzeby ani nie jest realne pokrycie planami miejscowymi obszaru całych gmin. Konieczne jest natomiast szybkie doprowadzenie do stanu, w którym urbanizacyjne procesy odbywają się w praktyce wyłącznie na terenach objętych obowiązującymi planami miejscowymi a zakres dopuszczalnej ekspansji zabudowy wynika z realistycznie ocenionych potrzeb gminy oraz z przyjętych zasad polityki przestrzennej kraju i regionów. Są to podstawowe warunki zahamowania katastrofalnego procesu rozpraszania zabudowy.
Konieczny jest polityczny consensus w zakresie głównych rozwiązań systemowych. Należy wyjaśnić spór, od lat nierozstrzygnięty, o treść prawa użytkowania, jeśli bowiem prawo użytkowania nie uzyska ograniczonej, przyjętej w innych krajach wykładni i nie będzie pod kontrolą publiczną, żadna nowa inicjatywa legislacyjna nie przyniesie oczekiwanych zmian. Należy rozstrzygnąć dylematy hierarchii planów i stworzyć skuteczne instrumenty egzekwowania, na wszystkich etapach planowania, zdefiniowanej i obowiązującej polityki przestrzennej Państwa. Ze spraw szczegółowych, dwie są niezmiernie ważne. Po pierwsze, należy powszechnie wdrożyć martwe dziś przepisy o przymusowych scaleniach oraz przyjąć szeroko stosowaną w krajach zachodnich praktykę oddzielenia procesu przejmowania wywłaszczanych terenów, od sporów o wysokość rekompensat, z zasady wieloletnich.

Reforma będzie bardzo trudna, poszerzanie kontroli publicznej (w tej reformie konieczne) jest procesem politycznie kontrowersyjnym, zaniedbania są olbrzymie, nieporozumienia narastają od lat, różne grupy nacisku i „szara strefa” gospodarki terenami, nie sprzyjają reformie. Wciąż jeszcze, konsekwencje obecnego stanu gospodarki przestrzennej nie są w pełni ogarniane a potrzeba jej zreformowania doceniana. Jest ona jednak konieczna, jeśli chcemy, aby polskie miasta i metropolie stały się miastami i metropoliami europejskimi, aby mogły w przyszłości konkurować na rynku globalnym i aby, co najważniejsze, były efektywne gospodarczo i przyjazne swoim mieszkańcom. Ale wstępnym warunkiem przełamania kryzysu gospodarki przestrzennej jest polityczna wola i determinacja władz krajowych w ustanowieniu kontroli publicznej nad procesami przestrzennymi, co było polską rzeczywistością od początków II Rzeczypospolitej, a co rządy III RP zaniedbały. Bowiem to władze publiczne mają obowiązek troski o społeczny i gospodarczy ład przestrzeni oraz prawo decydowania o sposobie jej użytkowania.

1Termin nie jest ustalony.
2W przypadku budownictwa mieszkaniowego problem dotyczy nie tylko zapewnienia odpowiedniej rezerwy terenów pod samo budownictwo (w planach miejscowych zagwarantowano na ten cel 4,4 tys. km2 terenów), ale także zabezpieczenia komunikacji, usług publicznych, terenów zielonych,… „Raport o Stanie zagospodarowania przestrzennego kraju przyjęty przez RM w dniu 215 maja 2007 roku.
3Samorządy przewidywały, że 8,2 tys. km2 powierzchni może być wykorzystane pod zabudowę mieszkaniową. Stanowi to średnio ponad 3% powierzchni kraju, przy czym najwyższy wskaźnik jest w gminach miejskich (ponad 8%), a najniższy w gminach miejsko-wiejskich (niecałe 2%). „RAPORT O STANIE I UWARUNKOWANIACH PRAC PLANISTYCZNYCH W GMINACH NA KONIEC 2005 ROKU” WARSZAWA, grudzień 2006
4Wielu prawników twierdzi, że jest to tryb niekonstytucyjny.
5Wstępne tezy do działań legislacyjnych dotyczących PLANOWANIA I ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO (wrzesień 2005).




Adam Kowalewski
Architekt, Dr Nauk Ekonomicznych

”Gospodarka przestrzenna w Polsce”

kryzys gospodarki przestrzennej w Polsce – konieczność reformy gospodarki przestrzennej – bariery i szanse tej reformy – cele reformy i kierunki zmian – uwarunkowania reformy

2007
 
1.    Racjonalne gospodarowanie przestrzenią


Omawiając problemy gospodarowania przestrzenią, należy na wstępie uświadomić sobie jak ważny a równocześnie jak skomplikowany i trudny jest to problem, jak trudne jest formułowanie polityki państwa, a więc polityki rządu i władz lokalnych1, która w rozwiniętych gospodarczo krajach określa cele gospodarki przestrzennej oraz, jak skomplikowanym zadaniem jest tworzenie systemu praw i instytucji, które są konieczne dla prowadzenia racjonalnej polityki przestrzennej.
Uwarunkowania gospodarki przestrzennej powodują, że nieliczne tylko kraje, głównie europejskie i anglosaskie oraz najbogatsze kraje Azji, prowadzą racjonalną - opartą o prawo, instytucje i demokratyczne procedury – politykę przestrzenną. Zdecydowana większość państw świata nie jest w stanie takiej polityki formułować i wdrażać, nawet jeśli istnieją w nich imitacje prawne i organizacyjne systemów planowania i zarządzania przestrzenią. Do państw tych należy również Polska, której system gospodarki przestrzennej, pomimo istnienia rozbudowanej legislacji i systemu instytucji publicznych, w sferze procesów realnych jest nieracjonalny, nie chroni interesów społecznych i nie zaspakaja potrzeb nowoczesnej gospodarki2.

Co powoduje, że racjonalna polityka przestrzenna jest korzystna i dlaczego jej prowadzenie jest tak skomplikowanym i trudnym zadaniem?

Przestrzeń jest dobrem skończonym a wiele jej elementów, zwłaszcza tam gdzie przestrzeń jest intensywnie użytkowana, należy do dóbr cennych i deficytowych. Dlatego źródłem większości konfliktów i wojen jest od wieków chęć zawładnięcia terytoriami i zasobami innych krajów czy regionów. Obecnie, w erze rosnących deficytów surowcowych, antagonizmy te narastają. I jeśli nawet często deklarowane są ideologiczne lub polityczne motywy agresywnych działań poszczególnych państw, większość ekonomistów i politologów twierdzi, że rzeczywistym źródłem obecnych konfliktów zbrojnych jest ekonomia. Istnieje też olbrzymia literatura przedmiotu, od wydawnictw statystycznych ONZ po książki Vonneguta czy Lema, podejmujących problem rosnących zagrożeń cywilizacyjnych, będących wynikiem rabunkowej gospodarki przestrzennej i konfliktów, które użytkowanie przestrzeni rodzi.
Lista użytkowników przestrzeni, podmiotów zainteresowanych wykorzystaniem terenów, majątku, nieruchomości, wód i innych zasobów naturalnych jest długa, obejmuje obywateli, właścicieli i przedsiębiorców, grupy społeczne lub lokalne społeczności, wreszcie koncerny międzynarodowe i państwa. Użytkownicy ci, wykorzystując przestrzeń dla własnych potrzeb, muszą wywoływać konflikty i spory, bowiem ich interesy są często sprzeczne i kolizyjne.
Nieraz, godzenie tych interesów jest trudne, często podejmując decyzje o użytkowaniu terenu czy prowadząc określoną politykę przestrzenną, natrafiamy na nierozwiązalne dylematy.

Przykładem tego są zasady rozwoju zrównoważonego, zapisane w systemach prawnych wielu państw. Prowadzą one bowiem do wielkiego dylematu - co jest ważniejsze – szansa przetrwania następnych pokoleń czy nasz obecny dobrobyt? Innym przykładem, o lokalnym wymiarze, jest spór o obwodnicę Augustowa. Pomijając jego źródła, konfliktu pomiędzy ekologami i mieszkańcami miasta rodzi trudne pytanie, co jest ważniejsze? Czy szybkie3 zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom – czy ochrona cennego przyrodniczo obszaru?
Obydwa przykłady są w gruncie rzeczy bardzo skomplikowanym i wieloaspektowymi przykładami konfliktów interesów, tu służą jedynie ilustracji tezy, że immanentną cechą gospodarowania przestrzenią są konflikty, jako efekt jej użytkowania przez podmioty o różnych interesach, uprawnieniach i motywach działania.

Czasy nowożytne, kodyfikując pojęcia dobra publicznego i interesu społecznego, obarczyły władze państwowe, centralne i lokalne, odpowiedzialnością za racjonalne gospodarowanie przestrzenią a więc odpowiedzialnością za eliminowanie konfliktów, oszczędne wykorzystywanie jej zasobów i ochronę interesów obywateli. W tym celu, większość rozwiniętych gospodarczo i zaawansowanych cywilizacyjnie krajów stworzyło systemy prawne i powołało instytucje, które odpowiadają za definiowanie przestrzennych interesów państwa, określanych często, jako interes publiczny, instytucje zobowiązane i upoważnione do prowadzenia racjonalnej gospodarki przestrzennej w imię ochrony tych interesów.
Problem ten w Polsce jest wciąż jeszcze nieskodyfikowany i władze centralne naszego kraju tego zadania nie realizują, o czym będzie dalej mowa. W krajach prowadzących racjonalną gospodarkę przestrzenną, które zbudowały zaawansowane systemy kontroli procesów przestrzennych, problem ten jest doceniany i coraz częściej, kraje te rozumiejąc globalny charakter gospodarki przestrzennej, promują również współpracę ponadnarodową w tej dziedzinie. Dobrym przykładem jest w tym względzie coraz szersze wkraczanie instytucji Unii Europejskiej w sprawy gospodarki przestrzennej, które jeszcze do niedawna były traktowane, jako obszar pełnej autonomii poszczególnych krajów członkowskich4.

Charakter tego prawa i instytucji jest z zasady zależny od modelu politycznego i gospodarczego każdego z Państw, jednak zarówno kraje „realnego socjalizmu” jak też kraje „demokracji zachodniej” takie działania podejmowały.
Kraje socjalistyczne, których doktryna polityczna zapowiadała pełne upaństwowienie środków produkcji, prowadziły bardzo rygorystyczną i scentralizowaną politykę w tym zakresie. System gospodarki przestrzennej miał charakter dystrybucyjny, władze decydowały o sposobach i formach użytkowania terenu, a nakazowy i często brutalny system gospodarki terenowej umożliwiał sprawną realizację przyjętej polityki. Dla ówczesnych władz skuteczność działania tego systemu miała znaczenie zasadnicze, dlatego również w Polsce działał on w miarę sprawnie.
W krajach „zachodnich”, systemy gospodarki przestrzennej są budowane i modernizowane od połowy XIX Wieku. Zapewniają one władzom publicznym możliwość oddziaływania, w ramach różnych modeli prawnych, na przebieg procesów przestrzennych, na ich racjonalizację i koordynowanie. W Polsce, od roku 1989 budowany jest podobny model gospodarki, oparty o pryncypia państwa prawnego, teoretycznie respektujący szereg zasad powszechnie akceptowanych w krajach Europy, takich jak prawa gospodarki wolnorynkowej i wolnej konkurencji, subsydiarność oraz podział władz publicznych na dwie domeny – rządową i samorządową. Podobnie jak w innych krajach Europy ochrona praw właściciela jest dość szeroka (aczkolwiek ma określone granice), interes publiczny jest (w teorii) chroniony, regulacje rynku nieruchomości są ograniczane. Gospodarka przestrzenna prowadzona jest przez władze publiczne, przy podziale kompetencji gwarantującym formalnie samorządom terytorialnym rolę wiodącą i przy zachowaniu gwarancji uczestniczenia społeczeństwa w jej formułowaniu i realizacji.

Kondycja administracji publicznej, odpowiedzialnej za gospodarkę przestrzenną, określa możliwości jej racjonalnego prowadzenia. W krajach takich jak Niemcy, Francja czy Zjednoczone Królestwo, na szczeblu rządowym, w jednostkach regionalnych oraz w samorządach lokalnych tysiące wykwalifikowanych pracowników zajmuje się jej sprawami. Jest to kadra stabilna, z zasady objęta systemami służby cywilnej i tym samym „odporna” na polityczne zmiany i kryzysy. Jest to logiczne, bowiem uporządkowany pod względem prawnym i instytucjonalnym system gospodarki przestrzennej jest potrzebny w nowoczesnym państwie, niezależnie od ideologii aktualnie rządzących partii politycznych. Nie znaczy to, że nie mają one możliwości formułowania własnej polityki przestrzennej – temu służą dokumenty planistyczne, rządowe i regionalne oraz system prawny, który partia rządząca ma prawo modyfikować. Jednakże, stabilna służba publiczna zapewnia ciągłość, logikę i praworządność procesów przestrzennych, warunków koniecznych dla gospodarczego i społecznego rozwoju Państwa.
Administracja publiczna musi mieć też oparcie w służbach planistycznych, jednostkach badawczych i systemach statystycznych. Stopień ich prywatyzacji jest różny w krajach rozwiniętych, istotne jest, aby dysponowały odpowiednim potencjałem, uprawnieniami oraz kwalifikacjami.

Niestety, sytuacja w Polsce dalece odbiega od tych warunków, czego skutki wszyscy dziś odczuwamy, a społeczne i gospodarcze efekty tego zacofania stają się coraz groźniejsze.

2.    Polskie paradoksy gospodarki przestrzennej

GOSPODARKA PRZESTRZENNA W POLSCE A.D. 2007

Budując w Polsce, w trudnych politycznych uwarunkowaniach okresu transformacji, nowy model gospodarki przestrzennej popełniliśmy szereg błędów. Autorzy pierwszych ustaw gospodarki przestrzennej - o planowaniu przestrzennym i prawa budowlanego, mieli tego świadomość. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, uchwalona przez Sejm w 1994 roku, zawierała nakaz dokonania jej aktualizacji po kilkuletnim okresie monitorowania jej skutków. Systemu monitorowania nie stworzono, prowadzono natomiast, bez głębszej analizy problemów gospodarki przestrzennej, pośpiesznie kolejne aktualizacje prawa. Działania te, wynikające bardziej z zapotrzebowania politycznego niż z woli naprawy gospodarki przestrzennej, nie mogły przynieść pozytywnych skutków.
W efekcie, większość deklarowanych ustawowych zasad gospodarowania przestrzenią nie jest realizowanych w praktyce, w wyniku niespójności i ułomności systemu prawnego oraz jako efekt słabości administracji publicznej, zwłaszcza w sektorze gospodarki przestrzennej.

Stan ten jest w głównej mierze efektem niedoceniania znaczenia racjonalnej gospodarki przestrzennej przez władze centralne naszego kraju, które wycofały się w praktyce z oddziaływania na procesy przestrzenne, zaniedbały sferę planowania przestrzennego, zaniechały formułowania polityki przestrzennej państwa, lekceważą rolę administracji gospodarki przestrzennej.
Ma to olbrzymie i negatywne konsekwencje dla stanu polskiej przestrzeni. Szereg ważnych zadań władzy publicznej, dla realizacji których kompetencje samorządów lokalnych są niewystarczające merytorycznie, ekonomicznie lub formalnie, nie jest wykonywanych.
Nie jest możliwe sprawne realizowanie inwestycji krajowych i narasta ilość konfliktów w użytkowaniu przestrzeni. Podaż terenów budowlanych, teoretycznie wysoka na etapie planów przestrzennych, nie zaspakaja potrzeb w sferze mieszkaniowej, gdyż oferowane tereny są zbyt drogie lub nieprzygotowane do inwestowania.

Ochrona interesu publicznego pozostała w sferze haseł, bowiem ma ona znaczenie jedynie wówczas, gdy prawa użytkownika, właściciela, mieszkańca są zapisane i zwymiarowane w przepisach prawa, czego nie zdołaliśmy przeprowadzić. Nawet rozumienie problemu interesu publicznego jest ułomne, ograniczane z zasady do spraw inwestycji drogowych i infrastruktury. Tymczasem w krajach rozwiniętych obejmuje szereg problemów, takich jak standard życia w miastach, społeczne cechy przestrzeni, które winny promować integrację, kontakty społeczne, eliminować alienacje i segregacje. Interes publiczny to również zapewnienie właściwego poziomu usług, dostępu do funkcji kultury i edukacji, troska o klimat miasta.
Wady systemu gospodarowania przestrzenią powodują, że urbanizacja kraju, proces społecznie i ekonomicznie korzystny, ma w Polsce charakter niekontrolowanego, żywiołowego procesu. „Rozlewanie się miast”, osiedla mieszkaniowe bez usług i zieleni, chaotyczna zabudowa gmin podmiejskich – wszystkie te zjawiska to efekt zaniedbania przez władze centralne całej sfery gospodarki przestrzennej.
Ekonomiczne konsekwencje tych procesów nie są badane, ich wady funkcjonalne wszyscy odczuwamy na co dzień.

Brak nadzoru publicznego nad sprawami przestrzeni prowadzi również do korupcji, która opanowała sferę nieruchomości. Jest to zjawisko nieuniknione, wszystkie nawet gospodarczo rozwinięte i zaawansowane cywilizacyjnie kraje, dysponujące sprawną administracją urbanistyczną, walczą z tym problemem. Jednak jej rozmiary są w Polsce o wiele większe, w porównaniu do innych krajów unijnych, co potwierdzają międzynarodowe rankingi. Dzieje się tak pomimo deklaracji składanych przez kolejne rządy III RP oraz rząd obecny, że korupcja musi być ograniczona. Nie podejmuje się jednak w tym kierunku systemowych działań i wbrew deklaracjom, kolejne ustawy lub nowelizacje istniejącego prawa poszerzają zakres korupcjogennych regulacji.
Korupcję poszerza też silna pozycja ekonomiczna i polityczna szarego segmentu polskiej ekonomii, słabość i upolitycznienie aparatu administracyjnego, brak korpusu cywilnego urzędników. Przygotowywana obecnie nowelizacja ustawy „Prawo Budowlane” oraz ostatnie propozycje resortu budownictwa kontynuują tę złą tradycję5.
Równocześnie atmosfera podejrzliwości i łatwa możliwość oskarżenia o korupcję, paraliżuje urzędników państwowych. Rozmiary tej patologii dobrze ilustruje stwierdzenie dyrektora gabinetu politycznego ministra sportu, który w wywiadzie poświęconym inwestycjom Euro 2012 stwierdził, że procedury przetargowe winny być prowadzone w obecności urzędników NIK i Centralnego Biura Antykorupcyjnego6. Katastrofalny stan prawa i administracyjnych procedur potwierdziła też niedawno szefowa resortu rozwoju regionalnego sugerując, że należy zrezygnować z możliwości wykorzystania funduszy unijnych do budowy stadionów na Euro 2012, gdyż procedury ich pozyskiwania są niezmiernie przewlekłe.

PARADOKSY POLSKIEJ GOSPODARKI PRZESTRZENNEJ

Wady polskiej gospodarki przestrzennej są znane. Od wielu lat panuje nawet rzadko spotykana zgoda, co do głównych obszarów wymagających zmian. Jednak nikt, od 1994 roku, nie zajął się w sposób kompleksowy tym problemem i w sferze gospodarki przestrzennej mamy dziś w Polsce do czynienia z szeregiem paradoksów.

Niekonsekwentne są działania kolejnych rządów demokratycznej Polski RP, które od lat deklarują potrzebę wzmocnienia Państwa i zapowiadają zmiany, jednak żaden z nich nie podjął poważniejszej próby uporządkowania gospodarki przestrzennej. Trudno ocenić, co decydowało o tej niemocy – ignorancja liderów politycznych, powiązania polityki z szarą strefą polskiego businessu, fascynacja innymi ważnymi, przynoszącymi szybsze polityczne profity sprawami czy wreszcie nieustanne, wyniszczające walki partyjne.
Postawę elit politycznych wzmacnia powszechna społeczna obojętność, lekceważenie problemów przestrzeni miast i wsi przez większość ich mieszkańców, Polakom nie przeszkadza szpetota środowiska w którym żyją, tolerują wielogodzinne stanie w korkach ulicznych i dewastowanie zieleni miast.

Paradoksalna jest działalność polskich samorządów lokalnych. Konstytucja powierzyła Samorządom władztwo nad przestrzenią polskich miast i gmin, tymczasem trzynaście lat po uchwaleniu przez Sejm ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, tylko kilkanaście procent terenów miejskich ma pokrycie obowiązującymi planami przestrzennymi pomimo, że plan to główny instrument tej gospodarki, konieczny aby przestrzenią miast i gmin gospodarować racjonalnie i skutecznie.

Paradoksalne są postawy i działania inwestorów. Utyskują oni, że planowanie przestrzenne stało się obecnie przeszkodą w ich dynamicznej, pożytecznej, przynoszącej dobrobyt działalności; że brak planów to brak terenów i brak mieszkań. Równocześnie jednak skutecznie blokują wszelkie, nieśmiałe nawet próby naprawy tej sytuacji.
Mowa tu nie o poważnych inwestorach, gotowych podjąć inwestycję, która później, przez lata będzie przynosiła dochody. Bo dla nich, obecna sytuacja jest nie do zaakceptowania, rzadko zabierają głos a jeszcze rzadziej są skłonni inwestować w wysoce niestabilnej sytuacji planistycznej wielu terenów.
Próby naprawy blokuje grupa biznesmenów, wyposażonych w środki skutecznego oddziaływania, która celuje w krótko-terminowych inwestycjach o bardzo wysokiej rentowności. Dla tej grupy inwestorów, im dłużej będzie bałagan w Polsce trwał, tym lepiej.

Paradoksy te to w dużym stopniu produkt naszej historii. Przez wieki władza była wrogiem, jej oszukiwanie, nie respektowanie jej decyzji a w końcu nawet walka z nią były przywilejem, obowiązkiem i zaszczytem. I w końcu przyszła władza, która oświadczyła w roku 1989, że jesteśmy wolni i że wszystko, co nie jest zakazane, wolno robić. Więc gazda na Podhalu wie, że jak ma działkę to mu wolno budować na niej, co chce i jak chce, bo to jego grunt i nikogo nie będzie o pozwolenie prosił. I dziś bardzo trudno mu wytłumaczyć, że nowa władza nie do końca miała rację i że są jeszcze inne dziedziny w Państwie, obok obrony narodowej i podatków, w których wolności i swobody w krajach cywilizowanych nie ma, bo być nie może.
Do takich dziedzin należy racjonalne zagospodarowanie przestrzeni, bowiem determinuje postęp cywilizacyjny i ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju kraju.

3.    Reforma gospodarki przestrzennej – konieczna i trudna

REFORMA JEST KONIECZNA

Panuje dziś w Polsce dość powszechna zgoda, co do konieczności reformy systemu gospodarki przestrzennej. Wydaje się też, że istnieje daleko idący consensus, co do jej głównych celów.
Zgoda ta wynika ze świadomości kryzysu polskiej przestrzeni, któremu poświęcono szereg raportów, programów badawczych, potwierdzają to oceny Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, raporty NIK oraz uzasadnienia do decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Krytycznie oceniają stan polskich miast organizacje zawodowe i sfery biznesu. Obserwujemy zaniedbania w dziedzinie transportu, niszczenie zieleni miejskiej, niski standard wielu nowych osiedli mieszkaniowych.
Przykładem jest niemoc w dziedzinie rozwoju systemu transportowego, wciąż jeszcze jeździmy po drogach zbudowanych głównie przez Gierka i Jaroszewicza, ćwierć wieku temu. Zieleń publiczna, użytkowana od dziesięcioleci jest dziś sprzedawana deweloperom i niszczona. Bez badań wiemy, że w Stolicy po 1989 roku nie zbudowano ani jednego parku publicznego, za to kilka zniszczono, że przez 17 lat zbudowano jeden most i jedną kładkę przez Wisłę oraz niecałe 20 kilometrów metra, że reprezentacyjne ulice miasta od lat nie mogą się doczekać równych chodników a centralny dworzec kolejowy jest miejscem odrażającym. Że liczba budowanych mieszkań drastycznie się zmniejszyła.
Ekonomiczne skutki bezplanowej gospodarki przestrzennej są również znane, nie zniesiemy barier inwestycyjnych bez unowocześnienia planowania przestrzennego i gospodarki terenowej. Nie zharmonizujemy inicjatyw gospodarczych z rozwojem infrastruktury i usług oraz z rynkiem pracy, bez uporządkowania systemu zarządzania przestrzenią.

Podejmowane, wycinkowe rozwiązania nie usuwają strukturalnych wad a jedynie powiększają chaos przestrzenny, utrudniają i tak już słabą koordynację rozwoju i pogarszają funkcjonalność obszarów zurbanizowanych. Proponowane ostatnio odrolnienie trenów miast, na obszarach pozbawionych uzbrojenia i komunikacji, nie zwiększy podaży terenów dla inwestycji mieszkaniowych. Według danych resortu budownictwa, tereny budowlane, wskazane w planach gmin, wielokrotnie przekraczają potrzeby mieszkalnictwa, lecz nie są wykorzystane dla celów budownictwa mieszkaniowego z powodów niemających związku z planowaniem przestrzennym. Kuriozalne wręcz propozycje, aby zezwolić na budowanie wielkich obiektów mieszkaniowych bez pozwoleń oznacza usankcjonowanie samowoli budowlanej przez Państwo i jest rozwiązaniem niespotykanym nawet w zacofanych gospodarczo krajach.

Głównym źródłem konfliktów lokalnych, które wywołują nowe inwestycje, jest wadliwy system gospodarowania przestrzenią, gdyż brak planu, brak właściwej koordynacji przestrzennej i brak partycypacji społecznej muszą wywoływać spory o przebiegu autostrad, lokalizowanie uciążliwych obiektów komunalnych czy zakładów przemysłowych. Politycy krajów prowadzących racjonalną gospodarkę przestrzenna od dawna wiedzą, że regulowanie praw, interesów oraz zobowiązań musi być rozstrzygane na etapie formułowania koncepcji i planowania w procedurach negocjacyjnych oraz prawnych a nie na placu budowy.
W Polsce mamy dziś do czynienia z brakiem koordynacji, nawet na etapie legislacji. Cztery zespoły rządowe i pięć resortów prowadzi równolegle prace legislacyjne nad problemami gospodarki przestrzennej i przez ponad rok nikt nie pomyślał o ich skoordynowaniu, dopiero ostatnio, w wyniku inicjatywy Państwowej Rady Gospodarki Przestrzennej, podjęto nieśmiałe próby uporządkowania tych działań.

REFORMA JEST NIEUNIKNIONA

Szereg czynników wymuszać będzie reformę gospodarki przestrzennej. Należy przypuszczać, że w ciągu następnych lat presja inwestorów oraz władz lokalnych oraz narastający kryzys funkcjonalny miast doprowadzą do uruchomienia zmian strukturalnych całej sfery gospodarki przestrzennej. Rosnąca rola inicjatyw społecznych i organizacji samorządowych, przyspieszać będą pozytywne zmiany, gdyż społeczny nacisk, dziś obejmujący problemy służby zdrowia czy sprawy emerytur, będzie również narastał w sferze gospodarki przestrzennej, nękanej coraz większymi konfliktami.
Problemy zrównoważonego rozwoju, ochrona cennych przyrodniczo zasobów naszego kraju również wymaga większej troski i można przewidywać, że rosnąca świadomość społeczna wymusi na elitach politycznych zmianę obecnych postaw. Bowiem, wbrew zapisom polskiej Konstytucji, problematyka zrównoważonego rozwoju jest praktycznie nieobecna w polityce kolejnych rządów. Przykładem klasycznym jest w tym zakresie podejście do polityki transportowej w dokumentach rządowych, które promują rozwój systemów transportu najbardziej szkodliwych dla środowiska.
Również czynniki ekonomiczne będą przyspieszać reformę, bowiem gospodarka przestrzenna to także prawidłowa lokalizacja działalności gospodarczej, to właściwe użytkowanie terenów i koordynowanie gospodarczej działalności. Nie wygramy walki z bezrobociem, bez dobrej koordynacji przestrzennej działalności gospodarczej wszystkich sektorów i bez aktywnego oddziaływania na rozwój osadnictwa i rozmieszczenie ludności.

Czynniki zewnętrzne również będą sprzyjać reformie. Narasta bowiem presja Wspólnoty Europejskiej, aby kraje członkowskie prowadziły racjonalna gospodarkę przestrzenną. Ostatnim przykładem jest uchwalona w kwietniu "Karta Lipska". Nie jest to jeszcze dokument wiążący, jednak uzgodnione zasady polityki przestrzennej przez Ministrów Budownictwa i Mieszkalnictwa Unii stoją w jaskrawej sprzeczności z polityką, a raczej brakiem takiej polityki i jego skutkami, kolejnych polskich rządów.
Również możliwość korzystania z funduszy unijnych jest w coraz większym stopniu uzależniona od stanu gospodarki przestrzennej i planowania przestrzennego krajów, beneficjentów tych środków. Wymagania Brukseli doprowadziły do uchwalenia Studiów i Uwarunkowań Rozwoju przez rady większości polskich gmin.
Globalizacja gospodarki i jej integracja to kolejne czynniki wymuszające troskę o ład przestrzenny. Konkurencję na rynku inwestycji kraj nasz wygrywa dzięki wykwalifikowanej i wciąż tańszej sile roboczej. Jednakże ten czynnik lokalizacyjny zaczyna zanikać i o zdobyciu inwestycji zaczną decydować inne czynniki: standard usług, czystości środowiska, jakość życia czy warunki transportowe. W tej konkurencji, jeśli stan polskich miast się nie zmieni, będziemy przegrywać wyścig o zagraniczny kapitał z innymi krajami, które oferują nie tylko wykwalifikowaną siłę roboczą, lecz także atrakcyjniejsze miasta, lepsze szkoły, czyste środowisko.

BARIERY REFORMY

Można postawić wiarygodną tezę, że reforma jest nieunikniona i że do niej dojdzie. Jednak trudno dziś postawić wiarygodną prognozę, kiedy świadomość społeczna, warunki polityczne i sytuacja ekonomiczna Polski, stworzą ku temu odpowiednie warunki. Patologie polskiej rzeczywistości politycznej, których skutki wszyscy odczuwamy stworzyły w dziedzinie gospodarki przestrzennej trudne do pokonania bariery. Kilka z nich wymaga szczególnego podkreślenia:
  • Gospodarka przestrzenna wymaga uporządkowania całego sytemu prawa i zbudowania instytucji, które umożliwiają prowadzenia racjonalnej polityki przestrzennej.
  • Racjonalna gospodarka przestrzenne wymaga ograniczenia praw użytkowników i właścicieli nieruchomości oraz zwiększenia uprawnień administracji publicznej. Jest to wciąż w Polsce niewyobrażalne.
  • Gospodarowanie przestrzenią należy do dziedzin gospodarki o wysokim zagrożeniu korupcją, bez względu na przyjęty model planowania przestrzennego i system kontroli urbanistycznej. Konieczna jest eliminacja korupcjogennych regulacji prawnych oraz sprawna administracja, chroniona prawem od nacisków politycznych.
  • Gospodarka przestrzenna wymaga pełnej jawności, co również jest w Polsce trudne do osiągnięcia.
  • Konieczne jest zdecydowane wzmocnienie instytucji planistycznych i administracji urbanistycznej, tymczasem w Polsce mamy do czynienia z działaniami odwrotnymi.
Nie modernizujemy systemu gospodarki przestrzennej i nawet niechętnie dyskutujemy o barierach, jakie w tym celu należy pokonać. Bariery te są jednak znane każdemu, kto zajmuje się zawodowo problemami urbanizacji i miast.

Pierwsza kategoria barier ma charakter polityczny. Nie jest możliwe rozpoczęcie działań wymagających poważnego zaangażowania sektora publicznego i władz centralnych w kraju, w którym dominuje polityczna filozofia, którą określić można, jako prymitywny neoliberalizm i w którym silne są populistyczne tendencje.
Z łatwością to stwierdzimy, analizując nowoczesną historie modernizacji miast i systemów osiedleńczych. Wielka Brytania odniosła największe sukcesy w trzech pierwszych dekadach po zakończeniu II Wojny Światowej, dokonując szeregu wielkich modernizacji urbanistycznych, tworząc kilkadziesiąt nowych ośrodków miejskich i budując pięć milionów nowych mieszkań. Zapoczątkował to lewicowy rządy Labour Party, który problem odbudowy i problem mieszkania uznał za społeczny, narodowy i w końcu, polityczny priorytet. Kontynuowały te działania również następne kolejne rządy konserwatystów, gdyż istniała już odpowiednia legislacja i silne instytucje publiczne7. Dodatkowo, na tę sytuację korzystny wpływ miały teorie ekonomiczne Keynesa, które dominowały wówczas w światowej gospodarce, gdyż przypisywały istotną rolę działaniom władz publicznych i doceniały rangę spraw społecznych.
Barierą polityczną jest słabość sektora publicznego w Polsce, a zwłaszcza niemoc rządu centralnego. Odmienna sytuacja panuje w krajach Unii Europejskiej, co wyjaśnia jeden z paradoksów ostatnich dekad, kiedy to państwa głoszące neoliberalną filozofię ekonomiczną, realizują równocześnie wielkie programy urbanistyczne i mieszkaniowe, rozwijają planowanie przestrzenne i prowadzą jasno zdefiniowana politykę regionalną.
Niemcy poświęcają dziesiątki miliardów Euro w każdym budżecie rocznym na modernizację nowych landów na wschodzie, a Francja wciąż realizuje wielkie regionalne i miejskie programy mieszkaniowe i modernizacyjne. Nawet w Stanach Zjednoczonych, których gospodarka w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej jest nie tylko w hasłach, lecz także w praktyce bliska zasadom neoliberalnej ekonomii, prowadzone są programy typu "urban renaissance", przy politycznym udziale i finansowej partycypacji sektora publicznego.
Barierą jest słaba kondycja społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, brak społeczeństwa świadomego swych praw, aktywnego, zorganizowanego i wykształconego, w niewielkim tylko stopniu podatnego na manipulacje polityczne i hasła populizmu. Dlatego w krajach rozwiniętych gospodarczo i demokratycznie zarządzanych, bez względu na ideologię rządzących partii politycznych, władze państwowe centralne i lokalne są zmuszone do realizacji socjalnych programów mieszkaniowych i dbać muszą o standard życia w miastach.

Druga kategoria barier ma charakter ekonomiczny. Niektóre z nich są efektem dominacji zasad neoliberalizmu, inne mają charakter obiektywny, niezależny od poglądów i ideologii.
Racjonalna gospodarka przestrzenna, oparta o sprawnie działające instytucje publiczne i uporządkowany system prawny jest prowadzona przez kraje, w których roczny dochód na mieszkańca znacznie przekracza 10.000 USD8. Jest to oczywiste, gdyż działania te są kosztowne i wymagają zaangażowania odpowiednich środków publicznych. Niekoniecznie oznacza to wydatkowanie pieniędzy z budżetu. Często, zaangażowanie finansowe sektora publicznego ma postać ulg podatkowych, premii, likwidacji opłat adjacenckich czy przydziału terenu w trybie bezprzetargowym, gdyż jest to łatwiejsze do zaakceptowania z powodów politycznych i pozwala na promowanie odpowiednich procesów przestrzennych.
Niestety, problem ekonomiczny w naszych dyskusjach i w projektach legislacji albo pomijamy albo marginalizujemy. Niekiedy lansuje się nawet pogląd, że gospodarowanie przestrzenią winno być wyłącznie domeną lokalnych samorządów. Jest to nieporozumienie, bowiem bez aktywnego udziału władz centralnych racjonalna gospodarka przestrzenna nie jest możliwa.

Kolejny, wciąż nierozwiązany w Polsce problem to partnerstwo publiczno-prywatne, łączy on w sobie oba omawiane aspekty - ekonomiczny i polityczny. Sporo się na ten temat w Polsce dyskutuje, lecz inicjatywy legislacyjne w tej dziedzinie są tak ograniczone i niekonsekwentne, że szansa na jego rozwój jest znikoma. Tymczasem, bez nowoczesnego i sprawie funkcjonującego partnerstwa publiczno-prywatnego, nie jest możliwa modernizacja polskich miast, jednego z kluczowych zadań nadchodzących dekad.
Projekty modernizacyjne czerpią zyski głównie z renty gruntowej, rosnącej w wyniku udanych projektów. Zysk ten winien jednak służyć nie tylko realizacji projektów urbanistycznych czy mieszkaniowych, udział w nim powinien otrzymać również partner prywatny, partycypujący w realizacji projektu. I pojawia się tu "polski" problem, bowiem udział inwestora prywatnego w inwestycji publicznej, bo do takich należą z zasady modernizacje urbanistyczne, jest w Polsce niesłychanie trudny lub wręcz niemożliwy.
Po pierwsze, władza nie odważy się na taki krok gdyż natychmiast zostanie, słusznie lub niesłusznie, oskarżona o korupcję. Po drugie, dla prywatnego inwestora władza publiczna nie jest partnerem godnym zaufania, bowiem nie jest realne w większości przypadków, aby w trakcie jednej kadencji władz samorządowych zrealizować jakikolwiek projekt i istnieje realna groźba, że następny burmistrz czy wójt nie będzie respektował zobowiązań swojego poprzednika. I po trzecie, mamy do czynienia w Polsce z niestabilnym i wadliwym systemem prawnym, który nie chroni inwestora prywatnego uczestniczącego w publiczno-prywatnej inwestycji.

Omawiane tu bariery mają niestety charakter strukturalny, zasadniczy i długofalowy; nie pokonamy ich bez postępu w trzech fundamentalnych sprawach:
  • Konieczna jest powszechna świadomość społeczna, zrozumienie rangi spraw przestrzennych i ich społecznego oraz gospodarczego znaczenia.
  • Musi pojawić się wola polityczna wyborców i w konsekwencji, wola polityczna władz publicznych.
  • Musimy osiągnąć wyższy poziom rozwoju gospodarczego, by móc desygnować odpowiednie środki publiczne na prowadzenie racjonalnej polityki przestrzennej.
W swej ostatniej książce wybitny teoretyk angielski Peter Hall9 pisząc o zagrożeniach i szansach, prorokuje nadejście „złotej ery miast”. Miast objętych rewolucją multimedialną, zapewniający swym obywatelom powszechny dostęp do wiedzy i dóbr kultury, miast pięknych i wygodnych, rządzonych przez społeczeństwo obywatelskie i mądre władze. Wizje Halla pokazują jak wiele mamy w dziedzinie urbanizacyjnej do nadrobienia.

4.    Założenia i cele reformy

ZAŁOŻENIA REFORMY

Racjonalność założeń, które przyjęte będą za podstawę reformy, zadecyduje o jej powodzeniu. Wydaje się, że trzy są konieczne.

Po pierwsze, cele reformy winny być skrajnie pragmatyczne. Oznacza to, że priorytet powinien być nadany rozwiązaniom, które zracjonalizują przebieg procesów przestrzennych, poprawią warunki życia mieszkańców, zapewnią w nadchodzących latach wzrost gospodarczy i niwelowanie różnic między regionami Polski oraz zagwarantują ochronę walorów środowiskowych kraju.
Po drugie, pragmatycznego podejścia wymaga również formułowanie rozwiązań. Podejmowane w ostatnich latach reformy w swych założeniach były niezmiernie ambitne i zawierały szereg słusznych ideologicznie haseł. Jednakże rozwiązania prawne nie realizowały przyjmowanych w założeniach celów, nie stworzono ku temu warunków instytucjonalnych i ekonomicznych a tworzone prawa były niespójne. Prowadziło to budowania sprzecznego wewnętrznie i niespójnego, niestabilnego systemu prawnego10.

Po trzecie, przystępując do strukturalnej reformy należy przyjąć zasadę dokonywania zmian koniecznych. Zbędne modyfikacje prawa i instytucjonalnych rozwiązań destabilizują system gospodarki przestrzennej, wywołują opór i eliminują dobre, wdrożone już do praktyki, rutyny. Należy pamiętać, że metodyka planowania przestrzennego w Polsce jest generalnie prawidłowa, że kwalifikacje wielu członków rad gminnych i dorobek warsztatowy polskich urbanistów daje nadzieje na szybkie opanowanie kryzysu. Również obecne prawo gospodarki przestrzennej zawiera szereg dobrych rozwiązań, które nie powinny być bez szczególnego uzasadnienia zmieniane.

Ogólne cele reformy, po latach debat, wydają się być oczywiste. Szereg dobrych propozycji zawierają dokumenty przygotowany przez Zespół powołany przez Ministra Budownictwa11, opinie Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, raporty Państwowej Rady Gospodarki Przestrzennej i KPZK PAN oraz Tezy Krajowej Rady Izby Urbanistów12:
  • Koniecznym jest, aby nowy system zapewnił społeczny ład przestrzeni, gwarantujący jej użytkownikom możliwość korzystania z walorów przestrzeni, eliminujący segregacje i wykluczenia, chroniący prawa właściciela i interesy publiczne.
  • Koniecznym jest, aby nowy system zapewnił ład ekonomiczny – czyli efektywne gospodarczo użytkowanie przestrzeni oraz właściwe warunki dla inwestycji sektora publicznego jak i inwestycji prywatnych.
  • Nowy model gospodarki przestrzennej winien zapewnić możliwie wysoki stopień ochrony dziedzictwa historii oraz harmonię i piękno naszego otoczenia - czyli właściwy ład kulturowy i estetyczny.
  • Zmiany winny zapewnić skuteczną ochronę środowiska i wdrożenie do praktyki gospodarki przestrzennej, w najwyższym możliwie stopniu, konstytucyjnej zasady zrównoważonego rozwoju.
Należy również pamiętać, że dla osiągnięcia założonych celów nie wystarczy modyfikacja prawa, konieczne są też działania instytucjonalne, nowe procedury i zarządzenia wykonawcze, większy potencjał służb publicznych, badania statystyczne i naukowe.

GŁÓWNE CELE REFORMY

Cel pierwszy to uporządkowanie sfery gospodarki przestrzennej w Polsce, zwłaszcza w jej newralgicznym obszarze, jakim jest polityka przestrzenna władz lokalnych. Budowany model gospodarki przestrzennej i jej podstawowy instrument, którym jest planowanie przestrzenne, winny w pełni respektować zasady funkcjonowania gospodarki rynkowej oraz konsekwencje konstytucyjnej ochrony prawa własności. Działania gospodarcze winny być wspomagane przez politykę przestrzenna państwa i planowanie przestrzenne, nie zezwalając na makroekonomiczne straty, na nieuzasadnione marnotrawienie przestrzeni i nieracjonalne zużycie zasobów środowiska.
Ważnym zadaniem władz publicznych jest wdrażanie zasad rozwoju zrównoważonego w sferze społecznej, gospodarczej i przyrodniczej. W sferze pragmatycznej oznacza to obowiązek badania na ile decyzje proponowane w Planach przestrzennych czy w dokumentach formułujących politykę przestrzenną władz publicznych, respektują zasady zrównoważonego rozwoju.

Cel drugi to ochrona interesu publicznego, poprzez racjonalne kształtowanie ładu przestrzennego, odpowiednie kształtowanie systemu osadnictwa, stwarzanie właściwych warunków życia i korzystnych warunków dla rozwoju społecznego i gospodarczego oraz ochronę wartości kulturowych i przyrodniczych.
Jednym z fundamentalnych nieporozumień jest ograniczenie problemu interesu publicznego do inwestycji. Tymczasem interes publiczny obejmuje niezmiernie szerokie spectrum zagadnień. W interesie publicznym leży zahamowanie patologicznych procesów przestrzennych, ochrona środowiska przyrodniczego, terenów rolnych i leśnych, przeciwdziałanie budowaniu substandardowych osiedli mieszkaniowych, pozbawionych usług, terenów rekreacyjnych i zieleni, zakaz obudowy dróg państwowych. Są to przykładowe, konieczne, materialne działania.
Dlatego szczególnej troski wymaga trudny problem wdrażania polityki przestrzennej państwa na poziomie lokalnym, a zwłaszcza zagwarantowanie przez państwo minimalnych, właściwych warunków życia mieszkańcom miast, co oznacza czystość środowiska, dobrze funkcjonujący transport czy właściwą dostępność usług.
Zapewnienie skutecznej ochrony interesów publicznych wymaga godzenia i respektowania interesów obywatela, przedsiębiorcy, inwestora i właściciela, czyli budowy równowagi pomiędzy sferą interesu publicznego i prywatnego oraz budowy consensusu społecznego w sferze polityki przestrzennej. Dlatego, decyzje władz winny, w osiągalnym stopniu, harmonizować i zaspakajać obydwa rodzaje interesów a zakres ochrony interesu publicznego winien być jednoznacznie określany w ustawach oraz planach przestrzennych.

Cel trzeci to ochrona interesu prywatnego, stworzenie warunków dla prawidłowego działania mechanizmów rynkowych oraz warunków dla aktywności inwestorów i przedsiębiorców. Służyć temu winna polityka przestrzenna sektora publicznego, rządu i samorządów lokalnych oraz stabilność i spójność tej polityki.

Cel czwarty to zobowiązanie władz centralnych do prowadzenie aktywnej polityki przestrzennej. Jest to warunek skutecznej ochrony zarówno interesu publicznego jak też interesów przedsiębiorcy, inwestora, właściciela i użytkownika. Uznając, że udział gmin w realizacji polityki przestrzennej będzie nadal dominujący, rozwiązania prawnego wymaga problem zapewnienia realizacji interesów krajowych i regionalnych. Zwłaszcza istotne jest ustalenie, kto ma być arbitrem w sporach między samorządami a organami rządowymi i województwami samorządowymi oraz zdefiniowanie zasady subsydiarności, bowiem proces przestrzenny cechuje wyraźna hierarchia interesów.
Konieczne jest też skoordynowania fazy planistycznej z fazą realizacyjną, czyli koncepcji zatwierdzonych na szczeblu centralnym z decyzjami samorządów wojewódzkich i gmin, które decydują o końcowym rezultacie przyjmowanych polityk.

Cel piąty to zapewnienie praworządności i zwiększenie udziału społeczeństwa w określaniu polityki przestrzennej. Samorządność lokalna – cenna zdobycz ostatnich dekad – wciąż jeszcze nie decyduje o kształcie naszej gospodarki przestrzennej, w której dominują interesy grupowe, nie zawsze zgodne z interesami lokalnych społeczeństw.
Niezmiernie ważny jest też aspekt polityczny partycypacji. Dla polityków lokalnych aktywne uczestnictwo obywateli nie zawsze jest pożądane gdyż ujawnia konflikty, przedłuża procedury, obniża ich ‘sprawność’ w uchwalaniu planów jak też efektywność całego procesu planistycznego. Jeszcze trudniejsze jest prowadzenie działań partycypacyjnych w gminach rządzonych przez lokalne grupy interesu, gdyż istniejące prawo jest wówczas wykorzystywane dla ograniczenia zakresu partycypacji mieszkańców w procesie przygotowania planu. Dlatego rozwiązania prawne i proceduralne winny zawierać jasne i obligatoryjne zasady oraz procedury prowadzenia procesów partycypacyjnych.
Koniecznym warunkiem uspołecznienia planowania, jest jawność działań sektora publicznego, radykalnego ograniczenia obszarów uznaniowości w decyzjach administracyjnych oraz podjęcia walki ze zjawiskiem spekulacji terenowych i korupcją. Dlatego ważnym zadaniem Rządu i Ustawodawcy jest stworzenie narzędzi umożliwiających skuteczną walkę z procesami spekulacyjnymi i szarą strefą gospodarki miejskiej. Powoływanie kolejnych agend śledczych nie da rezultatu, dopóki nie osiągniemy pełnej jawności planowania i procesu podejmowania decyzji w sprawach miasta, nie wyeliminujemy z prawa sformułowań pozwalających na ich swobodną interpretację oraz nie zlikwidujemy decyzji administracyjnych, w rodzaju decyzji o warunkach zabudowy.

Cel szósty reformy to wdrożenie do praktyki gospodarczej i do systemu gospodarowania przestrzenią ekonomicznych instrumentów, zwłaszcza podatku od nieruchomości. Jest to znany od dawna postulat, w obecnej sytuacji dotyczyć to powinno, w pierwszym etapie, "zamrożonych" terenów budowlanych w miastach. Zwiększy to podaż terenów dla nowych inwestycji oraz pozwoli, aby dochody z tytułu wzrostu wartości terenów, w wyniku decyzji planistycznych, tzw. 'renta planistyczna', zasilały budżety lokalne.
Inne kluczowe dla racjonalnej gospodarki przestrzennej instrumenty ekonomiczne to obowiązkowe scalenia gruntów, poszerzenie prawa pierwokupu oraz prawa wywłaszczeń na terenach objętych zintegrowanymi działaniami urbanizacyjnymi. Kolejna grupa nowych instrumentów powinna objąć wspomniane już wytyczne rządu definiujące politykę urbanizacyjną Państwa, określające istotne zasady gospodarowania przestrzenią, przestrzegane przy sporządzaniu i uchwalaniu planów przestrzennych.
Katalog instrumentów zawartych w planach miejscowych wymaga również wzmocnienia o (przykładowo) zakaz rozpraszania zabudowy, zakaz zabudowy wzdłuż dróg krajowych i wojewódzkich, zakaz podziału nieruchomości rolnych na działki budowlane, na terenach niewskazanych w obowiązujących planach i studiach pod zabudowę.

ROZWIĄZANIA PRZEJŚCIOWE

Możliwe są też rozwiązania przejściowe, w odniesieniu do problemów wymagających rozwiązania, bez czekania na efekty systemowej reformy. Działania te winny być jednak adresowane do określonego problemu czy programu.
Przykładowo, rozwiązywanie palącej kwestii mieszkaniowej można podjąć natychmiast, wykorzystując rozwiązania stosowane w krajach Europy po II Wojnie Światowej.
Na mocy ustawy o społecznym budownictwie mieszkaniowym podaż terenów nadających się do uzbrojenia i skomunikowania winny zapewnić gminy, przygotowując tereny o niskiej, aktualnej wartości rynkowej, wykupując je z uwzględnieniem ich obecnej wartości lub wywłaszczając.
Następnie, tereny te były by przeznaczone pod programy mieszkaniowe trzech rodzajów; dla budownictwa socjalnego gminy; dla budownictwa realizowane w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego przy zachowaniu zasady budowy mieszkań o umiarkowanej, ustalonej cenie sprzedaży oraz w trybie przetargowym dla budownictwa komercyjnego, pod warunkiem zbudowania i sprzedawania przez inwestora mieszkań o nieprzekraczalnej cenie metra kwadratowego, gwarantującej inwestorowi określony zysk lub budowy mieszkań "pod wynajem".

Tereny przeznaczone do budowy winny być, po ich wykupieniu przez gminę, odrolnione i uzbrojone, tereny przeznaczone pod budownictwo niskie winny mieć - plany parcelacyjne opracowane przez gminę, przeznaczone pod budownictwo osiedlowe - plany zagospodarowania opracowane przez inwestora.
Działania tego typu wymagają wsparcia finansowego ze strony budżetu Państwa oraz zaliczenia społecznego budownictwa mieszkaniowego objętego ustawą do kategorii inwestycji celu publicznego, biorąc pod uwagę społeczny wymiar i rangę problemu. Należy przypisać w tym programie wiodącą rolę samorządom lokalnym. Ustawa taka miałaby ograniczony okres ważności (trzy-cztery lata), po tym okresie prawidłową podaż terenów mieszkaniowych winna zapewnić systemowa reforma gospodarki przestrzennej.

5.    Kluczowe instrumenty gospodarki przestrzennej

ZASADY PLANOWANIA PRZESTRZENNEGO

O sukcesie reformy gospodarki przestrzennej zadecyduje jakość planowania przestrzennego. Konieczne jest zbudowanie sprawnego systemu planowania przestrzennego na wszystkich jego poziomach. Planowania krajowego obejmującego obszar całego kraju, planowania regionalnego obejmującego obszar całego województwa i jego obszarów funkcjonalnych oraz planowania lokalnego obejmujące obszar gminy oraz jej części.
Planowanie przestrzenne, jako działalność władz publicznych – rządu i samorządów terytorialnych – stanowić winno element zintegrowanego planowania rozwoju kraju. Równocześnie, planowanie przestrzenne, z racji swojej specyfiki i celów, winno jednak zachować określony stopień autonomii prawnej i proceduralnej.

Zakres ochrony interesu publicznego w planie przestrzennym winien być określany formalnie i jednoznacznie, eliminując niestabilne warunki użytkowania terenu, szkodliwe dla walorów przestrzennych, funkcjonalnych, kulturowe i społeczne oraz niekorzystnych dla inwestowania.
Konieczne jest skoordynowanie fazy planistycznej z fazą realizacyjną, obejmująca decyzje o pozwoleniu na budowę oraz o dopuszczeniu do użytkowania zrealizowanych obiektów oraz zapewnienie zgodności decyzji zawartych w dokumentach planistycznych różnych podmiotów władzy publicznej.

Konieczna jest elastyczności planowania przestrzennego, bowiem jego immanentną cechą jest konieczność podejmowania decyzji w sytuacji niepewności, w wyniku zmieniających się potrzeb. Warunki ulegają też dezaktualizacji szybciej, niż osiągalne w praktyce tempo aktualizacji planu.
Dlatego celowe jest ustalenie trybu wprowadzania zmian bez konieczności uchwalenia następnej edycji planu, aby korekty planów nadążały za "rzeczywistością", pod warunkiem nienaruszania istotnych decyzji planu13. Rzecz dotyczy nie tylko techniki planowania, ale przede wszystkim uznania, że plan ma służyć procesom mającym dynamiczny charakter i jest zapisem zarówno decyzji jak też sposobów realizacji tych decyzji, w zmieniających się okolicznościach.

PLANOWANIE PRZESTRZENNE KRAJU I REGIONÓW

Przestrzenne planowanie krajowe winno definiować politykę rozwoju przestrzennego państwa oraz narodowe priorytety w dziedzinie gospodarki przestrzennej. Dokument określający tę politykę winien być przyjmowany w trybie ustawy przez Sejm i powinien zawierać średniookresowe priorytety w dziedzinie gospodarki przestrzennej, takie jak przykładowo - ograniczenie niekontrolowanego rozpraszania zabudowy czy racjonalizację modelu osadnictwa, politykę wobec miast i metropolizacji, zadania ośrodków regionalnych itp. Winien w związku z tym zawierać decyzje merytoryczne obowiązujące w całym systemie planowania i w decyzjach administracyjnych władz publicznych.
Przykładowo – może ustanowić całkowitą ochronę terenów leśnych na okres określony przez ustawę lub stanowić, że plan przestrzenny ( gminy, miejscowy) nie może powiększyć terenów zurbanizowanych gminy o więcej niż 10%. Realizacja ustaleń ustawy podlegać winna monitoringowi i kontroli administracji rządowej oraz kontroli Sejmu.

Przestrzenne planowanie regionalne obejmujące obszar całego województwa oraz planowanie obszarów metropolitalnych stanowić winny integralny element planowania rozwoju regionów i kraju. Konieczne są inne, dodatkowe delimitacje przestrzenne jak makroregiony (euroregiony), obszary kilku powiatów, obszary parków krajobrazowych itp.
Tryb realizacji, zakres obligatoryjności i finansowanie wytycznych dla gmin wymaga regulacji ustawowej. Wprowadzanie ustaleń ponadlokalnych planów, w tym decyzji o inwestycjach publicznych, do planów gminy winno mieć charakter formalny a tryb ich wprowadzania oraz treść winny być jasno zdefiniowane, w tym lokalizacje z określeniem granic kadastralnych, horyzontów czasowych i źródeł finansowania.

PLANOWANIE PRZESTRZENNE GMINY

Przestrzenne planowanie lokalne obejmuje obszar całej gminy oraz, w różnym stopniu szczegółowości, wybrane obszary gminy.
Plan rozwoju przestrzennego gminy winien ustalić strukturę przestrzenną i zasady gospodarki przestrzennej jej całego terytorium, w tym zasady uzbrojenia technicznego, system terenów chronionych, zasady korzystania z zasobów środowiska itp. Plan ten wyznaczać powinien granice geodezyjne lokalizacji inwestycji publicznych, w tym: przebieg tras komunikacyjnych i infrastruktury oraz obiekty określone wytycznymi planów ponad lokalnych lub stanowiące zamierzenie gminy.
Plan rozwoju przestrzennego gminy winien określić status poszczególnych jej terenów. Będą to tereny przewidziane do rewitalizacji, dla których sporządzenie planu miejscowego jest obligatoryjne, a problematyka planu będzie dostosowana do specyfiki terenu. Tereny rozwojowe, przewidziane do zabudowy, które winny mieć opracowane plany miejscowe o zbliżonym do obecnego zakresie.
Na terenach zabudowanych, na których przewidywane jest jedynie uzupełnianie zabudowy i dla których sporządzenie planu miejscowego nie będzie obligatoryjne, winny obowiązywać urbanistyczne przepisy regulacyjne.
Tereny bez prawa zabudowy, winny zachowywać obecne formy użytkowania a zasady inwestowania na tych terenach (ograniczone do inwestycji koniecznych, takich jak instalacje technologiczne, działania odtworzeniowe czy modernizacyjne) winny regulować bezpośrednio ustawy sektorowe i prawo powszechne obwiązujące oraz urbanistyczne przepisy regulacyjne.

Plan całości terytorium gminy winien wywoływać skutki prawne i finansowe jedynie wówczas, kiedy ustalenie planu ogranicza dotychczasowy sposób użytkowania terenu, powodując spadek lub wzrost jego wartości lub jeśli lokalizacja inwestycji publicznych zmienia sposób użytkowania terenu. Oznacza to, że lokalizacja autostrady na terenach rolnych, do czasu wykupu terenów lub podjęcia działań wywłaszczeniowych, nie wywołuje roszczeń, gdyż użytkowanie terenu w jego obecnej formie, nie jest zakłócone.
Jeśli natomiast zapis planu wprowadza zmiany, jego właściciel winien otrzymać odpowiednią rekompensatę od uchwalającego plan.

Celowe jest zróżnicowania treści planów miejscowych, z podziałem na różne kategorie; plany o pełnej problematyce dla terenów rozwojowych, plany dla terenów zabudowanych, wymagających uzupełnień, o ograniczonej problematyce i uproszczonym trybie uchwalania oraz plany dla terenów modernizowanych. Problematyka tych ostatnich powinna być elastyczna a tryb sporządzania i uchwalania dostosowany do lokalnych warunków.

Konieczna jest zmiana formy dokumentów planistycznych, zarówno tekstów jak i rysunków tak aby umożliwić autentyczną partycypację społeczną. Hermetyczny język „planistyczny” niezrozumiały nie tylko dla wielu obywateli, ale niekiedy także dla członków rady uchwalających plan, jest często powodem protestów i zarzutów wnikających przede wszystkim z niezrozumienia ustaleń planu. Należy również wyeliminować całkowitą dowolność określania obszaru objętego planem gdyż również utrudnia autentyczną partycypację społeczną14.
Konieczne są spotkania z ludnością oraz systematyczne zbieranie opinii na temat oczekiwań związanych z planem różnych grup społeczności i różnych grup interesów. Tego typu działania to trudny i czasochłonny proces autentycznej partycypacji społecznej, ale najlepsza forma koniecznej edukacji społeczeństwa o roli gospodarki przestrzennej.

DECYZJE WŁADZ GMINY

Informacja o warunkach zabudowy nie powinna być decyzją administracyjną i na terenie objętym planem miejscowym zagospodarowania, winna być wydawana w formie wypisu z planu. Równocześnie, brak planu nie może stanowić podstawy do odmowy wydania Informacji, z wyjątkiem ustawowo określonego czasu, którym gmina może dysponować na jego aktualizację lub opracowanie.
W odniesieniu do terenów nieobjętych planami miejscowymi informacja jest wydawana w oparciu o ustalenia planu całości terytorium gminy i urbanistyczne przepisy regulacyjne oraz powszechnie obowiązujące prawo.

Pozwolenie na budowę, na terenie objętym planem miejscowym zagospodarowania, winno być wydawane wraz z zatwierdzeniem projektu budowlanego a obiekty wzniesione z naruszeniem prawa nie powinny być pod żadnymi warunkami legalizowane15.
Zakres projektu budowlanego winien być ograniczony i zdefiniowany ustawowo. Na terenach nie objętych planami miejscowymi oraz na terenach inwestycji publicznych decyzje o pozwoleniu na budowę winny być wydawane w oparciu o ustalenia Planu całości terytorium gminy oraz na podstawie urbanistycznych przepisów regulacyjnych.
Na terenach, które nie są przewidziane do rozwoju pozwolenie na budowę winno dotyczyć jedynie szczególnych przypadków, jednoznacznie określonych w ustawie.

Należy wprowadzić ustawowe urbanistyczne przepisy regulacyjne. Jest to propozycja dyskutowana od wielu lat, wciąż jednak niezrealizowana. Przepisy te określą podstawowe wymogi zagospodarowania terenu oraz definicje form i zasad użytkowania terenu. W ten sposób zagwarantowane zostaną elementarne warunki ładu przestrzennego.
Urbanistyczne przepisy są konieczne zwłaszcza w sytuacjach, kiedy przy braku planu informacje i decyzje są wydawane w oparciu o powszechnie obowiązujące prawo. Ustawa winna zawierać delegacje dla władz podejmujących decyzje lub stosujące normatyw przy wydawaniu decyzji, do ich modyfikacji, ale w ograniczonym i zdefiniowanym zakresie, pamiętając też o ryzyku jakie stwarza problem uznaniowości.

6.    Podsumowanie

Reforma gospodarki przestrzennej będzie zadaniem niezmiernie trudnym, w obecnych warunkach prawie niewykonalnym. Wymaga wprowadzenia do programów politycznych i do działań władz publicznych problemów gospodarki przestrzennej oraz wymaga politycznego consensusu.
W jej przeprowadzeniu pozytywną rolę mogą odegrać samorządy terytorialne i ich związki oraz organizacje pozarządowe. Przy wyraźnej niechęci polityków do podejmowania problemów gospodarki przestrzennej nacisk działaczy samorządowych i ich władz ma znaczenie zasadnicze dla postępu legislacyjnego i organizacyjnego.

Jakie są główne warunki wprowadzenia pozytywnych zmian?

Po pierwsze, prawidłowe zasady prowadzenia tej reformy oraz zrozumienie, że jest to reforma trudna i skomplikowana. Musi obejmować równocześnie szereg dziedzin życia publicznego i dotyczy organizacji Państwa; musi być przeprowadzona w sferze prawa, w dziedzinie instytucji sektora publicznego, czyli rządu i samorządu terytorialnego, wymaga wprowadzenie nowych instrumentów ekonomicznych oraz wymaga zbudowania aparatu planistycznego i administracyjnego o wysokich, pod każdym względem, kwalifikacjach.
Pominięcie któregokolwiek z tych obszarów spowoduje, że w ostatecznym efekcie działania naprawcze będą mało skuteczne, dziś można ocenić, że brak zrozumienia tych zależności i wycinkowych charakter poprzednich działań, to główna przyczyna dotychczasowych porażek.

Po drugie, konieczna jest zgoda w zakresie rozwiązań systemowych. W tej dziedzinie często popełniany jest wielki błąd, nie rozumiemy hierarchii celów tej reformy. Kilka fundamentalnych problemów racjonalnej gospodarki przestrzennej, wymaga rozwiązania, natomiast setki szczegółów proceduralnych, którym poświęcamy gros naszych debat, nie ma istotnego znaczenia. Nie ma znaczenia czy uzgodnienie trwa tydzień czy dwa tygodnie, wówczas, kiedy patologie procesu inwestycyjnego powodują, że uzyskanie pozwolenia na budowę to proces wieloletni. Nie ma znaczenia jak się nazywają poszczególne typy planów, skoro planów tych nie robimy. Jest mało istotne, która instytucja opracowuje plan krajowy i jak go nazwiemy, skoro od lat Polska takiego planu nie posiada. W tym chaotycznych dyskusjach gubimy często istotę problemu a niekiedy, spory o nieistotne sprawy są wykorzystywane do blokowania debat i zmian.

Reformę utrudniają też utrwalone wzorce i stereotypy oraz od lat nierozstrzygnięte spory o treść prawa własności, którego prawna interpretacja, przyjęta przez niektóre instytucje publiczne, jest absurdalna. Jeśli utrzymamy dotychczasowy, wyłącznie proceduralny charakter ustawy a prawo własności nie uzyska racjonalnej wykładni, inicjatywa legislacyjna nie przyniesie oczekiwanych zmian.

Sukcesowi inicjatyw zagraża słabość instytucji publicznych, zwłaszcza słaba pozycja polityczna i rządowa odpowiedzialnego za ten dział Ministra Budownictwa. Należy przypomnieć, że kolejni ministrowie podejmowali inicjatywy legislacyjne i że nie tylko nie odnieśli sukcesu, lecz nawet ich działania powodowały nieraz osłabianie roli resortu w strukturach rządowych a nawet jego okresowe likwidacje. Zwłaszcza w sytuacji sprzeczności interesów i braku sprawnego trybu ich racjonalnego rozstrzygania, słaba pozycja resortu jest jedną z największych barier reformy.
Lecz jeśli, w dyskusji nad nową legislacją gospodarki przestrzennej, na posiedzeniu Komisji Sejmowej pojawiają się stwierdzenia, że planowanie przestrzenne jest zbędnym hamulcem rozwoju, jeśli takie poglądy głosi się w Polskim Sejmie AD 2007, to musimy zdać sobie sprawę, że zbudowanie nowoczesnego modelu gospodarki przestrzennej, wejście do grona krajów cywilizowanych w tej dziedzinie, zajmie nam wiele lat.

Wydaje się jednak, że nie mamy innego wyjścia jak podejmować kolejne próby naprawy systemu gospodarowania przestrzenią.

26.08.2007

1 Mowa jest tu o zbiorze różnych polityk, które władze publiczne winny określać dla terytorialnego i merytorycznego obszaru swych kompetencji.
2 Ostatnie publikacje, najszerzej omawiające przyczyny i skutki obecnego stanu gospodarki przestrzennej w Polsce to książka Andrzeja Jędraszki Zagospodarowanie Przestrzenne w Polsce, wydana nakładem Unii Metropolii Polskich, Warszawa 2005” oraz Raport Krajowego Sekretariatu „Habitat” pt. Bariery i problemy Gospodarki Przestrzennej w Polsce 200, dostępny na stronie www Ministerstwa Budownictwa.
3 W sporze tym bardzo istotny jest też element czasu - skutki przedłużania okresu budowy.
4 Ostatnim dokumentem unijnym w tym zakresie, wciąż jeszcze niewiążącym, jest Karta Lipska (kwiecień 2007). I aczkolwiek, polski model gospodarki przestrzennej jest w wielu elementach niezgodny z jej postanowieniami, a realne procesy przestrzenne są zaprzeczeniem jej postulatów, polski Minister ją podpisał.
5 Wrzesień 2007.
6 „Gazeta Wyborcza” 7 sierpnia 2007 (str.7), wywiad Michała Borowskiego który, jako były Architekt m. Warszawy wie o czym mówi.
7 Ustawa Parlamentu „New Towns Act” i Komisja Nowych Miast sterująca procesami urbanizacyjnymi i modernizacyjnymi.
8 Dotyczy to zintegrowanych systemów gospodarki przestrzennej, opartych o prawo, realizowanych przez demokratycznie wybrane władze, skutecznych i racjonalnych. Pomijam tu urbanistyczne projekty polityczne realizowane nieraz w bardzo biednych krajach, jak nowe stolice Nigerii czy Tanzanii. Nie mają te projekty związku z omawianymi tu problemami, są zresztą przykładami katastrof urbanistycznych.
9 Hall Peter; „Cities in Civilization – Culture Innovation and Urban Order” Wyd. Weidenfeld&Nicolson London 1998.
10 Zabierali w tej sprawie głos m.in. Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Szef Rządowego Centrum Legislacji, Prezes Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego.
11 Opracowane w maju 2007 roku.
12 Wstępne tezy do działań legislacyjnych dotyczących PLANOWANIA I ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO (wrzesień 2005).
13 W wielu krajach Unii Europejskiej istnieje publiczna, jawna procedura negocjacyjna, tzw. advocacy planning. Plany określają obszary nie negocjowalne i takie, które w procedurze negocjacji można zmienić. Z postępowania, zgodnego z taką procedurą, rodzą się wytyczne dla inwestycji (nasze warunki zabudowy), które muszą być zgodne z pryncypiami planu, różnie opisanymi w zależności od skali inwestycji. W modelu tym plan określa które parametry planu są niezmienne (np. intensywność zabudowy czy przeznaczenie terenów); władze lokalne mają jednak prawo uchylania niektórych wymagań planu lub zmiany ich zapisów.
14 Plany sporządzane dla pojedynczych działek, ograniczają uczestnictwo społeczne w zasadzie do sąsiadów, plany dla wielosethektarowych obszarów rodzą z kolei tak liczne konflikty, protesty i zarzuty, ze strony właścicieli terenów, że doprowadzenie do ich uchwalenia jest bardzo trudne.
15 Przepis ten winien obowiązywać do czasu, kiedy liczba samowoli zostanie zasadniczo zredukowana. Wówczas należy przeanalizować możliwość wprowadz




Logo ASmFirma ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku Sp. z o.o., działa na rynku od 1996 roku. Systematycznie dostarczamy Państwu aktualną wiedzę
w oparciu o badania rynku budowlanego. Prowadzimy również szereg inicjatyw mających na celu wspieranie i jednoczenie całej branży budowlanej. Do działań takich m.in. należy: organizacja konferencji Monitoring Rynku Budowlanego, której partnerem, co roku, jest Kongres Budownictwa, tworzenie Rankingu Marek Budowlanych, na podstawie którego wręczane są nagrody dla Budowlanej Marki Roku i dla Dystrybutora Roku, a także koordynacja Polskiej Platformy Technologicznej Budownictwa.

ASM jest autorem wielu projektów syndykatowych przeznaczonych dla branży inwestycyjno-budowlanej, skoncentrowanych na badaniu i rozwoju rynku budowlanego, zachowaniach inwestorów i profesjonalistów oraz ich preferencjach
i planach zakupowych. Działamy również w ścisłej współpracy z klientami, dostosowując swą ofertę badawczą bezpośrednio do ich potrzeb.

Więcej informacji o firmie znajduje się na stronie: www.asm-poland.com.pl

Poniżej przedstawiony jest artykuł podsumowujący rok 2007 w budownictwie, powstały w oparciu o Monitoring Rynku Budowlanego – jeden z raportów syndykatowych opracowywanych przez ASM, zawierający kompleksową analizę rynku budowlanego wraz z prognozami jego rozwoju.

Rok 2007 rokiem Budownictwa - podsumowanie

Rok 2007 dla firm działających na polu rynku budowlanego upłynął pod znakiem dynamicznego rozwoju i znacznego wzrostu przychodów. W pierwszym półroczu 2007 roku wartość dodana w budownictwie wyniosła 26,1%, podczas gdy w tym samym okresie wartość dodana w przemyśle i usługach rynkowych kształtowała się na dużo niższym poziomie.
Firma ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku systematycznie prowadzi badania rynku budowlanego, dzięki czemu stale monitoruje jego dynamikę i zachodzące na nim zmiany.
Warto zatem przyjrzeć się analizom rynku, które podsumowują rok 2007 w budownictwie.

W okresie od stycznia do grudnia 2007 roku dynamika produkcji budowlano-montażowej była większa o 15,7% w porównaniu do analogicznego okresu roku 2006. Wzrost dotyczył zarówno prac o charakterze inwestycyjnym (+18,3%), jak również remontowym (+9,5%). Najwyższą wartość wskaźnika dynamiki odnotowano w przypadku firm zajmujących się przygotowaniem terenu pod budowę (30,6%). Od roku 2006 najmniejszą dynamiką wzrostu cechują się firmy zajmujące się wykonywaniem robót budowlanych wykończeniowych. W analizowanym okresie wartość tego wskaźnika dla tego typu przedsiębiorstw wyniosła 9%.
Z pewnością w najbliższym czasie tak korzystna sytuacja dla firm przygotowujących tereny pod budowę oraz wykonujących roboty wznoszeniowe nie ulegnie zmianie. Jednak w dłuższej perspektywie, to właśnie firmy wykończeniowe odnotują największy wzrost. Związane to oczywiście będzie z zakończeniem wielu inwestycji, które aktualnie są w trakcie realizacji – a dodać należy że czas realizacji takich inwestycji to ok. 60 miesięcy.

Graf ASM

Mimo, iż w drugiej połowie 2007 roku dynamika wzrostu w budownictwie nie była już tak znacząca, jak choćby w pierwszym kwartale (40,1%), w dalszym ciągu jest to sektor gospodarki charakteryzujący się najwyższą wartością dodaną. W trzecim kwartale 2007 roku wzrost wyniósł 12,6%. Jest to o 6 pkt. proc. więcej niż dynamika wartości dodanej w przemyśle. Warto podkreślić, że wskaźnik dynamiki w budownictwie cechuje się dużą fluktuacją w skali roku. Pierwsze miesiące 2008 roku powinny zatem przynieść zauważalny wzrost analogiczny do zmian obserwowanych w poprzednich latach.
Nieco niepokojąco mogą brzmieć informacje o spadku wskaźnika ogólnego klimatu koniunktury w budownictwie jaki miał miejsce pod koniec ubiegłego roku. Do czynników mających wpływ na klimat koniunktury w budownictwie zaliczyć należy: produkcję budowlano – montażową na rynku krajowym (25,2%), sytuację gospodarczą (19,6%) oraz sytuację finansową przedsiębiorstw (17,7%). Należy podkreślić, że wartości analizowanych wskaźników w ostatnich miesiącach wyraźnie spadły.
Mimo to, w opinii ASM nie należy wyciągać wniosków o odwróceniu trendu na rynku budowlanym. Zaistniała pod koniec roku sytuacja jest analogiczną do tej, jaka miała miejsce w roku 2006, a prognozy na najbliższy okres pozwalają przewidywać powrót tendencji rosnących.

Graf ASM

Z całą pewnością do głównych przyczyn takiego spadku zaliczyć należy sezonowość prac budowlanych, których liczba w okresie zimowym, ze względu na warunki klimatyczne, spada.
Poważnym, wskazywanym przez przedsiębiorców czynnikiem, stanowiącym barierę dla działalności ich przedsiębiorstw jest ciągły spadek siły roboczej. Aż 56,9% przedsiębiorców zwraca uwagę na niedobór wykwalifikowanych pracowników, co w porównaniu z rokiem 2006 daje wzrost o 5,2 pkt. proc.. Kolejna, równie istotna bariera to koszty zatrudnienia, które są ściśle związane z trudnościami w obsadzeniu stanowisk. Jak wynika z opracowania „Monitoring Rynku Budowlanego Nr4” w III kwartale 2007 roku średnia płaca pracownika budowlanego wzrosła do poziomu 3 082,45zł. Przedsiębiorcy budowlani, aby mieć odpowiednią ilość pracowników muszą podnosić ich pensje, zniechęcając ich tym samym do wyjazdu za granicę lub też uciekać się do „podkupywania” pracowników swym konkurentom.

I właśnie na konkurencję na rynku, jako kolejny czynnik stanowiący barierę w działalności przedsiębiorstw wskazało 48,1% badanych. Innym czynnikiem są zwiększające się koszty materiałów budowlanych. Na problem ten wskazywało 40,9% badanych, a więc o 9 pkt. proc. więcej niż w roku 2006. Łatwiej natomiast, zdaniem przedsiębiorców, uzyskać kredyt. Tylko 7,9% wskazało ten element jako barierę w prowadzeniu ich działalności, co stanowi spadek o 4,7% w porównaniu z sytuacją z ubiegłego roku.

Stabilizacja, a nawet spadek cen materiałów budowlanych
Rok 2007 był na rynku materiałów budowlanych okresem silnych wahań cenowych. O ile w pierwszym kwartale zanotowane wzrosty nie odbiegały w sposób znaczący od wskaźnika inflacji, to już w połowie roku ceny niektórych produktów były o kilkadziesiąt procent wyższe od tych notowanych w styczniu. Dotyczyło to szczególnie materiałów wznoszeniowych.
Ze względu na dużą liczbę realizowanych inwestycji budowlanych oraz niewystarczającą podaż, koszty zakupu rosły w sposób znaczący. Warto przypomnieć, że w II kwartale 2007 r. ceny materiałów i wyrobów ceramicznych oraz silikatowych zwiększyły się aż o 33,6% w stosunku do I kwartału, zaś elementy i wyroby betonowe podrożały przeciętnie o 13,3%1. W II kwartale 2007 roku rekordowy wzrost odnotowano w przypadku pustaków ceramicznych typu MAX, których cena zmieniła się aż o 116%! Bardzo silny wzrost kosztów zakupu dotyczył także cegieł i pustaków ceramicznych oraz wyrobów silikatowych. Ten trend utrzymał się również w III kwartale. Największy wzrost cen odnotowano wtedy w segmencie produktów wykorzystywanych do wznoszenia i ocieplania budynków (16%), wyraźnie podrożały również pokrycia dachowe i rynny (4,6%). Widać zatem, że silne zmiany w dalszym ciągu dotyczyły głównie materiałów stosowanych podczas wznoszenia budynków, natomiast produkty wykorzystywane do prac wykończeniowych charakteryzowały się bardziej stabilnymi zmianami cen.

Z czterech wybranych grup produktów (materiały izolacyjne i ogniotrwałe oraz betony, zaprawy i wyprawy, materiały wiążące oraz wapienne i gipsowe, elementy i wyroby betonowe, materiały i wyroby ceramiczne oraz wapienno-piaskowe) największy wzrost w IV kwartale ubiegłego roku dał się zauważyć w segmencie materiałów izolacyjnych i ogniotrwałych oraz betonów, zapraw i wypraw. Zmiana ukształtowała się na poziomie 1,7%. Niewielki wzrost cen nastąpił w grupie materiałów wiążących oraz wapiennych i gipsowych, jak również w segmencie elementów i wyrobów betonowych – odpowiednio 0,6% oraz 0,4%.

Z kolei zauważalny spadek miał miejsce wśród materiałów i wyrobów ceramicznych oraz wapienno-piaskowych. Cena w IV kwartale roku 2007 była niższa średnio o 2,2% w stosunku do III kwartału 2007. Potwierdza to zatem opinie o odwróceniu trendu cenowego, które miało miejsce szczególnie w grupie materiałów wznoszeniowych.

Obserwowane w połowie 2007 roku „szaleństwo cen” nie powinno się w najbliższym czasie powtórzyć, bowiem ceny niektórych materiałów osiągnęły już poziom zachodnioeuropejski. Biorąc pod uwagę możliwości nabywcze wykonawców robót, dalsze drastyczne wzrosty wydaja się więc stosunkowo mało prawdopodobne. Warto także zauważyć, że producenci zaczęli rozbudowywać fabryki tak więc zasoby niektórych materiałów powinny stopniowo rosnąć2. Poza tym przedłużona została ustawa o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym. Umożliwia ona odzyskanie części VAT za większość materiałów budowlanych na samodzielną budowę lub remont.

Zestawienie wszystkich wyżej wymienionych elementów dało efekt w postaci stabilizacji, a w niektórych przypadkach spadku cen materiałów budowlanych. Rok 2008 nie powinien przynieść gwałtownych wzrostów, jednak perspektywa długoterminowa może okazać się mniej optymistyczna w związku z organizacją przez Polskę Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w roku 2012. Biorąc pod uwagę obecny stan infrastruktury w Polsce, konieczne są olbrzymie inwestycje budowlane niezbędne do przeprowadzenia imprezy masowej o takiej skali. Niezbędne okażą się chociażby duże ilości cementu, który po raz kolejny może istotnie podrożeć. Należy pamiętać, że ograniczenia ekologiczne nałożone na polskie cementownie uniemożliwią znaczące podniesienie podaży. Problemu może nie rozwiązać również import, bowiem za granicą popyt na cement i inne materiały budowlane jest równie duży, jak w Polsce. Dodatkowo, problemem mogą okazać się organizowane w Wielkiej Brytanii Igrzyska Olimpijskie w 2012 roku. Tak duża i konkurencyjna, dla organizowanych przez Polskę Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, impreza może nie tylko pochłonąć cześć potrzebnych nam materiałów budowlanych, ale i być bardziej atrakcyjną dla naszych pracowników, którzy już teraz dużo chętniej podejmują współpracę z pracodawcami w Wielkiej Brytanii czy Irlandii niż w Polsce.
Obecnie potrzebna jest nowelizacja prawa budowlanego ułatwiającego rozpoczynanie inwestycji budowlanych. Prognozowany przez ASM wzrost produkcji budowlanej stwarza kolejne możliwości dla całej gospodarki, ale i ogromne wyzwanie właśnie dla Rządu oraz dla rynku pracy.

Ceny mieszkań

Przyjrzyjmy się na koniec dynamice cen mieszkań – temat ten był w ubiegłym roku zdecydowanie jednym z najczęściej omawianych.

Rok 2007 był na rynku nieruchomości okresem stopniowego wyhamowywania boomu cenowego. O ile jeszcze w pierwszym półroczu koszty zakupu mieszkania rosły w sposób bardzo intensywny, to już druga połowa roku przyniosła stabilizację, a w niektórych miastach nawet spadki cen. Dotyczyło to szczególnie Wrocławia, Krakowa i Warszawy, gdzie ceny już w 2006 roku zbliżały się do poziomu niemożliwego do zaakceptowania przez wielu potencjalnych nabywców. Od połowy 2007 roku w żadnym z największych polskich miast nie dało się zaobserwować gwałtownych skoków wartości mieszkań, a niektórzy eksperci zaczęli wręcz mówić o zbliżającej się korekcie.

Co wpłynęło na zahamowanie wzrostu cen mieszkań? Czynników należy wymienić tu kilka. Poziom cen za metr kwadratowy wzrastał znacznie szybciej niż przeciętne wynagrodzenie Polaków, co w sposób naturalny wykluczyło z grona potencjalnych nabywców wiele osób. Podobnie wzrost stóp procentowych miał istotny wpływ na spadek popytu, mimo wciąż atrakcyjnych ofert zaciągania kredytów mieszkaniowych składanych przez banki.
Szczególnie popyt na nowe mieszkania znacznie zmalał. Reagują na to inwestorzy, którzy kuszą darmowymi garażami, lub obniżkami cen równymi podatkowi VAT.
Z całą pewnością powrót tak gwałtownych wzrostów cen mieszkań nam już nie grozi, jednak w dalszym ciągu, choć znacznie wolniej będą one rosły.

Mimo iż badania rynku budowlanego prowadzone przez ASM pokazują pewne momenty spadkowe, to jednak dobry okres rozwoju na rynku budowlanym stanowczo nie zmierza ku końcowi. Jest to bardzo optymistyczna prognoza zarówno dla uczestników rynku budowlanego jak i dla całej gospodarki Państwa. Pamiętać jednak należy o konieczności wsparcia tej gałęzi prze Rząd, a także o stałym monitorowaniu rynku, aby możliwe było przewidzenie spadku i zastosowanie odpowiednich środków zapobiegawczych.


Jeśli jesteście Państwo zainteresowani współpracą z firmą ASM zachęcamy do bezpośredniego kontaktu:

  • W sprawie badań syndykatowych:
- Pani Sylwia Prośniewska, Dyrektor Działu Badań Własnych ASM; tel.: 024 355 77 60; s.prosniewska@asm-poland.com.pl

  • W sprawie realizacji badań na zlecenie klienta:
- Pan Adam Derdzikowski, Główny specjalista ds. sprzedaży; tel.: 024 355 77 29, a.derdzikowski@asm-poland.com.pl

- Pan Przemysław Dębowski, Główny specjalista ds. sprzedaży tel. 024 355 7751; p.debowski@asm-poland.com.pl

1 Źródło: ASM, Monitoring Rynku Budowlanego Nr 3 (lipiec 2007)
2 Źródło: www.bankier.pl, „Ceny materiałów budowlanych wracają do normalności”




Doc. Dr Jan Korniłowicz
Ekspert Kongresu Budownictwa
UBÓSTWO MIESZKANIOWE W MIASTACH

    Brak miarodajnych aktualnych danych zarówno w zakresie mieszkań jak i ludności skłania do oparcia się na wynikach spisu powszechnego z 2002r. Od tego czasu wybudowano w miastach ok. 0,3 mln mieszkań zwiększając zasób mieszkaniowy w miastach o ok.4%. Niewątpliwie przyczyniło się to do poprawy sytuacji mieszkaniowej zamożniejszej części ludności miast lecz nie wpłynęło na sferę ubóstwa mieszkaniowego.
W latach 1988-–2002, tj. w okresie między narodowymi spisami powszechnymi, liczba mieszkań w mias-tach wzrosła z około 7,0 mln do około 7,9 mln, tj. o 13%. W tym samym czasie liczba lud-noś-ci miast zwiększyła się z 22,5 mln do 23,3 mln, tj. o 3,5%. Te korzystne zmiany w sytuacji mieszkaniowej w miastach wynikały głownie z zaistniałej sytuacji demograficznej.
Pozytywne zmiany nastąpiły w stanie wyposażenia mieszkań w instalacje i urządzenia. Mimo tych zmian nadal ustępu spłukiwanego niema ok.420 tys. mieszkań (w 1988r. ponad 1000 tys.) ,łazienki niema ok.600 tys. mieszkań (w 1988r.1200 tys.)

    Jedną z podstawowych przyczyn złej sytuacji mieszkaniowej jest bardzo niekorzystna struktura wielkości mieszkań. Trudno mówić o istotnej poprawie, jeżeli nadal w miastach budowane są w domach wielorodzinnych małe mieszkania, co rzutuje na średnią wielkość mieszkania w zasobach.
tabela 1
    Struktura mieszkań w Polsce i w niektórych krajach Europy* w %
Kraj (rok)
Udział mieszkań
1- i 2-pokojowych
4-pokojowych i większych
Polska (2002)
50**
21
Czechy (2001)
40
23
Dania (2003)
23
56
Francja (2002)
18
60
Niemcy (1998) 8 89
* Dane Bulletin of Housing Statistics for Europe and North America 2004 .
** W tym w miastach 54%.
Żródło: http: //www.unece.org/enoc/hs/prgm/hsstat/bulletin_04.htm


Zgodnie z danymi zawartymi w tabeli 46% mieszkań w miastach miało w 2002r. mniej niż 50 m2 po-wierz-chni. W liczbach bezwzględnych było to 3,7 mln mieszkań. W dominujących formach zasobów wielorodzinnych, tj. w zasobach spółdzielczych, udział mieszkań o powierzchni mniejszej niż 50 m2 wynosi 53%, a w zasobach komunalnych ok. 65%. W rodzinie 3-osobowej na 1 osobę przypada od 10 i mniej m2 do maksimum 16 m2, a w rodzinie 4-osobowej 7–12 m2 powierzchni użytkowej. Przy tak kształtujących się powierzchniach nie dziwi fakt, że 54% ogółu mieszkań to lokale 1- i 2-po-ko-jowe (w domach wielorodzinnych odsetek ten jest jeszcze wyższy).W mieszkaniach tych zamieszkuje 45% mieszkańców miast. Ta niespotykana w innych krajach Europy struktura wielkości mieszkań jest istotnym czynnikiem utrudniającym uzyskanie realnej poprawy sytuacji mieszkaniowej gospodarstw domowych. Sytuacje pogarsza fakt, że i obecnie największym popytem cieszą się mieszkania małe do 50m2.
    Odsetek mieszkańców miast żyjących w mieszkaniach o największym zagęszczeniu (7 i mniej m2 na osobę) mimo, że się zmniejszył (z 5,3 do 3,3%) oznacza że w takich warunkach zamieszkuje ok.760 tys. (w 1988r.ok.1200 tys.) W zagęszczeniu 7,1 do 10,0 m2 na osobę żyje ok. 2600 tys. osób tj ok. 11% mieszkańców miast.
    W sposób najbardziej wizualny sytuację mieszkaniową w miastach charakteryzuje korelacja liczby miesz-kań (mieszkańców) według liczby zamieszkujących osób z liczbą mieszkań według liczby pokoi. W tabeli 2 pokazano mieszkania w podziale na grupy w zależności od poziomu zaludnienia pokoi.
Kolorami oznaczono 4 wyróżnione grupy warunków mieszkaniowych.
Do 1 grupy - kolor żółty zalicza się 4,4 mln mieszkań tj. 55,7%, w których
warunki mieszkaniowe są bardzo dobre – na 1 pokój przypada 1 i mniej osób.
Do 2 grupy - kolor zielony zalicza się 1,9 mln mieszkań tj. 24,0%, w których warunki
mieszkaniowe są  dobre – na  1pokój przypada 1,1–1,99 osób.
Do 3 grupy - kolor niebieski zalicza się 1,2 mln mieszkań tj. 15,2%, w których warunki
mieszkaniowe są złe – na1 pokój przypada 2,0–2,99 osób.
Do 4 grupy -kolor czerwony zalicza się 0,4 mln mieszkań tj.5,1%, w których warunki
miesz-kaniowe są bardzo złe – na 1 pokój przypadają 3 i więcej osób.

Mieszkania według zaludnienia i liczby pokoi                                       tabela 2.
Mieszkania o liczbie pokoi
Ogółem mieszkania w tys.
Mieszkania według liczby zamieszkujących osób w tys.
1
2
3
4
5
6 7 i więcej
1
1155
570
294
156
89
30
10
6
2
3100
668
907
726
525
180
59
35
3
2383
229
518
616
608
58
98
56*
4
703
46
112
157
193
106
51
38
5 i więcej
530
24
62
102
145 94 54 49
razem 7871 1537 1893 1757 1560 668 275 184
Źródło : obliczenia własne na podstawie danych NSP 2002 GUS.

    W tabeli 3 pokazano liczbę mieszkańców w mieszkaniach w podziale na grupy w zależności od jakości warunków mieszkaniowych mierzonych liczbą osób w mieszkaniu.
Do 1 grupy - kolor żółty zalicza się 9,2 mln .mieszkańców miast (39,6%) mających
najlepsze warunki mieszkaniowe – 1 i mniej osób na jeden pokój.
Do 2 grupy - kolor zielony zalicza się 7,7 mln mieszkańców miast (33,2%),mających
dobre warunki mieszkaniowe 1,1 – 1,99 osób na jeden pokój.
Do 3 grupy – kolor niebieski zalicza się 4,6 mln mieszkańców (19,8%) mających złe
warunki mieszkaniowe 2,0 – 2,99 osób na  jeden pokój.
Do 4 grupy – kolor czerwony zalicza się 1,7 mln mieszkańców miast (7,4%) mających
bardzo złe warunki mieszkaniowe 3 i więcej osób na 1 pokój.

Mieszkańcy w mieszkaniach według zaludnienia i liczby pokoi             tabela 3
Mieszkania o liczbie pokoi
Mieszkańcy w tys.
Mieszkańcy według liczby osób w mieszkaniu
1
2
3
4
5
6 7 i więcej
1
2237